4 lipca 2013

Japoński nie gryzie!

„Japoński nie gryzie” - podobno ten podręcznik to: „Innowacyjny kurs od podstaw. Aktywna nauka pisma, gramatyki, słownictwa za pomocą ćwiczeń. Kurs przeznaczony jest zarówno dla uczniów, jak i dorosłych samouków dopiero zaczynających naukę, którzy chcą łatwo i przyjemnie opanować podstawy języka japońskiego. 
Książka (184 str.) opiera się na niezwykle atrakcyjnej metodzie aktywnej nauki języka poprzez rozwiązywanie różnorodnych ćwiczeń. W rozdziałach tematycznych znajdziesz: 70 najpopularniejszych zagadnień, materiały dla początkujących do nauki pisma – hiragany i katakany, krótkie dialogi lub teksty z polskim tłumaczeniem, gramatykę w pigułce, porcję niezbędnego słownictwa, ciekawostki o kulturze oraz specjalną sekcję Sprawdź się z zadaniami podsumowującymi. W każdej chwili masz dostęp do umieszczonych na marginesach praktycznych minisłowniczków, a dodatkowo na końcu książki znajdziesz podręcznyzbiorczy słownik."  Aiko dziś powie Wam ile prawdy w tych słowach.

Podręcznik na wstępie ofiaruje nam nieco teorii, jak na przykład: czym są sylabariusze, jak pisać znaki kanji, czy drobne reguły wymowy. Dla zupełnie zielonych rzecz przydatna.
Ile razy zabieraliście się za naukę kana? Próbowaliście się zmotywować do ćwiczeń pisma w hiraganie i katakanie? Pewnie dużo. Wielu pisze, że chciałoby uczyć się języka japońskiego, ale nie ma zachęty. Głownie chodzi o podstawę – pismo. Jest to najważniejsza sprawa. Bez umiejętności w miarę swobodnego posługiwania się sylabariuszami nie ma szans na dalszą naukę. Wszystkie kursy rozpoczynają się od tego działu. Drugi i trzeci rozdział (prawie 1/3 książki) został poświęcony właśnie temu zagadnieniu. Stopniowo uczymy się poszczególnych znaków hiragany i katakany. Kolejno utrwalamy je ćwiczeniami. Ponadto książka nie da nam nic zapomnieć! Z każdym działem jest coraz więcej ćwiczeń skłaniających nas do praktycznego zastosowania pisma japońskiego, także pod względem nauki kana, mówię wielkie TAK!
Ale im bardziej wgłębiam się w książkę, tym mam większe wrażenie, że autorka pokazuje nam ledwo zalążek tego pięknego języka. Krótko mówiąc, ogranicza się do minimum. Po aikowemu: „łebkuje jak tylko może”. Nie wiem czy mogę nawet nazwać to podstawami, jeżeli już to są to „podstawy podstaw”.


Jeśli jest już temat poświęcony liczebnikom, dlaczego nie lepiej skupić się na jego piśmie? Dlaczego do cholery przy poznawaniu „nowego kanji” jest cyfra jeden i autorka każe nam ćwiczyć rysowanie poziomej kreski (一),kiedy są trudniejsze znaki, jak choćby hyaku (百) i yon (四)? Dlaczego wspominając o klasyfikatorach liczebników nie przedstawi nam kilku przykładów, w tym godzin, co jest istotną, codzienną sprawą?
Niby na pierwszy rzut oka książka wydaje się być smacznym kąskiem. Do nauki zachęca nas choćby oprawa graficzna, coś bardzo miłego dla oka. Często pojawiające się zabawne karykaturki (niczym moja książka do nauki niemieckiego w klasie pierwszej podstawówki), wyraziste tabelki i dopiski na marginesach. Pozory „dobrej książki” zachowane.
A tak naprawdę? Tak naprawdę to układ jest mało sensowny. Wszystko wrzucone do jednego wora. Gramatyka maksymalnie ograniczona często pojawiająca się w przypisach u dołu strony bądź na marginesie, źle zmieszana z głównymi tematami, niewytłumaczona dobrze, niedokładna. Chaotycznie przedstawione, nieskłaniające ucznia do myślenia ćwiczenia, mało atrakcyjne, z czasem wręcz nudne. Kanji „na chama” powrzucane do działów. Mało przykładów zastosowań znaków. We wstępie wytłumaczono jedynie zasadę pisowni „od górnego lewego rogu do dolnego prawego”. Nie podano przykładu „jak skutecznie się uczyć kanji”. Szczerze? Moim skromnym zdaniem autorka w ogóle nie powinna zaprzątać nam głowy owymi znakami, bo robi to źle. Ponadto są błędy w druku (posiadam wydanie I Warszawa 2011). Dla mało rozgarniętej osoby jest to problem. Czasem trzeba mieć pojęcie co się właściwie pisze, ale trzeba najpierw coś umieć (errata kliknij tutaj).

Byłam niesamowicie zaskoczona, gdy sprawdzałam opinie kupujących „Japoński nie gryzie”. Większość jest zadowolona z zakupu i przyznaje, iż pracują z podręcznikiem „aktywnie”. Ile w tej aktywności prawdy? Zastanawia mnie czy ktoś oceniając go, zrobił to zanim naprawdę do niego zajrzał i na poważnie zaczął z niego korzystać.
Pragnę zaznaczyć, że opiniuje książkę jako kompletny laik. Japońskiego uczę się zaledwie rok, oczywiście we własnym zakresie i umiem tyle co ile... W każdym bądź razie więcej niż z angielskiego. Kupiłam ją po trzymiesięcznej nauce z internetowymi kursami z myślą, iż nauczę się czegoś więcej. Niestety, posłużyła mi jedynie jako powtórka. Więc nadal korzystam z kursów internetowych. Mimo wszystko mój portfel nie ucierpiał. Książkę można zakupić w granicach 30zł, czyli nie wiele. Uważam, że osoby chcące się przetestować i spróbować sił z japońskim, mogą po nią sięgnąć. Jest to raczej zachęta dla osób niemających do tej pory styczności z tym językiem, wstęp do podstaw. Natomiast jeśli ma się ambicje, to kategorycznie odradzam.

Tytuł: JAPOŃSKI nie gryzie
Autor: Agata Jagiełło
Wydawnictwo: Edgard
Rok: 2011
Ilość stron: 184

Może posiadacie ten podręcznik i macie zupełnie inne zdanie na jego temat? Może  korzystacie z innych książek? A może wciąż boicie się podjąć nauki japońskiego? Jedno Wam powiem, kupując "Japoński nie gryzie" na pewno się nie zniechęcicie do nauki.


Z dnia: 04.07.2013

30 komentarzy:

  1. Nie miałam jeszcze do czynienia z tą książką. Kiedyś kupiłam sobie "Japoński:pisz, mów, czytaj", ale ta książka nadaje się tylko do takich podstawowych podstaw. Następnie korzystałam z Genki, podręcznika i ćwiczenia, tutaj już znacznie lepiej, kilka lekcji przeszłam. Ostatecznie korzystam z bardzo fajnego programu multimedialnego do nauki języka oraz drugiego do nauki słówek :)

    OdpowiedzUsuń
  2. W sumie recenzja wydaje się być w porządku. Jednak nie stać mnie XD. 30 zł to dużo mwhaha

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam tę książkę, ale osobiście nie zaczęłam się jeszcze z niej uczyć. Przy czym ja znowu kupiłam ją specjalnie, by się nauczyć znaków, nigdy się ich nie uczyłam, więc jestem kompletnym początkującym. Dlatego potrzebowałam podstaw. xD

    OdpowiedzUsuń
  4. Wiele podręczników bywa nieprzydatna... Naprawdę trudno jest znaleźć coś użytecznego, coś co faktycznie pomoże nam w nauce.

    OdpowiedzUsuń
  5. nie posiadam tego podręcznika ;P

    OdpowiedzUsuń
  6. Cóż, uczę się z jakiegoś innego podręcznika, ale póki co zatrzymałam się na piśmie by go dobrze opanować. Hiraganę już umiem, katakanę zaczęłam ^ ^ Zastanawiałam się kiedyś czy nie zakupić tego podręcznika, ale skoro piszesz ze nie warto, to Ci zaufam ;) Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  7. Z tej serii miałam "Norweski nie gryzie", i dziwne, średnio mi się podobał kurs, chociaż inne podręczniki z edgard wypadają bardzo dobrze.

    OdpowiedzUsuń
  8. Te książki są świetne ^_^ Mam z chińskim i naprawdę przyjemnie się uczy.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja mam kserówki jakiejś książki i 2 lata temu cośtam umiałam, ale teraz to mi wszystko z głowy wylatuje. Ważne, że ze słuchu bardzo dużo łapię, a to, że krzaczków nie pamiętam to przemilczę XD

    OdpowiedzUsuń
  10. Jasne że będę dodawać relację z uzupełniania książki. :D
    Hm... Podręcznik wydaje się być ciekawy, ostatnio bardzo kusi mnie podejście do kursu języka japońskiego. No, wątpię by coś z tego wyszło bo coś kasa mi nie pozwala ;w;

    OdpowiedzUsuń
  11. Hejkaa ;3
    Widziałam tą książkę w Empiku i w Matrasie, ale jakoś mnie nie kusiła do kupienia. Chciałabym się nauczyć kiedyś japońskiego, ale póki co jestem na to zbyt leniwa. ;___; Jednak jeśli kiedyś się przełamię i coś mnie naprawdę pociągnie do nauki tego pięknego języka - chyba raczej poszukam czegoś innego zamiast męczyć się z tą pozycją. Na pewno są inne sposoby na przyswojenie sobie japońskiego. ^^
    P.s. U mnie nareszcie nowa notka, mam nadzieję, że uda mi się nadrobić zaległości w te wakacje. :3

    OdpowiedzUsuń
  12. Czyli jak zwykle, jak coś jest innowacyjnym kursem to lepiej dać sobie z tym spokój ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. nie mam tej ksiazki. Obecnie zagladam (jak mam chec to cos tam czytam) do innej: "japonski w jeden miesiac". Nie narzekam. Pismo jest, ciekawostki o kraju lub dialogi. Same podstawy ale mi wystarczaja.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeszcze nigdy nie uczyłam się japońskiego tak "na serio", więc ksiązka byłaby chyba dla mnie dobra xD. Ale na razie jakoś nie mam ochoty. To znaczy, wolę poznawać nowe słowa niż tę pisownię. Ale kiedyś się za to wezmę, naprawdę :D. I polubiłam twojego fanpage'a ;).

    OdpowiedzUsuń
  15. Kupiłam sobie tą książkę i słownik! Muszę przyznać, że najlepiej uczyć się właśnie od takich podstaw, a mam zamiar wykorzystać wakacyjny czas właśnie na japoński XD Książka przydatna ^^ Już byłam na twoim funpage jakby co ;*****

    OdpowiedzUsuń
  16. Czytałam recenzję tego podręcznika w magazynie Otaku i wynikało z niej, że znalazło się w nim kilka błędów, które mogłyby zmylić osobę nieobeznaną w temacie, więc nie jestem do niego przekonana. Poza tym na początek zadowolę się opanowaniem hiragany, a na resztę jeszcze przyjdzie czas ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Od dłuższego czasu szukam jakiegoś dobrego podręcznika do japońskiego i czytam mnóstwo recenzji, by nie kupić w ciemno jakiegoś bubla. I jeszcze nie udało mi się znaleźć czegoś co by mnie zadowoliło, pozostają mi więc na razie internetowe kursy.

    OdpowiedzUsuń
  18. nie wiem o czym do mnie mówisz, jakieś nowe kreski, jony czy co tam ;O masakra! :D
    powodzenia w nauce!

    OdpowiedzUsuń
  19. Hej, pamiętasz mnie jeszcze?
    Co do podręcznika to sama nigdy go nie miałam, ale oprócz tego co ty napisałaś to słyszałam jeszcze, że jest w nim też sporo błędów... nie wiem czy to prawda, ale to mnie jakoś zniechęciło do kupna.

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie ma za co, lubię te twoje długie i jednocześnie treściwe komentarze! Ale często sama się w nich gubię, i czytam kilkukrotnie :P No w każdym razie muszę Ci się przyznać że kiedyś bardzo szybko, aż nazbyt zaczynałam darzyć ludzi zaufaniem. Odbiło się to nieźle na mnie, a zdarzenia te silnie wpłynęły na to kim jestem teraz. Bardzo długo muszę zwykle dany temat przemyśleć by podjąć decyzję. Bo bardzo boję się, i rzadko komukolwiek jestem w stanie zaufać.

    OdpowiedzUsuń
  21. Brak zaufania jest lepszy niż złe zaufanie, jakby się chciało szybko i łatwo to ująć! No i tak, też już kilka razy przez to moje rozmyślanie przegapiłam jakąś super okazję. Ale cóż, zawsze na wszystko można popatrzeć z różnych stron, i zawsze znajdzie się taką z której wszystko wygląda dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ja miałam kiedyś podręcznik z tej firmy ale tytuł był inny. co do Twojego komentarza u mnie to uwierz mi ,że na zdjęciach te opakowania wyglądają o wiele lepiej niż w rzeczywistości;)

    OdpowiedzUsuń
  23. Powodzenia! :3 ja zamierzam chodzić na zajęcia prywatne od przyszłego roku : D

    OdpowiedzUsuń
  24. Przez rok chodziłam do szkoły językowej na japoński i naprawdę świetnie wspominam ten czas, bo pan Masaki był naprawdę uroczy! :3 Uczyłam się średnio, bo faktycznie, japoński ma strasznie dużo materiału, a bez pisma ani rusz i dlatego miałam problemy, a katakana jest masakryczna. Jestem słuchowcem i może dlatego, hm... przez wakacje się spięłam i nauczyłam wszystkiego, a kiedy wróciłam do szkoły językowej okazało się, że Masaki nie może nas uczyć i przyszła wredna baba z Warszawskiej Japonistyki i była okropnie, okropnie wredna i zdemotywowała mnie do nauki tego języka na amen. Masaki mnie zachęcał, a ta sprawiła, że po 30 minutach zajęć miałam ochotę opuścić szkołę, dlatego zrezygnowałam.
    Mimo wszystko podręcznik wydaje się świetną alternatywą i na pewno będzie genialnym zastępcom dla japonki! :D Jak tylko troszkę pieniążków wpadnie do kieszeni to polecę po nią :3

    OdpowiedzUsuń
  25. Z chęcią nauczyłabym się paru słówek. ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. nie mam konta na twiterze- czy jak sie pisze ;P

    OdpowiedzUsuń
  27. Czytałam wiele pozytywnych opinii na temat tej książki. Prawdopodobnie były jednak one pisane przez osoby zaczynające przygodę z japońskim, więc błędów nie wyhaczyli... No cóż, chyba będę dalej poszukiwać jakiegoś w miarę dobrego podręcznika, bo chciałabym się trochę pouczyć tego języka!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)