7 lutego 2013

Oda do„Weny”

rysunek oczywiście mojego autorstwa
Mówią „do trzech razy sztuka”, w moim przypadku powinniście pomnożyć to przez dwa i dodać cztery, a następnie pomnożyć jeszcze przez dziesięć. Od tygodnia robię podejście do napisania jakiejkolwiek notki. Za każdym razem dochodząc do słów podsumowujących, zauważam ten cholerny bezsens, jaki się kryje za niezliczoną ilością literek. Najgorsze, że się strasznie rozpisuje tzw. lanie wody... Ale uwierzcie mi na słowo, że Pani zwana Weną, opuściła szeregi mojego umysłu i ma poważny problem z odnalezieniem drogi powrotnej. Nawet mapa huncwotów w tym przypadku nie pomoże. Jaki tego wniosek? Czas wrócić do szkoły, doładować się kwantami wiedzy i w końcu otrzeźwić nieco umysł, choćby kartkówką z angielskiego, sprawdzianem z chemii oraz niemieckiego, a nawet testem z lektury, której oczywiście nie zamierzam przeczytać. Kocham książki, ale słowa „lektura szkolna” sprawiają, że mam taki lekki dreszczyk między łopatkami, być może to niestwierdzona choroba „lekturus przymusus” [od przymusu rzecz jasna wzięte].

I może... równie dobrze jak ja, macie wrażenie, że bawię się w słowne igraszki. Myślicie, że tekst ma jakieś ukryte przesłanie, a tymczasem to głupie gadanie, przelewane na ekran komputera. Mylę się? Bo czymże są te chwile, w których zatrzymuję tańcowanie palców na klawiaturze, w których czytam powyższy tekst i zastanawiam się czy jest sens publikacji? Gdyż słucham piosenki jakiegoś heavy metalowego zespołu, rozpoczynającego się mrocznym wstępem organów [niczym kino zgrozy]. I mimo że przerwy w pisaniu są coraz częstsze, mimo braku pomysłu na konkret, wyciskam z siebie siódmy, ósmy, dziewiąty pot i piszę: „Pani Weno wróć”. Lekko ponad dwa tygodnie spędzone na bloggerze, przed wami czwarta notka, ponad 1100 wejść oraz nieco mniej niż 100 komentarzy i wpis bez harmonijnego składu. Macie ochotę czytać dalej? Jeśli tak zapraszam, jeśli nie dziękuję za dotrwanie do tego momentu.

Bełkot (nie) otaku

Kochani, nie zamierzam tłumaczyć wam położenia geograficznego Japonii, nie zamierzam pisać o... Tak naprawdę sama nie wiem czym. Może tylko tyle: „Tak, jestem otaku. Tak, lubię anime. Tak, interesuje się Japonią”. Ale czy to tłumaczy wszystko? Tfuu!!! Stop! Nie jestem Otaku! Wcale nie lubię anime i nie interesuję się Japonią! Ot, sami zdecydujcie. Ja nazwałabym się po prostu pasjonatką. A kim jest właściwie otaku? Czemu (nie)lubię anime i co mnie (nie)ujęło w Kraju Kwitnącej Wiśni? Kurcze jestem niemal pewna, że większość po pytaniu „co lubisz w Japonii”, odpowie „anime i manga”. Gomen, nie zaliczam się do tej grupy. Mnie ujmuje piękno, kultura i język, a&m jest tylko nie wielkim dodatkiem, o którym chcę mieć „jakieś tam pojęcie”. Muszę wspomnieć oczywiście o muzyce japońskiej, gdyż jest to nieodłączny element Japonii, w której się tak naprawdę zakochałam. Mam wrażenie, że ostatnia notka mogła kogoś obrazić? Że stwierdzenie o „pospolitej młodzieży słuchającej komercyjnej muzyki” było nie na miejscu? Być może, ale nie zamierzam wyprowadzać was z błędu, Aiko ma swój gust, Wy macie swój. Jak to powiadają „o gustach się nie dyskutuje”. 


I na koniec pytanie. Jakie jest pierwsze Wasze skojarzenie, gdy podaje hasło „Japonia”? 


Z dnia: 07.02.2013

45 komentarzy:

  1. Hejka ;3
    Na początek: mam prośbę. Mogłabyś informować mnie o nn? Nie zawsze mam czas skakać po wszystkich blogach i sprawdzać czy nie ma nowych postów, a twoja twórczość mi się podoba i nie chcę rezygnować z czytania ;)
    Co do notki:
    Doskonale cię rozumiem, nie raz mam takie zaniki weny. Na szczęście ostatnio nie mam na co narzekać ;) Nie znoszę lektur szkolnych >.< Choć czasu na przeczytanie ich nie brakuje i tak się nigdy nie wyrabiam, bo przeważnie są niesamowicie nudne i za nic nie mogę się wciągnąć...
    Moim pierwszym skojarzeniem ze słowem "Japonia" są piękne drzewa kwitnącej wiśni. Zaraz potem oczywiście Anime&Manga. Dalej kultura. Niejedno o tym kraju czytałam i niejedno wiem, muzyki japońskiej też bardzo często słucham, ale to właśnie anime się do tego wszystkiego przyczyniło ;)
    pozdrawiam i życzę powrotu weny ;**
    www.od-nave.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojej,dziękuję za taki długi komentarz ^^ Cieszę się, że moją prośbę rozpatrzyłaś, tak będzie mi dużo wygodniej ;)
    Też nie rozumiem takiego podejścia, głównie dlatego powstał tamten wpis. Mogłam posłużyć się każdym innym wykonawcą (a tak przy okazji: j-rocku również słucham ;)), ale padło na Biebera, ponieważ to o nim nasłuchałam się najwięcej bezpodstawnych i obraźliwych komentarzy. No i jestem jego fanką ;)
    Strasznie się cieszę się, że namówiłam cię do obejrzenia "Never Say Never" ;D
    No to i tak nieźle, ja częściej nie mam weny, niż mam. Kiedy siadam na komputer z zamiarem pisania przeważnie coś mnie od tego odciąga. Często nawet jakaś głupota :P
    Lektury czytam, a przynajmniej się staram :P Jakoś tak lepiej się czuję, kiedy wiem, że jestem w pełni przygotowana ^^
    ;**

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj nie przejmuj się, ja jestem stałą czytelniczką i Cię nie opuszczę;D U mnie nn:)

    OdpowiedzUsuń
  4. A z ogórkiem nie próbowałam, ale myślę jakby ją tu trochę urozmaicić :)

    ''Daikirai'' też jest fajne, jak ktoś lubi mocniejsze rytmy ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Buzik nie wyciąga pazurków, na całe szczęście, bo ma w zwyczaju wskakiwać mi w ramiona i czasem się z nich ześlizguje :)
    Rudy masła nie tyka, aż mnie to dziwi :)
    Psa miałam jako dziecko, niestety wpadł pod samochód. Po tym wydarzeniu nie chciałam mieć kolejnego.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam marzę o prostych, ciemnych naturalnie włosach! :D Do pasa? Sama od kilku lat próbuję zapuścić włosy, ale ciągle muszę je podcinać bo są zbyt zniszczone... :C
    Olejek pichtowy, z tego co czytałam ma same pozytywne recenzje. :D Też o nim napiszę, jak zobaczę zmiany. :D
    Magik? Wydaje mi się że nie trzyma na tyle mocno, a głównie o to mi chodzi... Bo jest dostępny w hurtowni właśnie.
    Mi "Niemożliwe" się podobał, ale nie wzbudził nie wiadomo jakiego zachwytu.
    No i dobrze, że jest kolejny długi! :D Sto razy bardziej wolę takie niż "FAJNY BLOG, ZAPRASZAM". Sama rozumiesz :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  7. też cierpię na blogową niemoc, niestety. kompletnie nie chce mi się tam wchodzić :/

    OdpowiedzUsuń
  8. A widziałem ją pośród ulicznych stoisk (to znaczy Wenę;)). I mówię jej: "Gdzie mi się tu pałętasz? Wracaj natychmiast do Aiko!" Mam nadzieję, że posłuchała:D.
    Z Japonią, oj dużo skojarzeń. Niech będzie samuraj;).

    OdpowiedzUsuń
  9. Aiko ja Cię uwielbiam;D Chyba napisałaś najdłuższy komentarz na moim blogu!;D Dzięki za szczerą opinię...ja już od dawna zastanawiam się nad poważną zmianą wyglądu, ale jakoś nigdy się do tego nie zabieram na poważnie...bardzo chciałabym, żeby wygląd był odniesieniem do mojej fascynacji Skrillexem, ale nie wszyscy go lubią i nie wiem jak inni reagowaliby na to...no nie wiem może za bardzo się przejmuje opinią innych:) Poza tym wygląd na blogspocie jest moim zdaniem bardziej profesjonalny niż na bloogu i bardziej mi się tu podoba...to prawda,że u mnie jest taki trochę chaos, ale postaram się nad tym popracować:) Dzięki za wsparcie i za to,że bez względu na wszystko czytasz moje notki i jesteś wierną czytelniczką:)

    OdpowiedzUsuń
  10. A u mnie wręcz przeciwnie! Wena jest i to ogromna! Mam nadzieję, że tak pozostaje. Co do twojego pytania na końcu notki: Japonia kojarzy mi się ze strasznie kolorowym miastem :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Japonia - kwiat wiśni. Twoje notki czyta się z lekkością bez względu na to, ile potów na nie wylałaś, ale doceniam. :) I wcale to nie było bez składu. Ciekawa notka. Co do lektur - mam tę samą przypadłość. ;D

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja przed prostowaniem i farbowaniem miałam niesamowicie kręcone włosy, jednak się zniszczyły. :( Teraz mam takie... Nie określone.
    Mi włosy rosną naprawdę niesamowicie wolno. Więc zazdroszczę! :D
    A moje pierwsze skojarzenie do słowa "Japonia" to chyba wiśnia, kupki chibi, pocky i konwenty. No i w ogóle, teraz to już miliony skojarzeń mam w głowie. :D Jednym z moich marzeń jest ją zwiedzić, przynajmniej Tokyo i jakąś malutką mieścinę, gdzie ludzie zbierają na polach ryż i jest pięknie i naturalnie. :)

    OdpowiedzUsuń
  13. ja zostałam zdemotywowana przez koleżankę która wyśmiewałam przy mnie jakieś tam 'blogaski' i to mnie tak ruszyło, że jak w końcu kiedyś znajdzie mój (o ile jeszcze nie znalazła) to potem stracę w jej oczach, a naprawdę bym tego nie chciała. -.-

    OdpowiedzUsuń
  14. Wuahaha~ I jeszcze to samo imię? Super *o* Co mnie interesuje w Japonii? Nowoczesny styl życia, wszystkie nowinki sprzętowe,muzyka (w trochę mniejszym stopniu od jakiegoś czasu), jedzenie, m&a to faktycznie dodatek. Pani Wena?
    U mnie to jest Pan Wena... Złośliwiec przychodzi w środku nocy i szturcha mnie palcem, żebym coś napisała ;-;
    A ja głupia go słucham i potem wychodzą takie, o - opowiadania xD
    Dziękuję ci serdecznie za komentarz i miłe słowa :3
    Gęba sama się cieszy, a gdyby tak się jeszcze okazało, że jesteśmy podobne do siebie? xD
    Triple Combo!
    x3

    OdpowiedzUsuń
  15. Świetnie piszesz ! Pani zwana Weną w przypadku bloga też mnie nie lubi ^^. Zapraszam do mnie: http://anotherverra.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  16. Ładny rysunek:)
    Ja jeszcze nie zamierzam wracac do szkoły. Dopiero dziś zaczęły mi się ferie, więc na razie chcę przede wszystkim odpocząc od szkoły:)
    Moje skojarzenie z Japonią to te różowe kwiaty wiśni:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Moje pierwsze skojarzenie: Masaki (mój nauczyciel japońskiego), kwiaty wiśni i zatłoczone ulice Tokio.
    Przyznam się szczerze, że wchodząc na blogi i widząc masę tekstu myślę `fuck, musiałaś się rozpisać?`. Ale są nieliczni bloggerzy, którzy mogli by pisać, pisać, pisać i napisa tekst na 9 stron w wordzie a ja ich i tak przeczytam bo cudownie piszą. Ty należysz do tej grupy osób dlatego kłaniam się nisko i mam nadzieję, że szybko mnie nie opuścisz.
    Ano, Wena to taka dama. Przychodzi kiedy chce i wychodzi niezauważona, a Ty masz nadzieję, że ona zaraz powróci i rzuci ci się w ramiona. Ale ona nie, ona jak kot. Popatrzy na ciebie i pójdzie dalej. Oh..
    Strasznie rozwala mnie to `za co kochasz Japonię?` i odpowiedź, że za m&a. Przecież Japonia to nie tylko m&a. No cóż.. może padają takie odpowiedzi bo Ci ludzie tak naprawdę nic nie wiedzą o tym kraju? Sama nie wiem.. nie mam na to odpowiedzi i chyba muszą się nauczyć. Nawet ja kiedy byłam gówniakiem w 5 klasie podstawówki odpowiadałam, że kocham m&a. Kocham m&a, nie mówiłam, że kocham Japonię ZA m&a.

    OdpowiedzUsuń
  18. Moje pierwsze skojarzenie na hasło "Japonia", to kwiaty wiśni. Sakura w pełnym rozkwicie. Dobrze by było, gdybym dożyła zobaczenia tego widoku na własne oczy i Tobie życzę tego samego . Na pewno uda Ci się kiedyś pojechać do Japonii ;)
    Zabawa w skojarzenia i układnie historyjek to równocześnie najlepsza nauka! Ale jeśli chodzi o kanji, to czasem bywa ciężko ze skojarzeniem sobie znaku z czymkolwiek :D
    I ja czekam na następną notkę, pozdrów swoją `Panią Wenę`, i zapraszaj ją często do siebie, a przyjdzie na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. O matko, nawet nie wiesz jak się cieszę ;D Właśnie to miał na celu ten wpis. By z opinii "dzieciaka" zrobić Justinowi opinię "podążającego za marzeniami". Nie każę go kochać, proszę chociaż o szacunek. I udało się ;3 Miałam strasznie podobnie, z tym, że mi również jego muzyka do gustu przypadła, a nawet się od niej uzależniłam :P Choć to nie do końca mój gatunek, coś mnie ujęło... Właśnie za to podziwiam Biebera ;) Nie był sławny od urodzenia, sam sobie na to wszystko zapracował. Nie przepraszaj, bardzo mi miło, że nie dosyć, że dotrzymałaś słowa, to jeszcze podzieliłaś się ze mną opinią ^^ Strasznie dziękuję ;***

    OdpowiedzUsuń
  20. Właśnie mam to samo jak oglądam takie rysunki :D

    OdpowiedzUsuń
  21. Tak, dokładnie. Zgadzam się, że w SAO ten cały świat wróżek nie był zbyt pociągający. Mi chyba nawet przestało się az tak podobać trochę wcześniej... W zasadzie wkurzyło mnie, że wszystko miedzy Asuną i Kirito rozwinęło się właściwie w ciągu odcinka, więc.. Dzięki za komentarz i opinię co do notki specjalnej na blogu ^ ^ Doceniam. Może jakiś pomysł co do rankingów? Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  22. No, dokładnie! :D
    Mnie strasznie do tych małych ryżowych wiosek zachęcił "Mój sąsiad Totoro", sama nie wiem czemu akurat tak, ale podoba mi się. :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie potrafię ogarnąć tej notki,ale jak już wcześniej komuś powiedziałam jestem przemęczona i nie potrafię napisać niczego, co ma skład i ład. Grę w skojarzenia uwielbiam i pierwsze co mi się kojarzy po słowie Japonia jest taki oto obrazek:
    Zachodzące słońce, w tle chyba wulkan i taki charakterystyczny domek. Obok domku kwitnąca wiśnia.
    http://www.uwm.edu.pl/stowarzyszenie/wp-content/uploads/2012/10/10.jpg - coś takiego ;). Jest to moje skojarzenie, bo miałam kiedyś narysować krajobraz na jakiś konkurs i właśnie na to zdjęcie patrzyłam rysując. Zakochałam się w wyglądzie tego obrazka.

    Zapraszam na kolejny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. Może masz jakieś pytanie do mnie lub coś w tym stylu? Także pomysł na jakiś ranking jest mile widziany ^ ^
    Akane <3

    OdpowiedzUsuń
  25. no u mnie też nikt nie wie, że mam bloga... chyba, i oby to była prawda. w każdym razie myślę, że moje 'życie blogowe' wcale nie kwitnie, tak jak to określiłaś. statystyki są NISKIE (nie żeby mnie to interesowało jakoś specjalnie, czy tam na nich zależało, po prostu specjalnie zerknęłam), dużo komentarzy - może jest ich trochę, ale właśnie mój problem polega na tym, że nie mam siły ich czytać. i zmuszam się do tego, bo nie chcę, by ktoś się czuł urażony w jakikolwiek sposób.
    ale się rozpisałam :P

    OdpowiedzUsuń
  26. moje skojarzenie na hasło "Japonia" ? hmm.. Ninja! xD
    ciekawa notka :3
    kanji.. to 'znaczki' japońskie?
    co do lektur szkolnych.. mi się często nawet streszczeń nie chce czytać ;3
    widzę, że też słuchasz "Three Days Grace" ^^ fajnie, także ich lubię :3
    w przyszłości masz zamiar zwiedzić Japonię?

    OdpowiedzUsuń
  27. Uwah~ Dzięki za tak długi komentarz. *o*
    Czytałam to i przytakiwałam sobie, bo "kurde, mam tak samo!" Wolę się za bardzo nie otwierać, bo uważam to za zbyteczne, a też jeśli chodzi o "przyjaźnie", to ludzie potrafią tak coś zakombinować, żeby mnie udupić, więc, że tak powiem, nie wyrażanie swoich emocji i uczuć, oraz ten "chłód" bijący ode mnie w pewnych kwestiach, to takie pole siłowe. Z drugiej strony dziwi mnie, dlaczego ludzie tak łatwo potrafią mi zaufać. Pewnie gdybym była wyrachowanym wcieleniem zła, bez skrupułów wykorzystałabym ich słabe strony z łatwością.
    Więcej rozmowy na ten temat już chyba nie jest na komentarze :3

    Jeszcze raz Ci dziękuję za swoje zdanie. To miło, że moje przemyślenia potrafią skłonić do głębszych refleksji ^^

    OdpowiedzUsuń
  28. U mnie nn, zapraszam:)
    A i jeśli to za duży spam, to usuń kom:)

    OdpowiedzUsuń
  29. Lekturus przymusus? Do pokonania, kwestia nastawienia :)
    Wena przychodzi najczęściej w najbardziej niespodziewanym momencie.
    Pierwsze skojarzenie - manga.

    OdpowiedzUsuń
  30. Przepraszam to może trochę oderwane od kontekstu, ale wspaniale opisałaś odejście weny :)
    Nie przejmuj się hejterami, jak ja kiedyś napisałam coś o popie to też mnie zjechali :) Ja słucham jazzu i r&b, ale moja koleżanka muzyki chińskiej i koreańskiej.
    Nie przejmuj się :)
    Przepraszam że tak długo mnie nie było ;)

    OdpowiedzUsuń
  31. Wersja z Totoro jest rewelacyjna, no ale to już wyższy level ;)Najgorsze jest to, że nigdzie w drogeriach nie mogłam znaleźć białej emalii, więc posiłkowałam się farbą akrylową XD

    OdpowiedzUsuń
  32. Wena wróci, też miałam czas kiedy nie mogłam się za nic zabrać na blogu, a teraz mam świeży tekst, jakiś logiczny nawet, i 8 wersji roboczych z tekstami napisanymi do połowy! aż sama się sobie dziwię! głowa do góry! ;)

    OdpowiedzUsuń
  33. Ja tez nie mam weny. Ostatni post dodałam kilka tygodni temu chyba. Zawsze odkładam na potem i wmawiam sobie ,,nic na sile''. Dopiero dzisiaj się wysiliłam i coś nabazgrałam.
    Pierwsze moje skojarzenie na hasło ,,Japonia'' ? Moja koleżanka, hin dżi (tak się wymawia, a jak pisze to nie mam pojęcia). Pochodzi z Japonii. Na to hasło mam tez przed oczami sushi. Chciałabym kiedyś wybrać się do Japonii. Albo do Korei. Ale to w dalekiej przyszłości..

    OdpowiedzUsuń
  34. Czytam - Japonia, myślę - anime, widzę kwitnącą wiśnię. W głowie mam wyobrażenia japońskiego miasteczka, wszystko oparte na tym, co znalazłem w internecie. Nie wiem, czy wszystko jest prawdziwe, ale zachęca mnie do odwiedzenia Japonii w przyszłości. Możliwe, że moje wyidealizowane wyobrażenia na temat tego kraju są przesadzone, co jeszcze podsyca chęć zawitania do Japonii i skonfrontowania ich z rzeczywistością.

    Cieszę się, widząc, że nie jestem osamotniony jeżeli chodzi o braki weny i podobne sprawy. Pociesza mnie fakt, że zatrzymywanie się w martwym punkcie podczas pisania jest nie tylko moją przypadłością. Być może w przyszłości się z tego wyleczymy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. Hej^^ z tej strony Lena z Hikari, nie wiem czy jeszcze mnie pamiętasz ;p Także ostatnio miałam ogromną przerwę w blogowaniu, bo było to kilka miesięcy. Na początku wystrzegałam się, że nie zostawię bloga, ale teraz z góry uważam, że to nie ma sensu. Jeśli czujesz, że nie masz weny po prostu zrób sobie przerwę.

    Zauważyłam, że jeśli na siłę próbuje się pisać to nie wychodzi już tak samo dobrze, jak w czasie, kiedy pisało się z pasją. Lepiej poczekać jakiś krótszy, bądź dłuższy czas i wrócić znowu z bombą zapału :)

    Co do drugiej części to hmmm... jak dla mnie to znowu natknęłam się na częste zjawisko zwane "samozwańczy Otaku" są wśród nas ;pp To, że ktoś ogląda anime nie oznacza, że jest Otaku, mimo tego, że powszechnie się tak uważa. Jest to po prostu dziecinny pogląd, że muszę się nazwać Otaku, żeby być fajniejszym i co z tego, że za tego podstawę biorę tylko anime, mangę czy trochę muzyki japońskiej. Inni oglądają anime, czytają mangę, słuchają muzyki, mają w domu półki japońskich komiksów, figurek, przypinek, breloków i innych gadżetów, jeżdżą na konwenty, pasjonują się od lat Japonią, jej kulkturą, językiem, sposobem bycia... a i tak Otaku się nie nazwią ;ppp Nadal z czystym sumieniem stwierdzisz, że jesteś Otaku? I żeby nie było tylko takie porównanie. Pozdrawiam~!

    OdpowiedzUsuń
  36. I wciąż Weńcia gdzieś się szwenda:/. Co za babsztyl, no!:D. Ok, pozdrowionka;).

    OdpowiedzUsuń
  37. No cóż, na dzień dzisiejszy można długo dyskutować na ten temat. Notka byłaby gigantyczna omawiając cechę jednego słowa *.* No w sumie w każdym poglądzie jest minimalna ilość prawdy. I hmm kiedy powiedziałaś, że co innego można stwierdzić patrząc indywidualnie i grupowo to muszę przyznać rację.

    Otaku przyjmuje się mówiąc o grupie ludzi, którzy interesują się Japonią, w tym anime itd - fakt, ale w tym wypadku przyznaje się temu określeniu cechę społeczności wyróżniającej się spośród reszty. Spotykamy, ludzi, którzy na widok najczęstszego atrybutu jaką jest przypinka też zostajemy tak nazywani. Dla nich więc w ten sposób odznacza się Otaku. W sumie to jest mnóstwo poglądów, gdyby tak analizować punkt widzenia osób z zewnątrz *.*

    Jeśli więc przyjąć taką postawę, to kiedy ktoś zapyta nas "oo ty jesteś jednym z tych Otaku?" to odpowiemy , że tak, bo wiemy, że osoba ta przypisuje tą cechę nam, jako osobnikowi z całej ogromnej społeczności ;DD W ten sposób nie można stwierdzić, że staliśmy się samozwańczym Otaku. Nie ma to jak filozofie Otakowskie xpp Co o tym sądzisz?

    OdpowiedzUsuń
  38. Ta rzekoma magia zalewa nas taką falą przed Walentynkami, można więc kolokwialnie powiedzieć, że rzyga się tęczą ;)
    Już wolę Dzień Kota ^^

    OdpowiedzUsuń
  39. Bardzo pokaźny post jak na brak weny i o braku weny. ;) Nie martw się, wróci na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  40. Wróci - zawsze wraca! ;))
    Pozdrawiam, http://the-wind-of-change.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
  41. Haha ja też sporo czasu nie pisałam,ale wróciłam...
    Mam nadzieję,że na dłużej;)
    Racja,kultura Japonii jest bardzo ciekawa,jak zresztą i sam kraj.
    A moje pierwsze skojarzenie?
    Jackie Chan :D

    OdpowiedzUsuń
  42. Opis twojego przyjaciela baaardzo zachęcający;D Napisałaś, że nie ma podobnych zainteresowań do mnie( słucha rocka itp. ), ale ja też słucham innej muzyki, nie zamykam się na nowe rodzaje, nie tylko dubstep, ale też hard rock, post hard core, rock, muzyka alternatywna:)

    OdpowiedzUsuń
  43. No.. Dokładnie tak mam, odkładam wszystko na ostatnią chwilę, a później jestem wielce zdziwiona że coś jednak do zrobienia miałam. Lenistwo się szerzy, i coś trzeba z tym zrobić. ;d
    A modelinowy interes... No, zarobiłam już na tym 16zł, w ciągu tygodnia. :D

    OdpowiedzUsuń
  44. Tak ja to powiedział J. Piłsudski "Racja jest jak dupa, każdy ma swoją"
    Ale przyznam Ci rację, że uczenie się tych całych Chińskich znaczków to niezła zabawa.
    Sam się uczyłem 3 lata temu i ciągle pamiętam kilka z nich chociaż nie robiłem nic aby je specjalnie zapamiętać;)
    Sama Wiesz Kto ;P

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)