16 marca 2013

Krótko o smakach oraz Liebster Blog Aword - nominacja (1)

Ohayou. Prawdę mówiąc miałam inną koncepcje na wpis, miało być kreatywnie, ale kto śledzi mojego twittera doskonale wie, iż plany zostały pokrzyżowane przez osiemnastkę 'watashino ani', na której prawdę mówiąc nie zamierzałam się tak dobrze bawić. Powiem szczerze, obecnie nie jestem wstanie napisać czegoś konkretnego, dlatego tym razem bardzo krótka, lekka i przyjemna/nieprzyjemna (zakreśl poprawne) notka o smakach, a także jedna z nominacji do „Liebster Blog Aword”

Doskonale wiecie, że uwielbiam kulturę Japonii. Przez tą sympatię zaczęłam się uczyć japońskiego, oglądać anime, dramy, kino azjatyckie, słuchać ichniejszej muzyki, czytywać mangę... Można by powiedzieć, że robię prawie wszystko w tamtym kierunku. Te „prawie”, czym ono właściwie jest? Czy Aiko czegoś nie lubi w Kraju Kwitnącej Wiśni? Tak, tak, tak... Przyznaje się, iż nienawidzę tamtejszej kuchni. Nie jadła nawet sushi i nie zamierzam. Ani trochę nie przepadam za ryżem i owocami morza. Wielokrotnie chciałam się przemóc, ale nic z tego. Nie moje smaki.

Co głownie wchodzi w skład kuchni japońskiej? Właśnie wyżej wymienione owoce morza, a w tym wodorosty, ryby, oczywiście ryż, warzywa... Czy to nie brzmi strasznie? Nie jestem zwolenniczką takich potraw, co prawda wszystko bardzo zdrowe (nie znaczy, że nie tłuste), ale czy smaczne? Cóż skośnych oczu nie mam (mimo iż żartują ze mnie, że w końcu mi wyrosną), więc nie zostałam wychowana na tej kuchni. Nie mówię, że jestem dzieckiem fast foodów, otóż staram odżywiać się w miarę zdrowo.
Jest też coś, co uwielbiam. Wielu śmieje się ze mnie, ponieważ pijam przeważnie zieloną herbatę! Mówią „jesteś jak stara babcia”. Szczerze mówiąc nie widzę związku jednego z drugim, ale cóż poradzić. Czy to źle ? Nie, wręcz przeciwnie. Zielona herbata jest niezwykle zdrowa, pewnie doskonale o tym wiecie. Ma wiele właściwości, ale czy to dlatego ją pijam? A więc Aiko pije zieloną głównie ze względu na na smak. Jest dla mnie najzwyczajniej smaczna i tyle, nic ponadto. Czarne herbaty mi nie smakują, a owocowe są zbyt kwaśne. Bardzo nie lubię herbat tylu „lipton” czy „saga”...

Teraz jestem ciekawa czy komukolwiek przychodzi na myśl inna potrawa niż sushi, natto... Przychodzi? Powiedzcie się swoimi „skojarzeniami”, gdy rzucam hasło: kuchnia japońska.


Jak wspominałam wcześniej - Liebster Blog Aword - nominacja otrzymana od Jeanette. Bardzo Ci za to dziękuję. Z góry piszę, że dziś nikogo nie nominuję, ponieważ otrzymałam parę innych tagów z liebstera, w ostatnim wybiorę „tą jedenastkę”.

1.W jakim miejscu się urodziłaś?
Hymm... Mogłabym powiedzie, że w szpitalu. Ale  jeśli chodzi o miejscowość, to Wałbrzych.

2.Jaka jest Twoja ulubiona książka?
Zdecydowanie „Zwiadowcy”, wszystkie tomy. Uwielbiam.

3.Jakiej muzyki słuchasz?
Głównie słucham rocku i j-rocku, ale też gustuje  metalu i punku. Oprócz tego czasem mam chrapkę na coś zupełnie odmiennego, nie zamykam się tylko i wyłącznie w tych gatunkach muzycznych. Na pewno można mnie przyłapać słuchającej muzyki elektronicznej, rege, najrzadziej popu...

4.Jakie jedno słowo Cię opisuje?
Ciężkie pytanie, może optymistka? Zawsze staram się uśmiechać, więc tak, mogę tak powiedzieć.

5.Gdybyś mogła wybrać dowolne miejsce na świecie do zamieszkania, to jakie i dlaczego?
W moim przypadku nie trudno jest to odgadnąć. Kocham Japonię.

6.Wierzysz w przyjaźń damsko-męską?
Tak

7.Jaką znaną osobę chciałbyś poznać?
Kurcze... Myślę i chyba nie wymyślę. Nie należę do osób kogokolwiek wielbiących. Nigdy nie zastanawiałam się nad poznaniem kogoś znanego, nie mam żadnego autorytetu wśród gwiazd, celebrytów, nie widzę też specjalnego powodu by ich poznawać, to zwykli-niezwykli ludzie podobnie jak my.

8.Jakie jest Twoje motto?
a) Co ma być to będzie.
b) Takiki bansei , czyli „Wielkie talenty dojrzewają powoli”. Głęboko w to wierzę i cierpliwie czekam.

9.Co cię denerwuje?
a) Wszelkiego rodzaju, mlaskanie, siorpanie, bezwiedne pukanie, chrząkanie, drapanie, wiercenie...
b) Kłótnie nieuargumentowane (nie lubię ludzi podpierających się tylko jednym argumentem, ciągle bacznie go strzegąc).
c) Chamskie zachowanie, szeroko pojętne – brak wyczucia kultury, sama od święta przeklnę, ale nie trawię gdy ktoś to robi nadmiernie, wtedy jak najbardziej zwrócę mu uwagę.

10.Twój ulubiony kolor?
Biały i czarny. To tak dla kontrastu.

11.Co cenisz w swoich przyjaciołach?
Przyjaciel to ktoś, kogo się ceni choćby za szczerość, za pomoc, za to, że po prostu jest z Tobą, jak to się mówi w biedzie. Czy mam takie osoby przy sobie? Może tak, może nie. Nie zauważam tego, ale mogę powiedzieć jedno, cenię swoich znajomych za to, że potrafią się bawić, żartować, wysłuchać, rzadziej pomóc, ale jeśli ich potrzebuję mogę na nich w jakimś stopniu liczyć. 


Z dnia: 16.03.2013

27 komentarzy:

  1. Nic japońskiego nie jadłam. Ale fajnie by było spróbować sushi w jakiejś zjadliwej formie :) (o ile takowa istnieje).
    Ryż i sushi, nic innego nie przychodzi mi do głowy. Lipton- fujjjj.
    Optymistka! <3
    Nie rozumiem, jak można nie wierzyć w przyjaźń damsko-męską. To takie oczywiste. Facet też człowiek (wbrew pozorom).
    A ja dużo znanych osób chciałabym poznać. Oj, dużo.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nigdy nie jadłam sushi, owoców morza również nie lubię, ale ryż i owszem :D Herbatę zieloną również lubię, ale najbardziej smakuje mi czerwona. Poza tym zielona ma dużo przeciwutleniaczy - powstrzymują wolne rodniki i takie tam. Hm, jeśli chodzi o kolory również lubię biały i czarny, ale nie pogardzę też niebieskim. Jest taki ładny...

    Nie mam konta google więc jak coś to jestem Natharius z www.kuchniaodzaraz.bloog.pl :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Mnie także uczucia i gusty smakowe nie kierują w stronę japońskiej kuchni, bo za dużo się o niej naczytałam w "Życie jak w Tochigi - na japońskiej prowincji" (książka dobra dla Ciebie, polecam), aczkolwiek ryż lubię. A w kwestii znajomości potraw Kraju Kwitnącej Wiśni to pochwalę się wiedzą na temat paru (w prawdzie z pomocą wspomnianej już wcześniej książki, acz nieco także z pamięci). Otóż znam bento, gyoza, gyutan, karaage, kusaya, matsuzaka, melon pan, monjayakii oraz natto i przepraszam jeśli strzeliłam błędy w pisowni, bądź pomyliłam coś z rzeczą zupełnie inną.

    W kwestii muzyki, powiem Ci szczerze, że cenię ludzi różnorodnych, więc bardzo cieszy mnie, że potrafisz z przyjemnością zagłębić się w inne gatunki. Znam osoby, którym ta umiejętność jest obca, a odmienne gusta przyprawiają o myśli rasistowskie.

    Z punktem dziewiątym twojej nominacji jestem w pełni zgodna.
    No a u mnie NN, na które zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka ;3
    Również nie przepadam za japońską kuchnią. Ogółem moje kubki smakowe są niesamowicie wybredne i mało dań jestem w stanie przełknąć, więc nie ma co się dziwić. Ryż uwielbiam, ale sushi nie tknę, nawet jakby od tego moje życie miało zależeć. Już raz to zrobiłam i... zwymiotowałam. Nie dla mnie to, oj nie -.-
    Przychodzi, przychodzi, m.in. bento (pierwsze skojarzenie), ramen, dango, natto, nori, sukiyaki, takoyaki, udon, wasabi i jeszcze kilka innych. :)
    Uch, też nie trawię nadmiernego przeklinania >.< Niestety, osobby, które zapominają o prawdziwym pięknie polskiego języka, spotykam coraz częściej. Nawet na ulicy...
    ;****

    OdpowiedzUsuń
  5. Hmmm...co kojarzy mi się z hasłem kuchnia japońska?:) Pałeczki i ryż:)
    Odpowiedziałam na twoje pytania z Best Blog Award:)

    OdpowiedzUsuń
  6. AJ sushi też nie jadłam ale chciałabym je spróbować :P
    Uwielbiam ryż hi hi

    OdpowiedzUsuń
  7. Kronika opętania to film, który opowiada historię dziewczynki, która odnalazła stare pudełko ,traktowała je jak zabawkę, a tkwił w nim demon...z dziewczynką zaczynają dziać się rzeczy dziwne krótko mówiąc...Najlepszy film jaki kiedykolwiek widziałam:)

    OdpowiedzUsuń
  8. No, jeszcze to przemyślę. :D Mam nadzieję że się ociepli!
    A co do sushi - próbowałam. Jest smaczne, jednak zależy które. Mi na hasło kuchnia Japońska przychodzi do głowy jeszcze Ramen - taki rosołek z ryby, oraz krewetki w cieście, to to dopiero jest pyszne! :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Uwielbiam sushi :3 planuję zrobić samej w domu ;]

    OdpowiedzUsuń
  10. Zielona herbata - też ją lubię. Sushi nigdy nie jadłam i mnie do tego nie ciągnie za specjalnie, już sam zapach mnie odtrąca ;-;
    Inne potrawy: ramen, onigiri, takoyaki, dango, tempura, sukiyaki - wołowinka, mniam :3
    Ryż przede wszystkim, który osobiście lubię. W kuchni japońskiej trochę odtrąca mnie też to, że większość potraw, a nawet słodycze są słone @-@ dziwne gusta, ale to specyficzny kraj x3

    OdpowiedzUsuń
  11. Kuchnia japońska jest czymś, czego nigdy nie próbowałam i chyba nie mam zamiaru. Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o kuchnię to jestem raczej tradycjonalistką i jakoś w ogóle te obce, a już tak "egzotyczne" jak japońska są nie w moim stylu. ;) A wpis jest kreatywny! Jest trochę o Tobie, a to dobrze, bo się można czegoś nowego dowiedzieć. :) Ja kocham herbaty - no prawie wszyściutkie, ale będąc szczera, zieloną piłam góra raz w moim życiu i zupełnie nie pamiętam jej smaku, a chciałabym spróbować, naprawdę, bo tyle dobrego o niej słyszałam. ;) Ja to w ogóle herbaciarka jestem, mam manię, przyjaciołom zapowiedziałam, że na urodziny niech mi każdy pudełko herbaty przyniesie i będę wniebowzięta. :) Tylko, że ja uwielbiam owocówki - fakt faktem dla wielu osób są za kwaśne, ale ja je chyba dlatego lubię, po prostu kocham czereśniową albo malinowo-waniliowa jest cudowna. ♥ Ech, aż sobie narobiłam smaku... Czarną też lubię, ale niesłodką, niezbyt mocną i ciepłą. ;) Moje skojarzenie to oczywiście sushi. :D Kurczę, muszę sięgnąć po "Zwiadowców", bo już mój kolega mi polecał i zachęcił mnie, ale całkiem zapomniałam, a teraz jeszcze Ty, także chyba się przejdę do biblioteki na weekendzie. ;) Pozdrawiam. ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak jeszcze, bo zapomniałam: dlaczego, by Cię mieli do bierzmowania nie dopuścić? :D

      Usuń
    2. No widzisz - to zupełni inaczej niż ja, bo ja jestem jakoś zrażona do tych "fusowatych" i tylko torebki. ;) A publikujesz gdzieś te fanfiki? ^^ Z chęcią bym przeczytała. ;) Ale jeśli jest tam bohater o imieniu Will, to muszę przeczytać, bo w jednej z moich ulubionych książek też jest chłopak o tym imieniu i go uwielbiam. <3 Frytki i pizza - no jakbym siebie widziała, czasem jak jeździłam na kolonie, to mój obiad kończył się na ziemniakach, taka jestem wybredna. ;p Masz chyba podejście do wiary jak większość, ja miałam to szczęście, że w mojej parafii kilka rzeczy się zmieniło w ciągu ostatnich lat i nasz indeks wyglądał jak okładka - jedyne co musieliśmy to spowiedź raz w miesiącu, no plus modlitwy pozaliczać i spotkania w każdy pierwszy piątek miesiąca(ale część nie przychodziła, bo a to chorzy, a to wyjazdy i też się nic nie stało ;p), to w sumie niewiele. ;) Co do imienia to nie wiem co Ci poradzić, ja nie miałam tego problemu. Z początku chciałam sobie wziąć imię "po kimś" - po jakiejś babci albo prababci, no i miałam być Aniela albo Honorata(znajoma mi powiedziała, że ich nauczycielka im poradziła, żeby imię było po kimś z rodziny, bo ona osobiście swojego imienia z bierzmowania nie pamięta, a tak to raczej trudno zapomnieć), potem przejrzałam całe życiorysy świętych(siostra dostała na swoje bierzmowanie książkę) ze 2 razy i zaznaczyłam z 30 imion, gdzie podobały mi się życiorysy(w ogóle nie patrzyłam na imię tylko czytałam życiorys i wkładałam karteczkę) - no i miałam być Koleta albo Elżbieta, ale się bałam, że tego pierwszego to ksiądz się nie zgodzi, bo jest dość wybredny. W końcu weszłam na google, a że zależało mi, żeby moja święta była związana z pomocą chorym i była dobrą matką, żoną - to tak wpisałam. "Święta lekarka, matka." No i wyskoczyła mi jedna - Joanna i chociaż jakoś nie byłam do tego imienia przekonana, to już tak zostało i w sumie to jestem zadowolona, bo przynajmniej(o dziwo!) byłam jedyną Joanną na całą naszą grupę. U mnie najwięcej było Zuzann(kilkanaście chyba) - poza tym Magdaleny, Weroniki, Natalie, ale najlepiej wpisać w google: "spis świętych" i sobie zobaczyć. ;)

      Usuń
    3. Do fusowatych jestem zrażona(do tych czarnych), gdyż nigdy nie bawiłam się w jakieś przelewanie przez sitko i taka herbata była dla mnie zwyczajnie za mocna, a odkąd przestałam słodzić to już w ogóle, wolę czystą, przegotowaną wodę od fusowatej czarnej herbaty. Zielonej spróbuję. ;) A komu to przeszkadza, że narracja pierwszoosobowa? Więcej od siebie dodajesz? Tym lepiej! Uwierz! Wszystko jest mile widziane, bo schematyczne opowiadania to nuda. ;) A czytelnicy na pewno by się znaleźli, ten blog ma tylu czytelników, że z pewnością nie jedna osoba skusiłaby się także na coś innego twojego autorstwa. :D No u nas niby trzeba było mieć zaliczonych przynajmniej pięć spowiedzi, ale mój kolega zgubił indeks, a do bierzmowania poszedł, jakoś się tam wytłumaczył, ksiądz trochę pokrzyczał, ale dopuścił. No u nas były spotkania raz w miesiącu, ale przychodziliśmy sobie na luzie, trwały niecałą godzinę, a potem kto chciał, zostawał na spowiedź. Gadał tylko na pierwszym spotkaniu, reszta dotyczyła ustawienia i innych spraw organizacyjnych. No taak, jestem Joanną. ;p Klara jest śliczne, sama się nad nim zastanawiałam, u mnie żadnej nie było. A jest i święta i błogosławiona - także do wyboru do koloru. :) Rita i Wiktoria także bardzo ładne. ;)

      Usuń
    4. Oczywiście, że jestem sobie w stanie wyobrazić. Ech, to trochę niesprawiedliwe, no ale cóż. U nas tak nie było, a ja przynajmniej nic o tym nie wiem, ksiądz w tym roku był na nas cięty i w ogóle do ostatniego dnia chodził mocno podenerwowany. A katechetka odgrażała się, kogo to nie dopuści, a w końcu dała sobie spokój. Ja też uwielbiam narracje pierwszoosobową, jak coś wtedy czytam, to łatwiej jest mi się wczuć, widzę wszystko oczyma bohatera/ów. ;) Uwierz mi, że opinia innych zdecydowanie jest przydatna - inni spojrzą na to obiektywnie, wskażą Ci co warto by było zmienić, a co jest Twoją mocną stroną. :D No i łatwiej się wtedy rozwinąć i ogólnie wiele zalet. :)

      Usuń
  12. No ja sama myślę już nad jakimiś korkami, bo jednak rozszerzona matura z angielskiego do łatwych nie należy. :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Japońska kuchnia kojarzy mi się raczej z koleżanką, która ciągnęła mnie na te ryby...No i człowiek, którego piosenkę właśnie słucham, Jacek Kaczmarski, mówił w którymś z wywiadów, że bardzo kuchnię japońską lubi.I zgadzam się z tobą, herbata jest paskudna. Piję tylko i wyłącznie kawę zbożową, danie typowo polskie :) Bowiem kuchnia polska jest najlepsza, jaka znam, ale ta prawdziwa, kasza, bigos, ogórki kiszone...

    OdpowiedzUsuń
  14. oooo ja też urodziłam się w Wałbrzychu i nadal tu mieszkam :DD świetne odpowiedzi a co do kuchni japońskiej to również za nią nie przepadam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne, na dniach otwartych byłam w 3LO :)

      Usuń
    2. haha, nie :DD ekonomik to jest zespół szkół nr 7 ( technikum i zawodówka ) :DD

      Usuń
  15. fuj fuj! też bym nic takiego nie zjadła :D a odpowiedzi bardzo ciekawe :) też mnie wszelkie mlaskanie drażnią :D

    OdpowiedzUsuń
  16. ja nie lubię kuchni orientalnej, te wszystkie ryby, ryże i inne takie mnie po prostu odrzucają :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Nie przepadam za tą kuchnią : )

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)