23 lutego 2013

[6] O swojej amatorszczyźnie

おはようございます。 わたしはあいこです。 わたしはにほんあいです。 わたしはあにめとまんがすきです。 にほんにいきたいです。 わたしはにほんごをべんきょう します。 にほんごがむずかしくないとおもいます。 あなたはにほんごがはなせますか。

Staroć, narysowany, gdy gościłam na ryssiku 
Aiko na dzień dobry, zaserwowała wam kilka najprostszych zdań po japońsku, napisanych w hiraganie (myślę, że poprawne). Hai, hai czasem z nudów potrafię sobie przysiąść i ot tak przepisywać jakiś tekst z rōmaji na kana lub tworzyć swoje własne marne jeszcze zdanka jak wyżej (jakieś krótkie opisy itp.). Wyszukuje krótkie historyjki, ćwiczę płynne czytanie i próbuję tłumaczyć (tłumaczenie nie wychodzi mi zbyt dobrze, wciąż mam ubogie słownictwo).
Prawdę mówiąc dawno nie złapałam za zeszyt z japońskiego. Dawno nie uczyłam się kanji, wszystko przez... Mogę to zrzucić na nadmierne obowiązki szkolne, jakie mnie ostatnim razem dopadły? 8h dziennie to dla mnie za dużo, popołudniami myślę tylko o odpoczynku, jednak póki co marzenie to jest nierealne (ughh.. byle nawkuwać przez weekend, w poniedziałek napisać dobrze konkurs i mieć z głowy, życzcie mi ganbatte*). Ale dzisiaj? Dzisiejsze popołudnie zdecydowałam poświęcić na blogowanie i leniuchowanie.
Co niektórzy już wiedzą, że uczę się amatorsko – we własnym zakresie – języka japońskiego. Już od.... bodajże 8-9 miesięcy. No nieco umiem, sklecę parę zdań, kana znam całe, nie chwaląc się - dobrze. Kanji, znam jakoś ponad dwadzieścia pięć znaków z niektórymi ich założeniami.

Kiedy to oznajmiłam rodzicom „zacznę uczyć się japońskiego” było wielkie zdziwienie. Ot tak wpadł mi taki pomysł. Ba! O tym, że po szkole średniej chcę wybrać się na japonistykę jeszcze bardziej. Cóż, dobrze wiedzą, że interesuję się Japonią, więc dlaczego by nie pójść o krok dalej? Mimo wszystko uważają, że powinnam uczyć się angielskiego, którego wręcz nie trawię. Przez trzy lata nauki umiem się przedstawić, powiedzieć skąd pochodzę, a także „I don't know”. Zdecydowanie bardziej wolę się germanizować, tu z kolei 10 lat nauki swoje robi. Jednakże angielski jest podstawą w dzisiejszym świecie i ostro muszę się za niego wziąć.
Co jest bardzo ciekawe? To, że zarażam japońskim innych. No dobrze. Duża większość zna przede wszystkim te niecenzuralne słownictwo, ale czasem naprawdę trudno się powstrzymać, by coś powiedzieć. Co nie oznacza, że innych podstaw im „nie wbiłam do główki”. Mam taki nawyk wtykania niektórych japońskich słówek w zwykłą rozmowę. Oczywiście zawsze witam się słowami „ohayou”** oraz zapytam się „genki kai”***, przy jedzeniu powiem „smacznego”, a także parę innych bardzo prostych zwrotów. Często pytają się mnie jak jest ich imię po japońsku lub jakieś inne proste słówka, wkurzają się gdy mówię coś, a następnie tego nie tłumaczę. Śmieją się z mojego „shukufuku” co oznacza „błogosławiony”, bo przecież wszyscy dobrze pamiętają mówiony przeze mnie różaniec w kościele po japońsku. Często żartują z piosenki o „starym japońcu”, która sama wymyśliłam. Słowem jestem taką cząsteczką Japonii w swojej małej szkółce. Powiem szczerze, to mnie motywuje, motywuje mnie to do spełnienia marzeń.


*ganbatte – powodzenia
** ohayou – znane wam już „dzień dobry”
***(o)genki desu ka / genki kai – co tam ? / jak leci ?; (o) dodawane przy bardziej oficjalnej formie pytania


Kto mi przetłumaczy zdania z samej góry na polski? ^.^
Z dnia: 23.02.2013

27 komentarzy:

  1. piszesz o jakimś kana, kanji, Boże, co to jest?! :D
    no nieistotne, japoński nie jest dla mnie, ale Tobie życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Podziwiam twoje zawzięcie i zamiłowanie do Japonii:) Ty nie lubisz angielskiego, ja wprost uwielbiam:)I kocham Szwecję...:)

    OdpowiedzUsuń
  3. no to już trochę ogarniam, czym to się je :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Też kiedyś myślałam nad nauką japońskiego. Ale że nie znalazłam wówczas dobrych kursów w internecie, to odpuściłam. Teraz nie miałabym już czasu, cóż, trzeba wybierać. Poza tym, chwilowe, dziecięce zainteresowanie mangą również mi przeszło (bo odkryłam, że plastycznie jestem beztalenciem).
    Cóż - tobie życzę powodzenia, bo język jak wiadomo nie łatwy :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Angielski na japonistyce to podstawa... I to w dodatku rozszerzony @_@ chociaż nie wiem, czy taki jest wymagany na wszystkich uczelniach ;-; jednak życzę Ci powodzenia i wytrwałości :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja mam w szkole od 8 do 9 godzin, codziennie. minimum 2 wf dziennie i dwa polskie. Też nie jest lekko, ale mimo to staram się jakoś wybrnąć i prowadzić tego swojego nieszczęsnego bloga. Ostatnio spróbowałam rysunku, niestety nie posiadam tak zaawansowanego technologicznie urządzenia jak tablet i rysowałam myszką...
    Nie powiem, wyszło lepiej niż się spodziewałam, ale gdy przyszedł czas na cienie kompletnie poległam.
    Mam nadzieję, że w miarę szybko napiszesz o tym temat, bo nie mogę się już doczekać.
    Nie ważne. Podziwiam cię i twój zapał do mówienia w tym języku, który jest bardzo trudny.
    Ja kocham język angielski, marzę o wyjeździe o Anglii, jestem szarą,smutną, przeciętną osobą.

    Ps. Czy te zdania brzmią: Dzień dobry. Nazywam się Aiko. Kocham Japonię. Lubię anime i mangę. Chcę jechać do Japonii. Studiować japoński. Myślę, że Japoński nie jest trudny.- Ostatniego zdania nie mogłam rozszyfrować :D. Google Translator wymiękł ;D
    PsII. Zapraszam na NN

    OdpowiedzUsuń
  7. Hejka ;3
    Też nie znoszę angielskiego, ale masz rację, teraz to podstawa i każdy powinien go mniej więcej opanować. Język ten nie jest znowuż jakiś wyjątkowo trudny, ale wyjątkowo go nie trawię >.>
    Wow, ja tam bym nie była chyba w stanie nikogo zarazić moją pasją :P Nieźle ci idzie. Trzymam kciuki za spełnienie marzeń ;***

    OdpowiedzUsuń
  8. Ludzie z pasją są tacy cudowni, ja Cię podziwiam, całym moim sercem za wytrwałość i cierpliwość - ja chciałam się nauczyć szwedzkiego, ale umiem ze 3 słowa na krzyż, chociaż znajoma obiecała, że mnie kiedyś nauczy - no właśnie, bliżej nieokreślone kiedyś. Do japońskiego zupełnie nie miałabym głowy. Tę notkę tak przyjemnie się czyta. To takie, mhhh... sympatyczne?(nie umiem znaleźć lepszego słowa), że jesteś taką cząsteczką Japonii. :) Pozdrawiam. ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja też ostatnio w rozmowy wtykam słówka, tyle że niemieckie czy angielskie:)
    Dlaczego angielski masz dopiero od trzech lat?:O Ja mam go od I klasy;)
    Moja pani od anglika też kiedyś interesowała się japońskim, ale nie dostała się na studia- japonistykę i w końcu wybrała angielski;P

    OdpowiedzUsuń
  10. Kilka dni mnie nie ma i widzę zmiany zaszły ^^
    Chciałabym być tak zmotywowana, zaczęłam się uczyć hiragany przed przeprowadzką, po czym miałam tyle spraw na głowie, że zarzuciłam -.-'
    Oczywiście, szykuję się na wielki powrót ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Co do opowiadania, to możesz za jakiś czas spodziewać się wstępu, a żeby rozwinąć to jeszcze potrzebowałabym się już zabrać za opisywanie świata, a może nawet narysowanie mapy :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Zapał jest, ale mi brakuje tej twojej wytrwałości, chyba powinnam brać przykład z Ciebie i uczyć się. :) Aż mnie zmotywowałaś, wzbudziłaś we mnie nowe pokłady chęci - chyba poszukam gdzieś dawno nieużywanych linków do podstawowych zwrotów po szwedzku. ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja po japońsku umiem tylko takie słówka jak : dzień dobry, niebieski, poduszka , cukierki i różowy xD fajnie by było znać taki język, ale tak sam na sam to nie dla mnie, szybko bym się zniechęciła.
    ,,Dzień dobry. Nazywam się Aiko. Kocham Japonię. Lubię anime i mangę. Chcę iść do Japonii. Studiować japońskiego. Myślę, że Japończycy nie jest trudne. Czy mówić po japońsku.''
    google tlumacz prawdę ci powie !

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja angielskiego nienawidziłam w podstawówce, teraz zaś, w gimnazjum, to jeden z moich ulubionych przedmiotów :) Myślę, że wszystko zależy od nauczyciela, ten co dobrze tłumaczy, ciekawie opowiada, jest przyjazny i miły potrafi całkiem zmienić stosunek do znienawidzonej dziedziny.
    Na razie muszę ogarnąć niemiecki, bo już na nowe półrocze dwie jedynki mam, a potem pewnie też nieco japońskiego się pouczę. Pasjonuje mnie jakoś ten język. Tymczasowa znam jedynie zwroty: ohayo, konichiwa, sayonara, kawai, neko, getsu, shizen, baka, i może bym sobie jeszcze jakieś przypomniała po dłuższym zastanowieniu :P
    Przy okazji mam prośbę - mogłabyś mnie informować o nowych wpisach?
    U mnie NN, zapraszam ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Najgorsze jest to, że zwyczajnie nie potrafię się zorganizować i robię 5000 rzeczy na raz, w rezultacie niczego nie kończąc ;p
    Muszę się zdyscyplinować ;]co nie przychodzi mi łatwo bo duch ze mnie niespokojny ;)
    Kanji to ja się boję, moja dłoń nie pisze jeszcze zbyt pewnie. Długo zajęła Ci hiragana?

    OdpowiedzUsuń
  16. To ja podobną metodę stosowałam,przepisywałam teksty, faktycznie lepiej wchodzi do głowy :)
    U mnie problem wygląda tak, że dużo szybciej i łatwiej jest mi nauczyć się mówić niż pisać w danym języku.
    Z kaligrafią u mnie nie jest tak źle, ale tak bardzo staram się zrobić to perfekcyjnie, że cała ręka mi się telepie jak pierwszoklasiście ;)Jestem prawie w 100% pewna, że przy pisaniu wystawiam w skupieniu końcówkę języka ;)
    Stosujesz do nauki jakiś podręcznik? Osobiście podpieram się "Językiem japońskim dla początkujących " Ewy Krassowskiej-Mackiewicz, jest bardzo przystępny :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak, tak. Zdecydowanie pomyśl o angielskim, bo w tym języku możesz dogadać się nawet w Japonii;). Ja pamiętam trochę japońskich słów z treningów karate. Miło widzieć, że wena jednak wróciła. Na tym kończę mój komentarz: "arigato";P.

    OdpowiedzUsuń
  18. Z jednej strony łatwiej, z drugiej co za klęska jak mam coś napisać. Wtedy zastanawiam się nawet nad najprostszymi wyrazami :(
    Ćwiczę :D Bo mam jeszcze "Bezsenność w Tokio" Bruczkowskiego w kolejce ;]
    Zawsze wydawało mi się, że japoński to taki skomplikowany język, ale jednak nie. Faktycznie pod względem wymowy jest łatwy do przyswojenia dla Polaka :)
    Ahh, te Empiki, z chęcią wyniosłabym dużą część materiałów które tam posiadają ;)chociaż w większości stawiają na bestsellery to można znaleźć naprawdę ciekawe pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Pidziwiam to,że starasz się spełniac swoje plany związane z Japonią. Ja właśnie z angielskiego jestem taka sobie, ale po japonsku za to umiem się tylko przedstawić. Zrzucam to n brak czasu i stwierdzam,że jak juz skończę szkołę muzyczna zacznę sie uczyc japońskeigo,żebym nie miała wszystkiego naraz.

    OdpowiedzUsuń
  20. No i super!:D
    Postanowiłaś coś,zawzięłaś się i to robisz.
    Oby tak dalej,rób kolejne kroki do przodu,nie stój w miejscu:)

    OdpowiedzUsuń
  21. No, kredki poszły w ruch x3 Też jestem zwolenniczką ołówkowego cieniowania, ale warto spróbować czasem, a że ja już w trakcie studiów byłam a mama mi zakupiła zestaw 36 kolorów "bo lubię rysować" to czemu by z tego nie skorzystać? xD

    OdpowiedzUsuń
  22. Też chciałam iść na japonistykę, ale jak zobaczyłam, że trzeba zdać na maturze rozszerzony polski to zwątpiłam xp Sam w sobie język jest oczywiście cudowny i zrobiłabym wszystko, żeby go studiować, ale jak będzie... W każdym razie życzę ci powodzenia :) Pozdrawiam i zapraszam do siebie ^^

    OdpowiedzUsuń
  23. Na zajęcia z jogi chodziło sporo osób które nie mogły normalnie ćwiczyć :) z przebytymi urazami, problemami z kręgosłupem itp. Sama przeszłam paskudne złamanie barku, które uniemożliwia mi wykonywanie większości sportów :)
    Co do punktu z książkami to jedna godzina to jest jednak za mało, wczoraj siedziałam 4 h z książką, dzisiaj kolejne kilka. Za to przy komputerze spędziłam naprawdę mało czasu.
    Tak samo podjadam :D zjem późny obiad, potem kolację, potem drugą kolację ;) a w między czasie małe przekąski ;)
    I też niestety nie potrafię wcześnie zasnąć, czasem 2-3 razy w tygodniu nie zasypiam w ogóle, wtedy spada poziom mojej koncentracji. I teoretycznie można byłoby założyć, że po nieprzespanej nocy, bez problemu zasnę późnym popołudniem albo wieczorem, nic bardziej mylnego. Mam jakieś zaburzenia snu ;/ a potem nagle ogarnia mnie taka senność, że przesypiam po 15 h, i tak falami, nie śpię, śpię za dużo.
    Najtrudniej jest zacząć brać się za siebie i wdrożyć w rytm, potem już pójdzie z górki :)

    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  24. no nie była to jakaś spektakularna produkcja i historia mnie też nie poruszyła jakoś specjalnie, zbyt słodko było :D ale efekty specjalne świetne :)

    OdpowiedzUsuń
  25. też się sama uczę japońskiego ale nieco dłużej niż Ty ;) powodzenia w dalszej nauce :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)