18 kwietnia 2013

[16] Mało ambitnie

Coś z życia Aiko

Dziś mało ambitna notka, gdyż czas mi nie pozwolił na coś konkretnego, jestem ostatnio strasznie zabiegana, siedzę po 8h w szkole, wracam do domu i pracuję nad prezentacją na konkurs. Cicho liczę, że mój pomysł oceniającym się spodoba, gdyż znów zaszalałam z oryginalnością. Tamtego roku zajęłam 4 miejsce, za właśnie „kreatywną formę pracy” (komiks narysowany w paint'cie, zabawne prawda). Myślę, że jak na konkurs ogólnopolski to całkiem nieźle, jednak nie będę wdawać się w szczegóły.
Ach! Dziś składałam papiery do szkół. Wspólnie z dwoma koleżankami przy boku, że tak ujmę, „przechrzciłyśmy się na wałbrzyszanki”. Ponad pół dnia jeździłyśmy po mieście składając podania, ponieważ każda z nas składała do dwóch szkół, a szkoły były w naprawdę skrajnej od siebie odległości, to zajęło nam nieco czasu. Ważne, że Aiko się zdecydowała na technikum niemalże w 100%, jednakże z ciekawości złożyła również podanie do „Hogwartu” (niegdyś jedno z najlepszych liceów, obecnie ich prestiż spadł + tak na marginesie, była tam bardzo niemiła sekretarka -.-). Po dzisiejszym dniu coraz bardziej utrzymuję się w przekonaniu, iż Wałbrzych (gomen minna, którzy mieszkają w tym mieście, wiem, że nie jedna blogowiczka mnie z tych okolic czyta, ale cóż...) grzecznie się wyrażając, to „niezły brud”. Ciężko będzie się przyzwyczaić do widywania tego obrazka na co dzień...

Oprócz tego, moja osoba kolejny raz zaczyna chorować na gardziołko. Nic tragicznego, bo tylko angina, lecz póki co szkoły nie mogę sobie odpuścić. Wyżej wymienione – praca na konkurs, a także w najbliższym tygodniu testy gimnazjalne. Także jadę na wszelkich proszkach, tabletkach i syropkach, by jakoś się trzymać (pomijam to, iż ledwo wydaję z siebie głos). Prawdę mówiąc od jakiegoś czasu znów zaczynam chorować na gardło, równie często jak w podstawówce, co nie skończyło się dla mnie dobrze. Miałam szkarlatynę, a po niej powikłania, które wciąż mi towarzyszą i towarzyszyć będą przez najbliższy czas. Muszę coś zrobić ze swoją słabą odpornością.
A teraz do notki. Jakiś czas temu zostałam nominowana do "Versatile Blogger Award", za tą nominację serdecznie dziękuję Voldziśx33 z music-forever-idiot.blogspot.com. Ojejku, mam ujawnić 7 faktów o samej sobie. Niektórzy robią to w bardzo krótkiej formie, ja natomiast trochę się rozpiszę, ponieważ zaznaczyłam z początku, że notka mało ambitna, więc nacieszcie się moimi kolejnymi zwierzeniami.



Versatile Blogger Award



Zasady:

* pokazać nagrodę "Versatile Blogger Award" u siebie na blogu,
* ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie,
* nominować 15 blogów, które jego zdaniem na to zasługują,
* poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów.

* podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu,



FAKT I
Książka z ładną okładką

Wiecie bardzo dobrze, że uwielbiam czytać książki. Gustuje głównie w powieściach fantasty, przygodowych, takich gdzie się coś dzieje i jest to co lubię – akcja. Jednakże... Nie wiem jak dobra musiałaby być książka, jak dobrego autora, nie przeczytam żadnej książki z brzydką okładką! Nie wiem jak mogę wytłumaczyć tą swoją „nietypową przypadłość”, ale tak, przeczytane książki z brzydką okładka mogę policzyć na palcach jednej ręki. (czytając: brzydka, czytaj: stara)

FAKT II
Zbieracz

Aiko jest jedną z tych osób, które lubią zbierać wszelkiego rodzaju papierki, ulotki, bilety, podpisy różnych osób (głównie z wyjazdów sanatoryjnych), ale też ściągi, muszę się przyznać, że mam ich w bród. Ale nie, nie tyle co ściągam, a robię ściągi i uczę się ich na pamięć (czyli jestem zazwyczaj przygotowana do testów). Trzymam je tylko i wyłącznie z tego względu, że mogą mi się jeszcze kiedyś przydać. Mam również masę rysunków, jeszcze z czasów wczesnej podstawówki, czy też śpiewniki z tych dziecięcych lat. Śmiało mogę powiedzieć, iż jestem potencjalnym zbieraczem wszystkiego co niepotrzebne! Chociaż... Wszystkie te „śmieci” mają dla mnie wartość sentymentalną. Patrząc na ścianę pełną papierków, zaczynają tworzyć się niezwykle miłe wspomnienia.

FAKT III
Meteopatka

Hai ! Kiedy Aiko stwierdzi „jutro będzie padać”, możecie być pewni niemal w 90%, że z chmur coś kapnie, także nie zapomnijcie zabrać ze sobą następnego dnia parasola. A o co właściwie chodzi? Ano oto, że choruje na młodzieńcze idiopatyczne zapalenie stawów. Chyba nie brzmi groźnie prawda? I taka też nie jest. To głównie bóle reumatyczne i obrzęki łączeń kości. Jesienno-zimowo-wiosenna pogoda jest moim przekleństwem, gdyż to przede wszystkim od niej zależy moje „zdrowotne samopoczucie”, rano zesztywniałe ręce i nogi dają się we znaki. Och! Dajcie mi potrzymać jakąś szklankę, a jej kawałki przyozdobią posadzkę choćby w kuchni. Chociaż jakby tak się zastanowić, to zawsze miałam mało siły w rękach... W niewielkim stopniu objawy tej choroby ograniczają mnie ruchowo już od 4 lat (a wszystko przez moją „dobrą” odporność). Cóż, nie mogę robić tego, co swego czasu naprawdę uwielbiałam. Odpada jazda na nartach, na rowerze, ćwiczenia na w-f, a nawet długie spacery... Mieszkam w górach i czasem trudno tego uniknąć. (czytaj: powstrzymać się od przyjemności). Bywa, że ciągle faszeruje się jakimiś proszkami przeciwbólowymi, a nawet jestem zmuszona do ograniczenia chodzenia do minimum. Nawet nie wiecie jak cholernie zazdroszczę ludziom, którzy mogą tańczyć, biegać, grać w piłkę nożną. Ale... ale jest masę innych sportów, które są mi wskazane, choćby pływanie…

FAKT IV
Nie umie się wysłowić

A teraz coś zabawniejszego! Problem z pamięcią do słów. Znacie ten ból kiedy macie „coś na końcu języka” i próbujecie sobie to przypomnieć? Wiecie dokładnie o co chodzi, ale te słowo wam się gdzieś zawieruszyło ? Tak. Wszyscy się już przyzwyczaili, że mówię „ej! podaj mi to ostre, czym się robi kółka” niżeli po prostu „podaj mi cyrkiel”. Często robię z siebie głupka [to w sumie norma], wymachując rękoma, opisując w szczegółach jakiś przedmiot, czynność... „Te warzywo jest podobne do cebuli, ma warstwy, nie, nie chodzi mi o shreka, to ma takie długie zielone liście, przecież wiecie o co chodzi! Jest w zupach i ja tego nie jem!” Zupełnie jakbym grała w kalambury. Dla wielu to śmieszne, dla mnie również, ale do pewnego czasu, potem raczej męczące, a wręcz drażniące. Kiedy to rozmawiam i nagle … Pustka! Bo przecież wszyscy wiedzą, że ten film, w którym kot strzelał, był na podstawie czarno-białego serialu, a jego tytuł miał prawdopodobnie w pierwszej linijce dwa słowa, a w następnej cztery lub pięć to... „Hans Kloss. Stawka większa niż śmierć”. Pamięć fotograficzna sprawia, iż mam przed oczyma plakat kinowy, ale za chiny tytułu produkcji sobie nie przypomnę. Całe szczęście, że mam wokół siebie ludzi, którzy zgadują „to coś”, po takim mało szczegółowym opisie. Nie raz doprowadzałam siebie i słuchaczy do płaczu. Powiedzmy sobie szczerze kabaret z tego niemały.

FAKT V
Online

Mam pewne, żeby nie użyć tu słowa uzależnienie, to napisze „przyzwyczajenie”. Tak, od ponad pięciu, a może już sześciu [ tracę rachubę] lat, jestem nałogowym graczem pewnej „onlinówki” z gameforge. Wybaczcie, ale nie zdradzę jakiej. Powiem tylko, że jest to bardziej gra dla panów niż pań, chociaż... W każdym bądź razie dominują mężczyźni. Gra poniekąd wymaga umiejętności komunikacji, strategi i logistyki, co prawda nie od wszystkich graczy, ale akurat ode mnie tak (jestem, jakby to napisać, kimś „ważnym”). Chyba nie jest ona zbyt popularna. Mimo iż „można mnie tam spotkać” codziennie, to z zdecydowaniem mogę stwierdzić, że nie spędzam w niej zbyt wiele czasu. Jest to raczej mój sposób na nudę, która rzadko mnie dopada.

FAKT VI
Sowa

Jesteście skowronkiem czy sową? Ja zdecydowanie sową. W dni powszednie śpię do 5h (częściej nawet krócej). Noc jest dla mnie inspiracją, w tym czasie rysuję, piszę opowiadania i fanfiki, czy zwyczajnie notki na bloga. Potrafię pół nocy przesiedzieć wyłącznie słuchając muzyki. Zajmuje się origami, oglądam filmy, anime oraz dramy. Uczę się, czytam książki... W skrócie robię wszystko to, co mogłabym zrobić za dnia. Żyję w przekonaniu, iż nie warto marnować czasu na sen w środku tygodnia. Do późnego popołudnia Aiko szczycie swoją zacną osobą szkołę, potem zanim się obejrzy zaczyna się ściemniać i zajmuje się wieloma rzeczami, którymi nie zdążyła, zająć się za dnia.
Dla mnie odpoczynkiem, lenistwem i długim spaniem (czytaj: do 10h) są weekendy, a konkretniej - tylko sobota. Jedyny dzień, kiedy to mogę w spokoju się wyspać i robić jedynie to, na co mam ochotę.

Sobota = Święty dzień lenistwa Aiko

FAKT VII
"Poważna?"

Jestem bardzo poważną osobą, biorącą wszystko na serio, nie potrafię się uśmiechać...” Chciałabym, by choć jeden dzień taki był, jednak moja krnąbrna dusza na to nie pozwala. Nie umiem być poważna, żartuję ze wszystkiego (no prawie, w sytuacjach wyjątkowych, mojej powagi nic nie powali), jestem chyba dość pozytywną osobą. Lubię się do siebie uśmiechnąć. W chwilach złych zakładam słuchawki na uszy, zamykam oczy, biorę głęboki wdech i... I tego już nikt mi nie odbierze, poczucie szczęści i pełnego spełnienia. Nic nie jest warte smutku, a wewnętrzna radość jest dla mnie czymś niezwykle ważnym. Ba ! Wielu ma mnie za mega dziwaczkę. Wpływam na ludzi swoim pozytywnym myśleniem. Gdy się rozmarzę, ach... Często błądzę myślami hen, hen daleko i niekiedy słyszę słowa: „M* Co Ci jest? Gdzie Twój zaciesz?” (tu dla jasności, niejakie M* to moje dość specyficzne przezwisko, odziedziczone po bracie, którym wolę się póki co nie dzielić). A wtedy Aiko nie robi nic innego, jak wielkiego banana i gada od rzeczy. Bo musicie wiedzieć, iż ciężko mnie uciszyć, jestem raczej lekko nadpobudliwa i rozgadana.


Och, przez te wszystkie nominacje dowiadujecie wielu rzeczy o mojej nudnej osobie, a teraz kilka skromnych TAGów ode mnie. 


Z dnia: 18.04.2013

28 komentarzy:

  1. dzięki :D
    W dzień moge zasnąć w każdej chwili i byle gdzie , a w nocy...ooo mogę buszować ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie to jest różnie, ale niektóre rzeczy stąd mnie dotyczą całkowicie ^^ Zbieram rożne niepotrzebne rzeczy i uważam to za zaletę, bo niektóre są serio cenne, a inne mogą się kiedyś przydać xD Też nie lubię czytać starych książek, dlatego staram się zdobyć takie teksty innymi sposobami;) Z pogodą to dziś było tak gorąco i parno, że jak z uczelni wracałam to prawie padłam XD A jeszcze w niektórych salach kaloryfery grzeją, to już przesada normalnie! >.< Zdecydowanie wolę spać w dzień niż w nocy w dni wolne, ale jak zmęczę się całym dniem na uczelni to zasnę od razu ^^ Także siedzimy tam po 8h i na nic czasu nie ma, więc nowa notka u mnie pojawi się tak ok 20tego ;P Byle do wakacji.... Co do ostatniego w grupie też uchodzę za osobę poważną i optymistyczną - po prostu jakoś umiem do całości się dostosować i gadam prawie ze wszystkimi dziewczynami, a w liceum tak nie było ;-) Takie zmiany są milutkie i to nawet bardzo ^.^ Coś sporo wyszło podobieństw w tym opisie, a nie przypuszczałam, że tyle ich znajdę ;*****

    OdpowiedzUsuń
  3. Ta mało ambitna notka jest cudowna. Współczuję zabiegania. Fajny musiał być ten komiks, och ciekawi mnie, co to za konkurs. ;> Ostatnio chyba panuje jakiś wirus, u mnie połowa klasy, w tym ja, cierpi na ból gardła itp, ale fakt, że obniżona odporność to nic fajnego. Ja tak miałam do 5 roku życia, wycięłam migdałki i mam spokój z anginami itp. Wcześniej na okrągło. Zdrowiej! Czy tylko mnie te testy przerażają? Może jestem jakaś dziwna... ;p Co do faktów - okładka mi nie przeszkadza, częściej zwracam uwagę na tytuł, dlatego niektóre książki odkrywam po miesiącach, bo nie zwracałam na nie uwagi ze względu na niezbyt ciekawy tytuł. Też jestem zbieraczką! Chyba po prostu jestem taką sentymentalną osóbką, lubię powspominać, pośmiać się i przecież: "wszystko się może przydać". W opisywaniu musisz być mistrzynią, nie wątpię, że może być to nieco irytujące, ale chciałabym to usłyszeć. ^^ Chyba też mogę się nazwać sową, tak, raczej na pewno. Moja przyjaciółka ma podobnie z tą pogodą, jak była dzieckiem też sporo chorowała i do dzisiaj ma słabą odporność i dosyć wrażliwe stawy, ale współczuję Ci dolegliwości i wręcz podziwiam za twoje podejście. Dzisiaj każdy narzeka, jak dostanie kataru, a ty mimo wszystko jesteś taką pozytywną osobą. :D Co do Twojego komentarza: zazdroszczę, że już złożyłaś podania. U nas składamy chyba od 20 maja i mam wrażenie, że do tego czasu zmienię zdanie z 17452754 razy. No cóż u mnie jednym z moich warunków było, żeby iść z kimś znajomym - łatwiej się odnaleźć i będę miała z kim dojeżdżać, ale wciąż nie wiem... Z początku miałam ochotę tak jak Ty - iść całkiem sama, tak kompletnie zacząć wszystko od początku, bo ja nawet lubię zmiany, choć zbyt łatwo przywiązuję się do ludzi i miejsc, ale z drugiej strony bałam się, że nie będę na tyle odważna, żeby z kimś pogadać albo się zapoznać(niby jestem rozgadana i na wszystkich koloniach itp. to ja zaczynałam znajomości) i zostanę odludkiem. Poza tym doszłam do wniosku, że dobrze jest mieć chociaż do kogo buzię otworzyć w tych pierwszych dniach. Dlatego też raczej odpadło to moje renomowane liceum, gdyż nikt z moich znajomych się tam nie wybiera, a do tego cała elitka. Ale to, że idziesz raczej sama też ma swoje plusy - poznasz więcej nowych ludzi, a do tego wydajesz się taka sympatyczna, że z pewnością szybko znajdziesz wielu świetnych znajomych. Ja też się nie widzę w okularach, szczególnie, że jedyne, w których wyglądałam jak człowiek, to były kujonki. Póki więc coś widzę, to nie mam zamiaru ich nosić, zawsze się mogę przesiąść o jedną ławkę, a jak mi zabraknie ławek, to pomyślę o okularach. :) Dziękuję za nominację, strasznie mi miło, na pewno skorzystam i przepraszam, że się tak rozpisałam. Pozdrawiam. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, bo całkowicie pochłonęła mnie nauka do testów. ;p Strasznie mi się podoba to twoje pozytywne myślenie, jak ja lubię takich ludzi. ;) Co do szkół... W moim przypadku jeśli mam do wyboru 2 o podobnym poziomie – jedna z przyjaciółmi, druga bez wybieram tą z. Ja bym nie potrafiła mieć takiego podejścia jak ty, jasne ze czasem trzeba „poświęcić” przyjaźnie, ale mimo wszystko... Dresy i plastiki to też nie moje klimaty, wolę pozytywnie zakręconych, ale normalnych ludzi. Ja nie miałabym z kim spędzić nawet przerwy, więc byłoby to trochę dołujące. Ja i moi znajomi mamy podobne gusta i wymagania, to też żadna ze stron nie cierpi. Moi przyjaciele w większości powiedzieli, że rozumieją, że to jeden z najważniejszych wyborów, więc nie obrażą się, jeśli zdecyduję, że pójdę inną drogą niż oni. Miałam iść z przyjaciółką do klasy, ale obie wiemy, że ona nie jest zbyt dobra z biologii i chemii, ale jest świetna z hiszpańskiego, więc nie ma sensu, żeby męczyła się ze mną w klasie z powodu znajomości, jeśli gdzie indziej może zdać maturę po hiszpańsku. Uważam, że jak ktoś się przyjaźni z kimś naprawdę, to przyjaźń przetrwa bez względu na szkołę, gimnazjum mi zweryfikowało już parę takich znajomości – i w sumie na szczęście. Wiem, że z pewnymi osobami będę się przyjaźnić i chociaż trudno mi sobie wyobrazić klasę bez niektórych(z 2 osobami chodzę do jednej klasy od przedszkola, także będzie się trudno przyzwyczaić), ale dam radę. Ja w sumie mam zbyt wielu przyjaciół, abym mogła z kimś być papużką nierozłączką i zbytnio lubię poznawać nowych ludzi, ja po prostu uwielbiam się otaczać dużą ilością pozytywnych osób i nie potrafię inaczej, zbyt długi okres w towarzystwie tylko jednej osoby mnie męczy. A jeszcze co do tego pójścia do elitki – elitarnych szkół w mojej okolicy są ze 4(ale do jednej jestem uprzedzona, jedna jest dość mocno religijna i jakoś się chyba nie wpisuję w ich standardy, no a 2 pozostałe są ok) – w jednej byłam na dniach otwartych, składa tam podanie moja przyjaciółka(ta od przedszkola ;p) i jeszcze 1 albo 2 osoby ze szkoły tylko żee do innych klas. Znam absolwentów tej szkoły i powiedzmy, że przynajmniej wiem, czego mam się bać. ;p Co do tej elitarnej do której chciałam iść na początku – opnie znam tylko z internetu, nie byłam nawet na dniach otwartych, jedynie słyszałam z opowieści znajomych, że było fajnie, ale część uczniów zachęca, a część odradza zupełnie przyjście do nich. Znam tylko jednego chłopaka stamtąd, a właściwie jego mamę, która zachwalała mi tę szkołę. Poza tym nie wiem, która ze szkół jest lepsza co do mojego wymarzonego profilu… Ech sama nie wiem – napiszę testy, przyjdzie maj i zobaczę. ;) Nie przepraszaj, uwielbiam czytać wszystko co piszą inne bloggerki – swoje opinie i w ogóle, a im więcej tym lepiej. ;) PS Przepraszam, że tak namieszałam, ale mam zwyczaj, żeby dłuższe komentarze wcześniej zapisywać w wordzie, ale piszę skrótowo, a potem sama siebie nie rozumiem, mam nadzieję, że mniej więcej da się mnie "ogarnąć". ;)

      Usuń
  4. Jak tylko znajde czas, pobawie sie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Heh, dzięki za nominację ;p Jak nie zapomnę i oczywiście bd miała czas to dołączę moją nominację w kolejnej recenzji ; ) Heh, podejrzewam, że mogłybyśmy znaleźć wspólny język w większości kwestii. Co prawda ja nienawidzę czytać książek, a jak już to tylko mangi, ale to też rzadko xD Tak samo jak Ty zbieram wszystko co wg mnie "może się jeszcze przydać", by po pół roku robiąc takie generalne porządku pochować wszystkie "niepotrzebne" w oddzielnym pudełku i wynieść do piwnicy (zazwyczaj po wyniesieniu okazuje się, że jest tam coś co jest mi akurat potrzebne, czyli ostatnio np karta rabatowa do księgarni z mangami xD). Mam problemy ze stawami czy z kośćmi już nawet nie wiem (ścierają mi się z czasem, przez co przeskakują, bolą, skrzypią i tak dalej, inaczej "skrzypienie" )xd Mimo to i tak trenuje ;p Z wysławianiem się mam podobnie, a do tego dochodzi to, że jestem straszną gadułą i do tego szybko gadam xD Lubię gry dla chłopaków ^ ^ Ze spaniem mam tak samo jak na dłuższą metę mam wolne. Ja po prostu choruje na bezsenność T.T Nie potrafię zasnąć więc z nudów robię co popadnie xD I na koniec, nie jestem poważna. Co prawda niektóre żarty nie wydają mi się śmieszne, ale głownie dlatego, że mój poziom inteligencji nie pozwala mi na zrozumienie xD I tak oto zakończyłam mój długi i oczywiście jak to mój, nieskładny komentarz xD Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  6. Technikum to w dzisiejszych czasach duzo lepszy wybor niz liceum, wiec powodzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Fakt czwarty dotyczy mnie również ^^ dochodzi przez to czasem do zabawnych sytuacji ;)
    Starymi okładkami mnie powaliłaś :D ja co prawda uwielbiam stare książki, ale niekoniecznie lubię ich zapach.I zdecydowanie jestem sową ;)
    Powodzenia w związku ze szkołami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Po prostu mam kolejny zastój blogowy i znów potrzebuję porządnego kopa w zad, żeby cokolwiek u siebie ruszyć. Zaglądam do Internetu właściwie tylko w weekendy, pozostały czas spędzam na nauce do egzaminu (cała ja, postanowiłam obudzić się w ostatniej chwili :P). No i pomykam z grafiką 3D. Mam już wymodelowany kawał świata do modyfikacji i ogólnie nasz projekt się rozwija :) Niejednokrotnie już miałam ochotę zaprezentować na blogu moje nowe hobby, ale za każdym razem, kiedy do tego siadam, dochodzę do wniosku, że jednak zamiast pisać o renderowaniu na blogu, wolę samo renderowanie. Ja już tak miewam, ostatnio coraz częściej, trzeba mi to jakoś wybaczyć... (zresztą artystom wolno więcej xd). Wolę pracować niż pisać o tej pracy.
    Nie wiem jak z tym moim pisaniem będzie, czasem miewam ochotę zostawić blogowanie na dobre, ale trochę szkoda mi tego wszystkiego, co już tam stworzyłam. Mam ochotę napisać o wielu rzeczach, ale ta chęć za każdym razem przegrywa z robieniem modyfikacji albo rzeźbieniem...
    No cóż, postaram się jeszcze coś napisać u siebie. Mam spore zaległości, skończyłam już nawet rzeźbić Łowcę Smoków, ale naprawdę potrzebuję jakiegoś kopniaka, żeby zachciało mi się wstawić jego zdjęcia...
    Pozdrawiam >:3
    Ps. Za to jestem na bieżąco z Twoimi postami - mimo że nie komentuję, ale chyba mi to jakoś wybaczysz.
    Ps2 Poza faktem I i III mam dokładnie tak samo. Tyle tylko, że miewam problemy z wysłowieniem się w takim sensie, że często się zawieszam, zaczynam myśleć o czymś zupełnie innym, otoczenie traci ze mną kontakt, a kiedy już wrócę do rzeczywistości, nie pamiętam, o czym mówiłam. Czasem miewam przez to bardzo dziwne sytuacje. Najgorzej, kiedy wyłączę się, stojąc w kolejce w sklepie i zupełnie zapomnę po co przyszłam i przez jakiś czas tępo patrzę się na ekspedientkę :D.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kop, bo mnie można do czegoś zmobilizować tylko poprzez stosowanie kar cielesnych!
    Postaram się poświęcić na ten nowy wpis jakiś wieczorek, ale chyba dopiero po egzaminach... Chciałabym je dobrze napisać, bo bardzo mi zależy na dostaniu się do pewnej konkretnej szkoły... Nigdy mi chyba jeszcze tak bardzo nie zależało na sprawach związanych ze szkołą. Póki co uczę się całymi dniami, a po nocach mogę siedzieć tylko w weekendy, a to wykorzystuję właśnie na tworzenie modyfikacji. Teraz to noc jest jedyną porą, kiedy mama nie goni mnie do książek. I tak zostałam już w tyle za bratem, bo on ma stworzone już skrypty do wszystkich postaci i jesteśmy w trakcie pisania dialogów. Ech, człowiek nawet nie ma pojęcia, ile to zachodu z programowaniem gry, póki sam się za coś takiego nie weźmie. Czasochłonne to i skomplikowane czasem jak diabli, ale stwierdziłam, że to naprawdę ciekawa robota :)
    O tak, mam wiele do opowiedzenia, rzeźba Łowcy, tworzenie modyfikacji, chciałam też jeden wpis poświęcić sobie samej, bo chodzi to za mną, od kiedy dodałam do gry postać przedstawiającą mnie samą :) Ogólnie, sporo się u mnie dzieje, a weny brak.
    Ten kontakt w sferze blogów jest dla mnie bardzo ważny, naprawdę lubię sobie tak pogadać w komentarzach, ale od czasu do czasu potrzebuję paru tygodni (nawet miesięcy), żeby się nie odzywać, zaszyć się w swoim światku, zapomnieć o istnieniu Internetu i grać w Gothica, zająć się grafiką albo rzeźbić. Tak stuprocentowo oddać się pasji i nie zaprzątać sobie głowy rzeczami tak przyziemnymi jak prowadzenie bloga. Ale kiedyś trzeba znów wyjść na światło dzienne i pochwalić się tym, co się wytworzyło w czasie swojej dobrowolnej banicji.Już od dłuższego czasu próbuję coś napisać, ale za każdym razem ogranicza się to do napisania tytułu, a potem stwierdzam, że jednak wolę wymodelować sobie jeszcze kawałek terenu do modyfikacji.
    Ja miewam czasem gorzej niż samo "zawieszanie się". Bywa, że po takim chwilowym mimowolnym odcięciu od rzeczywistości plotę głupoty. Raz miałam kupić bułkę z budyniem dla brata. A ekspedientkę poprosiłam o bułkę z tornadem... Hm?!... Nie mam zielonego pojęcia, jakie procesy zaszły w moim mózgu, bo wiem, że o żadnym tornadzie wtedy nie myślałam. Wiem tylko, że mój mózg jest popaprany :) Ja sama czasem go nie pojmuję.
    Ale artysta artystę zrozumie, my jesteśmy... Specyficznymi osobami, czyż nie :D ?
    Pozdrawiam >:3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawy blog.
    Chyba rzucę tutaj nie raz okiem.
    Będę też obserwować,czytać i komentować.

    W konkursie życzę powodzenia i na egzaminach też.
    Życzę abyś dostała się do swojej wymarzonej szkoły.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  11. Wiesz, właśnie też dołączyłam do grona osób, które przestały przejmować się egzaminem. Właśnie na rodzinnym spotkaniu pogadałam sobie z kuzynką, która kończy właśnie szkołę, do której się wybieram i stwierdziła, że śmiało mogę mieć wyniki z egzaminu gdzieś. Mianowicie wybieram się do klasy plastycznej, do której o wiele bardziej liczy się egzamin z rysunku, do którego będę przystępować w czerwcu. Podobno ona zawaliła egzamin gimnazjalny, a się dostała, mimo że szkoła jest na dosyć wysokim poziomie. Bo udało jej się na egzaminie z rysunku. Cóż, skoro więc ona dała radę, to ja też :D Bardzo mi ta wiadomość poprawiła humor. Ogólnie w temacie liceum zaczynam być coraz lepszej myśli. Szczególnie cieszy mnie fakt, iż w przypadku klasy plastycznej na tematy takie jak chemia czy fizyka nauczyciele patrzą z przymrużeniem oka. O wiele mniejszy nacisk kładzie się tam na przedmioty, których ludzie tacy jak ja w życiu nie wykorzystają, bo wiedzą, że ze mnie chemika żadną siłą nie da się zrobić. Po co, skoro po liceum najpewniej polecę na historię sztuki, a potem na konserwatora?
    Generalnie kuzynka stwierdziła, że powinni przyjąć mnie z otwartymi ramionami.
    Programowanie dla mnie jest bardzo czasochłonne, więc to zadanie przejął brat, który programistą jest z zawodu. On śmiga po tym i może zrobić z grą co mu się tylko spodoba, ja to tylko umiem pisać skrypty postaci, broni i proste dialogi :) Najlepsze, co mu się udało, to uwaga, napisać od podstaw cały skrypt decydujący o wzroście postaci. To zupełna nowość, której nikt nie zastosował jeszcze w żadnej modyfikacji, a efekty są naprawdę ciekawe :D Wiele postaci zyskało dzięki temu jeszcze więcej charakteru, bo teraz na przykład Gorn jest o wiele wyższy niż większość Łowców, co sprawia wrażenie potęgi, a z kolei Diego, jako lekkozbrojny łotrzyk, jest nieco niższy niż pozostali. Teraz ci silniejsi wojownicy wyraźnie wyróżniają się na tle lekkich złodziei i myśliwych. No, jesteśmy z tego strasznie dumni :)
    O tak, ja jako Łowca Smoków oczywiście wożę się po zamku w ciężkiej zbroi i z moim mieczem poświęconym Adanosowi :D A w wolnych chwilach wskakuję w lekkie wilcze futro. Uwielbiam te barbarzyńskie futra, które w dwójce noszą lekkozbrojni najemnicy! Pieszczotliwie nazywam ich Futrzakami, co zostanie też przez nas wykorzystane w modyfikacji :)
    Ta wpadka z bułką to był na szczęście jednorazowy przypadek, o wiele częściej zdarza mi się krzyczeć (na WF-ie zwłaszcza...), że komuś wypluję fraki zamiast wypruję flaki... Albo, że kopiącego się nie leży. Ale większość chyba już do tego przywykła.
    A i marzycielką to ja jestem, oj jestem. Ile to historii się w mojej łepetynie natworzyło :)
    Pozdrawiam >:3
    Ps. Hm, mam nadzieję, że wiesz, że jak teraz coś u siebie napiszę, to po takiej przerwie znowu dowalę post na trzy kilometry xD ?

    OdpowiedzUsuń
  12. Masz genialne tło i ogólnie blog ma oryginalny wygląd.
    Mi stare okładki w książkach nie przeszkadzają- liczy się treść. :]
    Też jestem typem zbieracza i chowam wszytko po różnych zakamarkach, "bo to się jeszcze przyda". Np. nie umiem wyrzucić kartki, którą napisała do mnie koleżanka w gim- takie wspomnienia i sentymentalizm. Moja babcia choruję na reumatyzm, więc co nieco wiem. Czasami skarży się własnie na bóle stawów przy zmianie pogody, na odrętwienia i skurcze nóg i rąk. Szkoda, że nie możesz cieszyć się z mieszkania w górach przez swoja chorobę. Mi tez czasami uciekają słowa np. pani na angielskim kazała mi czytać ćwiczenie i tłumaczyć jakieś słowa. Było bus stop i ja zamiast kulturalnie powiedzieć, że to przystanek, to mówię do niej: " no, no, tam gdzie przystają autobusy". ^^ Ja jestem typem niedźwiadka, który musi się wyspać, żeby działać. Niewyspana nie zrobię nic. Też jestem raczej nie poważna, chociaż zazwyczaj wyczuję sytuację i dopasowuję się do niej. Myślę, że bym Cię polubiła :D
    Obserwuję.
    pretty-and-colour.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  13. no to powodzenia na konkursie ;)
    Też mam poblemy z wysławianiem się, tylko u mn to raczej objawia sie przekrecaniem liter itp.
    Jeśli chodzi o niepotrzebne rzeczy to co jakiś czas je wyrzucam. Tłumaczę sobie,że nie można mieć tyle śmieci. Chociaż i tak czasami zdarzają się duże ilości niepotrzebnych kartek, ale nie ściąg.

    OdpowiedzUsuń
  14. Świetne, jeszcze nie spotkałam osoby, której życie to wieczny kalambur :0 Chociaż nie: mój dziadek: ,,ten gościu co mieszkał na tej ulicy obok tych, no, Becalików, takiego dużego psa miał, w 44 roku rzuciłem w niego granatem...Jak on się nazywał?" No i cała rodzina zgaduje, w kogo dziadek granatem rzucał :) Tez robię sobie ściągi, bo na przerwie nigdy nie chce mi się wyjmować zeszytu.
    Ale skowronki mają lepiej! Kładą się spać o 22.00 śnią spokojnie by wstać o...5.20 i jechać do swojego wymarzonego liceum...:())(Nie wiem czy śmiać się czy opłakać). Za to ile pięknych wschodów słońca widzą! (Ile kotów podglądają w marcu :))

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja chyba też jestem taką sówką :D i mam ten sam problem co ty z wysławianiem się .. przeważnie z tym u mnie cieżko.
    Świetna notka :))

    OdpowiedzUsuń
  16. A w którym sekretariacie byłaś? :D Na dole czy górze? :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Zdecydowanie jestem sową :) nawet kolekcjonuje rózne figurki, koszulki itp z podobizną tych ptaków :D

    OdpowiedzUsuń
  18. A więc też historia sztuki ^^ ? U mnie się takie marzenie zrodziło po tym, jak jakiś czas temu głośno było o renowacji Bitwy pod Grunwaldem Jana Matejki. I od tamtego czasu myślę, że konserwacja dzieł sztuki to naprawdę ciekawa praca. Szczególnie, jeśli pracuje się z obrazami takich mistrzów jak Matejko. Albo chciałabym zrobić z siebie specjalistę od sztuki średniowiecznej. Taka robota to wielka odpowiedzialność ale i... Zaszczyt. Poza tym zachęca mnie do tego znajoma z bractwa rycerskiego z mojego miasta, którą spotkałam w tamte wakacje pod Grunwaldem, i która też na to poszła, a pan profesor z mojej przyszłej szkoły stwierdził, że się do tego nadaję. No i podobno praca w tym zawodzie zawsze się znajdzie.
    Generalnie mam sporo planów na przyszłość, ale większość z nich zapewne i tak pozostanie w sferze marzeń.
    A jak tam po pierwszym dniu egzaminów :D ?
    Pozdrawiam i zapraszam do siebie, tylko się nie przestrasz >:3

    OdpowiedzUsuń
  19. Aaa, no tak, ta pani jest bardzo miła. :D
    I wiesz, niby Wałbrzych straszna dziura i w ogóle, ale chyba da się żyć, skoro jeszcze jakoś sobie radzę. Przetrzymasz te kilka szkolnych godzinek dziennie. :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Heh, to faktycznie musi nieźle wyglądać, gdy opisujesz komuś wyraz, którego zapomniałaś:D. Ale bez paniki. Czasem każdemu się to zdarza;). Pisałaś poprzednio, że słuchasz także grupy Sabaton. Lubię ich kawałek "40:1". Yeah!:D;P

    OdpowiedzUsuń
  21. Hejka ;3
    Szkoda, że nie wdałaś się w szczegóły, z chęcią bym o tym konkursie posłuchała. Jeśli nie chcesz o tym pisać na blogu, może mi o nim opowiesz? Na czym polega, jak wyglądała twoja zeszłoroczna i tegoroczna praca? Jestem bardzo ciekawa ^^. Tak myślałam, że zdecydujesz się na technikum. Sugerując się jedynie twoimi opisami, które zamieściłaś na blogu, również wybrałabym tą szkołę. Trzymam kciuki, by wszystko się tam ułożyło ;*** Czytałam już nie raz i nie dwa książki z brzydkimi okładkami, ale to oczywiste, że przyciąga wszystko to co ładne. Nie zainteresuję się powieścią, która w żaden sposób nie zaciekawi mnie na pierwszy rzut oka. Niby nie ocenia się książki po okładce, a jednak sporo ludzi się nią sugeruje :P Kurczę, strasznie ci współczuję. Masz po części szczęście, bo choroba nie jest aż tak poważna, ale rezygnowanie z pasji jest czymś strasznym :( Cieszmy, że przynajmniej możesz chodzić, a nie siedzisz na wózku inwalidzkim. Haha, też dość często mam problemy z wysłowieniem się, ale póki co chyba nie aż takie poważne xD Niemniej jednak znam to uczucie i choć jest denerwujące, to przynajmniej można się pośmiać :P O, też zdecydowanie jestem sową. Spanie wychodzi mi dobrze tylko w dzień, w nocy męczę się z myślami, piszę ze znajomymi lub słucham muzyki. Nie potrafią zasnąć wcześnie. Jest to dla mnie zadanie niewykonalne :P Też przeważnie nie potrafię być poważna, ale jakoś mi to nie przeszkadza. Lubię swój optymizm, dzięki nim jestem często w dobrym humorze ^^.
    Dziękuję strasznie za nominację, ale mam jedno pytanko. Odpowiadałaś już na kilka innych TAGów, pod którymi nie nominowałaś nikogo, tłumacząc się, że zrobisz to później. A więc jestem nominawana tylko do tego TAGa czy też do poprzednich? Czekam na odpowiedź ;)
    TRZYMAM KCIUKI ZA SZYBKI POWRÓT DO ZDROWIA I EGZAMINY GIMNAZJALNE! ;***

    OdpowiedzUsuń
  22. Ty nigdy nie piszesz,jak to określiłaś "mało
    ambitnych" notek :) Zawsze są ciekawe,więc się tym nie martw ;)
    Fajnie,że wybrałaś technikum.Niby pomęczysz się
    jeszcze kolejny rok,ale będziesz miała zawód,a co za tym idzie większą szansę na pracę :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Wow, masz niesamowitą wyobraźnię, ja bym ci od razu I miejsce dała :D Wątpię, żeby ktoś wpadł na bardziej kreatywny pomysł. Jak się nad tym zastanawiam, pewnie moja prezentacja też byłaby suchym przedstawieniem informacji, a można z tym tyle fajnego zrobić... Trzymam kciuki ;** Kurczę, cały czas nie zrozumiałam xD Czyli mam odpowiadać na pytania z poprzednich nominacji? Sorki, mój mózg ostatnio bardzo wolno pracuje xD

    OdpowiedzUsuń
  24. ohh, co do pierwszego faktu, to MAM DOKŁADNIE TO SAMO. I brzydka okłądka faktycznie =stara. Stare okładki mają jakies zjebane layouty, mdłe kolorystyki, czcionki z czasów prlu albo gorzej, wgl złe są. A te nowe- tłoczone, sliskie, nieśliskie, kolorowe, cholera, jeszcze wsyztsko tak łądnie wygraficzone, że aż miło brać taką ksiązkę do reki :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Technikum! Zuch dziewczyna! Ja też jestem w techn. i jest świetnie, nie żałuję swojej decyzji:)Powodzenia:) Gardełko...no cóż wiosna;D
    U mnie nn, ważne

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)