1 marca 2013

[7] Era j-rocku

Ohayou! Mogę oficjalnie powiedzie, iż jutro w swoim krótkim żywocie kończę kolejny rok. Świadomość tego, że staję się starsza, jest przerażająca. Jednakże cieszę się, że te urodziny spędzę w weekendowo w gronie rodzinnym, bez żadnego wymuszonego „najlepszego” ze strony znajomych czy nawet nieznajomych ze szkoły. A co dla was przygotowałam? Dziś  notka dotycząca j-rocku. Tym razem postaram się nie komentować radiowej komercji, która nas otacza, a skupię się na swoich początkach związanych z tym nurtem muzycznym.

W tej notce mięliście okazję poznać trochę „mojego guściku”. W tej notce dowiedzieliście się, co myślę na temat, głównie popu, czym przeważnie charakteryzują się j-rockowe gwiazdy oraz, że nie mam z kim wymieniać się swoimi muzycznymi poglądami. Dziś, jak wspomniałam nieco o początkach Aiko z japońskim rockiem. Musicie wiedzieć, iż wcale tak długo się tym nie zajmuje, chyba nawet nie od roku... Od zawsze żyłam w przekonaniu, iż muzyka azjatycka jest w prostym słowie ujmując „głupia i nieciekawa”. Przesłuchując sobie jakieś j-popowe, k-popowe zespoły nie widziałam w nich nic specjalnego, nic co by zwróciło moją uwagę, bym mogła „zaczepić o coś ucho”. Chodzi o to, że mam duszę rockowca....

W świat j-rocku wprowadziła mnie pewna blogerka, która zaproponowałam przesłuchanie One Ok Rock. Przyjemny, lekki zespół, w sumie nie wykraczający poza ten klasyczny rock, jaki do tamtej pory słuchałam i nie szczycący się „odważnym wizerunkiem”, który jest tak popularny wśród tamtejszych estradowych gwiazdorów. Z wielką łatwością przyszło mi też polubienie LM.C, Makishimamu za Horumon czy Vistlip. Główny problem miałam ze znanym wszystkim The Gazette, aż wstyd się przyznać, bo obecnie naprawdę ich uwielbiam... Pierwszy usłyszany utwór wywołał we mnie mieszane uczucia, podobnie jak kolejny i kolejny. Odpuściłam sobie poznawanie dalszej twórczości tego zespołu, jestem pewna, iż było wielu mających podobne odczucia. Z resztą co niektórzy pisali to pod ostatnią notką dotyczącą j-rocku. Po jakimś czasie „dojrzałam” i powtórnie gazette wróciło „na moją j-rockową listę”.
W tej chwili nie wyobrażam sobie dnia bez tych wszystkich rockowych brzmień. Muzyka niestety jest moim nałogiem i ciężko jest mi z niej zrezygnować. Ogólnie rzecz biorąc rock daje mi tzw. „kopa”. Poranek z muzyką pobudza i nastawia na pozytywne myślenie, jest nieodłącznym elementem codziennego życia Aiko.




[EDIT] Urodzinowo pod kocem i ciepłą herbatką,  choróbsko mnie złapało i najbliższy tydzień spędzę na wygrzewaniu się się w łóżku z obfita ilością chusteczek!


Z dnia: 01.03.2013

22 komentarze:

  1. nie jestem fanką j-rocka, w ogóle do mnie nie przemawia ta muzyka :P

    OdpowiedzUsuń
  2. Na początku sluchania j-rocka też zaczełam od One ok rock, ale teraz wole the gazettte. Po prostu może one ok rock bardziej przypomina zwykłego rocka.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mucc ^^
    A to najlepszego i udanej realizacji planów :D
    Niestety nie orientuję się czy można ćwiczyć mając tego typu problemy, ale wydaje mi się, że tak. Zapewne jakiejś części ćwiczeń nie można byłoby wykonywać :)
    Bezsenność męczy, po takie nocy mój poziom koncentracji koziołkuje jak sinusoida. Nagły przypływ energii i bum, nie wiem co się do mnie mówi. Zauważyłam, że lepiej jest jak piję herbatę ze skrzypu, bo łatwiej mi się zasypia, ale z kolei skrzyp jest moczopędny ;/
    A jak tak leżę w łóżku i próbuję zasnąć to dostaję szału ;/

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli dosyć ciekawie zaczęłaś poznawać "ten właściwy" gatunek muzyki. Japońska muzyka także kojarzyła mi się z tym odłamem popu, który właściwie jest o wszystkim i o niczym i śpiewany przez ładną dziewczynę z piskliwym głosem. Gdy w notce o j-rocku pokazałaś kilka zespołów, które słuchasz byłam zachwycona ich twórczością. I moje patrzenie na muzykę z Japonii całkowicie się zmieniło.

    OdpowiedzUsuń
  5. Chyba zacznę znowu słuchać j-rocka xD Jeśli chodzi o kojarzenie nazw tych zespołów, jakie wymieniłaś, to owszem, kojarzę :3
    A jaka satysfakcja jest z tego, jak znajdziesz już ten swój gatunek muzyczny, no nie?

    Aiko-chan~ Wszystkiego najlepszego z okazji kolejnej wiosny za oknem xD :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Kurczę...przyznam szczerze,że jeszcze nigdy nie słyszałam rocka w
    japońskim wykonaniu :D
    Aż jestem ciekawa

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak jak kiedyś pisałam, za j-rockiem nie przepadam. :) Minęły też u mnie czasy, w których muzyka coś zmienia w moim życiu. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hejka ;3
    O, to wszystkiego najlepszego! Zdrówka, szczęścia, spełnienia marzeń :** No i oczywiście niekończącej się weny :** Lubię J-Rock, aczkolwiek nie ubóstwiam. Ostatnio raczej za wiele spod tego gatunku nie słucham, mam ochotę na coś innego, ale to się zawsze szybko zmienia :P Uh, nie cierpię The Gazette >.< Sama nie wiem czemu, ale po prostu ich muzyka mnie dobija... Oj, wiem co to znaczy być uzależnionym od muzyki :D
    :***

    OdpowiedzUsuń
  9. Zapomniałam dodać...
    Wszystkiego najlepszego, zdrowia i spełnienia marzeń
    ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Co prawda słucham nieco innej muzyki, ale już ci mówiłam, że podziwiam cię za pasję. ♥.♥ Ale, że rocka też słucham, to czuję jakby ostatni akapit odzwierciedlał moje uczucia. No a teraz: Sto lat, sto lat, niech żyje, żyje nam... Wszystkiego najlepszego, spełnienia marzeń i czego sobie zapragniesz. :D No i zdrowiej! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Z j-rockiem spotkałem się pierwszy raz w intrach i soundtrackach anime. Z wieloma z tych kawałków wiążą się pozytywne wspomnienia. Japońskie teksty piosenek, które ostatni raz słyszałem kilka lat temu nadal znam na pamięć - mają w sobie to coś, co nie pozwala ich zapomnieć.

    OdpowiedzUsuń
  12. Dlatego też ja jestem wierna wszelakim soundtrackom, a przede wszystkim muzyce filmowej (niekoniecznie te śpiewane fragmenty, ani radiowe kawałki wrzucone do OSTów). Wychodzę z założenia, że bez takiej muzyki oglądane filmy by w ogóle nie poruszały. Ot, sucha scena i nie wiesz jak się zachować.
    Czasami dochodzi do tego, że oglądam swój ulubiony film i nucę każdy soundtrack z filmu pod nosem xDD
    Tak, to jest moje oddanie dla tej muzyki :3

    OdpowiedzUsuń
  13. Kiedyś słyszałam ten rodzaj muzyki:) Nie wiem czy radiowy czy nie, po prostu nie znam się na tym:) Muzyka powiem szczerze oryginalna, nie słucham tego na co dzień, nie mój styl:)Ale szanuję i podziwiam dokonanego przez ciebie wyboru. Współczuję ci, że nikt z twoich realnych znajomych nie słucha takiej muzyki:( U mnie też tak zawsze było więc wiem co to znaczy, ale teraz jest inaczej...:) Mam przyjaciela, który kocha japońskie zespoły, anime itp. Powiedziałam mu kiedyś o twoim blogu, ale nie wiem czy zajrzał:)
    U mnie nn

    OdpowiedzUsuń
  14. Spóźnione naj naj staruszko ;-)
    Fakt - dzień bez muzyki dniem straconym. Nie wyobrażam sobie nie posłuchać rano ulubionych piosenek. Wtedy morduję ;)
    Fajną energię mają .
    Zdrowiej!

    OdpowiedzUsuń
  15. Jak zwykle gdy któryś z blogerów obchodzi urodziny ja muszę się na tę okazję spóźnić, heh :P Żeby się nie trzymać nudnych i tradycyjnych schematów, złożę życzenia prosto od siebie. No więc przede wszystkim spełnienia marzeń, bo to w życiu najważniejsze. Prawdziwych, szczerych przyjaciół, radości i satysfakcji z blogowania, ażeby Aikoword jeszcze długo nam posłużyło ;) No i zdrowia, bo bez niego ani rusz. I żebyś po prostu była szczęśliwa :)
    Też niestety nie mam za bardzo dzielić z kim moich przemyśleń dotyczących muzyki. Mało mam znajomych słuchających tego co ja - mimo że w większości nie są to jakieś mega nieznane zespoły, to oni i tak na nazwy "Owl City", "Skrillex", "Imagine Dragons" reagują z pytaniem "co to?".
    J-rocka miałam okazję słuchać i przyznam, że go polubiłam. Na swojej playliście dobrze go mieć, zależy też na co aktualnie mam ochotę. Chcę rapu - słucham rapu. Chcę coś żywego - mam coś żywego. A na japońskie zachcianki nic tak dobre nie będzie jak właśnie on :)
    Swoich początków z j-rockiem jakoś nie pamiętam. Moja przyjaciółka była kiedyś ogromną fanką LM.C, a niegdyś i niedoszłym otaku, więc w sumie to od niej zaczerpnęłam odrobiny zamiłowania do Japonii. Zapoznała mnie z Ayumi Hamasaki (j-popu też czasem słucham), potem jakoś weszłam w krąg otakowskich blogów i powoli jakoś zagłębiłam się w tę kulturę jak i muzykę. Na dzień dzisiejszy najbardziej lubię chyba Stereopony (choć to bardziej pop przypomina), a w najbliższym czasie zamierzam przesłuchać również The Gazette.

    U mnie nowa notka, zapraszam ;)
    No i wracaj do zdrowia :3

    OdpowiedzUsuń
  16. Aiko, nominowałam cię do Best Blog Award, wejdź na bloga, albo tu: http://1.bp.blogspot.com/-J78GvVgAAio/URk93bi5xyI/AAAAAAAAArY/tnb_02rRuTI/s1600/czekam.jpg i zobacz ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. czekaj, zły link Ci podałam hehe tutaj jest link: http://expectogomez.blogspot.com/2013/03/best-blog-award.html

    OdpowiedzUsuń
  18. Dziekuje, bardzo mi milo, ja tez sie dodaje ;) Ja tam rocka lubie, nawet bardzo, ale nigdy nie poglebialam sie z Jrocku ;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Jestem antytabletkowa ;) jakoś nie umiem się przemóc. Każda wizyta u lekarza to dla mnie jakaś trauma, ale piję herbatkę z melisy :) jak na razie jest nieco lepiej :)

    OdpowiedzUsuń
  20. dziękuję :)

    totalnie nie moja bajka, ale fajnie przeczytać o czymś zupełnie innym :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Zawsze bardziej chciałam się zainteresować j-rockiem, bo na razie znam tylko kilka zespołów, ale sam gatunek bardzo lubię :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)