2 marca 2014

[50] Z metalową werwą!

Spoglądając na notki muzyczne, to widzę, iż takowa pojawiłam się ostatnim razem na początku grudnia, a tymczasem mam Wam wiele do powiedzenia! Aiko odstąpi dziś od j-rockowych nutek, na rzecz koreańskich. Dziwne? Będę pisać o k-popie? Nic z tych rzeczy Kochani! Żadne EXO, ani Big Bang się na tym blogu jeszcze nie pojawi. Może w przyszłości będę miała serce pisać o takich zespołach, lecz póki co pozostaje przy metalowo-rockowych brzmieniach.


Myślę, że zdążyliście zauważyć, iż mam spore rozeznanie w japońskim rocku. Znam dużą ilość zespołów, ich dyskografię, składy niekonieczne, gdyż kompletnie nie mam pamięci do nazwisk, ale oczywiście moje bóstwa, jak choćby DnG, w pamięci znajdują swe miejsce. Mniej więcej orientuję się w ich biografii, lubię czytać o zespołach, których słucham. Skoro interesuje mnie ich muzyka to i powierzchownie życie zawodowe też powinno (a plotek nie lubię i w nie nawet nie wnikam).
Wracając do tematu napomnianych „koreańskich nutek”... Nigdy nie interesowałam się koreańską muzyką dogłębniej. Oczywiście niejednokrotnie jej słuchałam, ale dla Aiko „słuchać”, a „słuchać” to dwie różne czynności. Można słychać danego zespołu, nie interesować się nim i nie wymienić ani jednej jego piosenki (mimo słuchania), a można tak jak w moim przypadku z j-rockiem - „coś wiedzieć”. Generalnie od zawsze k-muzyka kojarzyła mi się z typowo popowymi kawałkami i boysbandami. Garstka grzecznych chłopców robiących wszystko pod publikę. Gdyby mogli, rzucili by się z 10 pietra na zgraję fanów, tylko po to, by zdobyć jeszcze większą popularność, wśród zapatrzonych w nich nastolatków. Z tego miejsca może i powinnam przeprosić czytelników wielbiących koreańskie klimaty, ale ja niestety tak to widzę. Jestem całkowicie przeciwna komercji! I dziwię się osobom szalejącym za zespołami, o których o dziwo w TYM momencie jest głośno. Za rok najprawdopodobniej nie będziecie pamiętali, że rysowaliście serduszko w zeszycie od matematyki, a w nim imię wielbionego obecnie artysty. Trochę to smutne...
Natomiast przyznaję, że ten sposób myślenia trochę mnie swego czasu zgubił. Zapomniałam, że istnieją grupy, o których się głośno nie mówi! O których nie przeczytam na zwyczajnym blogu osoby interesującej się dramami i k-popem. Które dla nich mogą być obce, a dla mnie stać się bliskie. Istnieje nisza k-muzyki, która nie dosięga fanów komercyj!
Zauważyliście? Tyle się rozpisałam, pojechałam po k-popie, fanach i komercyjnej muzyce (jak zawsze z resztą), żeby w końcu dojść do sedna sprawy, jaką jest zespół Crash. Crash wpisuje się głównie w gatunek thrash metalu. Działają od 1991 roku, ale zadebiutowali w 93, wydając swą pierwszą płytę (Endless supply of Pain) u światowej sławy producenta - Colina Richardsona. Do tej pory wydali 6 albumów, wszystkich nie zdążyłam jeszcze przesłuchać, acz jestem pewna, że większość trafiały by w mój gust.


Wydaje mi się, że większości czytelników nie zainteresuję przedstawianymi mocnymi nutkami, nie jest to nic w stylu "klasycznego" j-rock, a własnie tradycyjnego thrash metalu. Piosenki wrzeszczane, z mocnymi, szybkimi, agresywnymi brzmieniami. Prawda jest taka, że póki co, w większości rządzi nami era uliczna twórczość (rap/hip hop), a także komercyjny pop. Rock jest wielbiony przez prawie każdych (choć bliżej mieszanina rockowo-popowa etc.) młodych ludzi, a wszelakie odmiany metalowe nadal zajmują niszę. Szczególnie jeśli mowa o tych azjatyckich, a nie  amerykańskich. Jednak jeśli chodzi o mnie, to ZACHĘCAM! Aiko głośno chce mówić o azjatyckiej kulturze, o muzyce, o swojej pasji, byście mogli choć po części zapoznawać się z czymś, czego do tej pory nie poznaliście. Mam nadzieję, że choć trochę mi się to udaje. :)



Coś z życia Aiko

Zauważyłam, że wielu nie czyta moich końcowych wypocin, także jest tez nie wielka szansa, że przeczytam w poniższych komentarzach „100 lat”. :)
I wcale nie chcę się chwalić... Ale wiecie, dziś obchodzę kolejne urodziny. Gdy spoglądam w tył, mam wrażenie, że naprawdę wiele się w moim życiu zmieniło. Począwszy od nowych znajomych, starzy mnie w większości odrzucili, a ja ich, utrzymuję kontakty z pojedynczymi osobami, tymi wartościowymi. Od wciąż rosnącej we mnie pasji. Od tego, że kultura japońska jest mi coraz to bliższa, że częściej sięgam po papier i ołówek, iż zasiadam z czerwoną gitarą, nieraz igłą, nitka i materiałem... Po delikatne zmiany w wyglądzie, świadomości i odpowiedzialności (co ja pisze, przecież we mnie wciąż tkwi zacny bachor!). Lecz dalej mam wszystko w głębokim poważaniu, wmawiam sobie: „co ma być to będzie, Aiko uśmiecha się do końca swych dni, a Wy razem z nią!”. Siedemnaście lat temu, również w niedzielę, na świat nadeszła ot taka dziwaczna istota jak ja. Lubiąca zasiąść sobie przed ekranem, oglądnąć anime, dramę albo coś innego z typowo azjatyckiego kina. Mająca w zwyczaju wchodzić do autobusu w słuchawkach, a w nich to czego nikt 'zwykły' nie słucha, a więc metal i rock także w wydaniu dalekowschodnim. Lubiąca rano krzyknąć na powitanie: „ohayou”, podziękować: „arigatou”. Żartować ze wszystkiego i ze wszystkich, śmiać się z niczego i uśmiechać do każdego. Być miłą dla obcych, a wredną i chamską dla bliskich (a więc cieszcie, że mnie tak na prawdę nie znacie). Czy coś jeszcze? Ano mogłabym dorzucić do tego leniwą osobowość egoistycznej i beztroskiej nastolatki, uwielbiającej pisać, czytać i mówić (ale czy umiejącej?). Krócej powiedziawszy, Aiko jest rok starsza, ale wciąż taka sama. Nic się nie zmienia i to jest ważne!

Zmęczona jestem musicie wybaczyć mi ten bezład. Ja ne!

Z dnia:02.02.2014

12 komentarzy:

  1. Ja tam lubię prawie każdy rodzaj muzyki, więc ta także mi nie przeszkadza! ^^ Fakt, dawno tu nie było notki muzycznej XD To mi przypomniałaś, że miałam zgrać sobie parę kawałków już jakiś czas temu, ale czasu mi zabrakło (zazwyczaj tak bywa -.-)! Ja czytam notki od początku do końca - sto lat Aiko-chan i wszystkiego najlepszego Ci życzę na te urodzinki! No i dużo weny zdrowia oraz spełnienia marzeń ;******

    OdpowiedzUsuń
  2. Bezład to jest to Yea ;D hahah jak ja w domu powiem coś mm nie po polsku to em dobrze się czujesz ;D?? Ty lepiej już nic nie oglądaj :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja osobiście lubię metal. Drugi utwór jest epicki! Pierwszy nie za bardzo przypadł mi do gustu D: ale... że what the fuck? To to koreańskie jest O___O? Co do k-popu, to kiedyś może jakieś tam piosenki lubiłam, ale tu się zgodzę z tobą. To czysta komercja, brak naturalności - jak dla mnie. Za j-rockiem nie przepadam - jeżeli już, to z j-rock'a kocham tylko i wyłącznie ONE OK ROCK. Ogółem rocka kocham, ale j-rock nie.
    Więc... sto lat, Aikosiu ^____^. Spełnienia marzeń!

    OdpowiedzUsuń
  4. Całkiem ciekawa muzyka :) Kiedyś do takiego brzmienia nie byłam zbyt przyjaźnie nastawiona, ale dzięki przyjaciołom zaczęłam się przyzwyczajać a teraz wręcz polubiłam. Nigdy nie mogłam uwierzyć, że taka muzyka może uspokajać a jednak ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. I Spełnienia Marzeń! Sto lat ! :)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Przeczytałam tytuł i już się zaczęłam cieszyć, że posłucham sobie czegoś ciekawego. :D
    Tak jakoś sama z siebie rzadko szukam nowych zespołów do słuchania, także tych dalekowschodnich, ale jak się już trafi okazja, to bardzo chętnie. Też czasem powiem coś po japońsku, to takie wciągające. ;3 Zwykle na lekcjach niemieckiego nachodzi mnie taka myśl, że chyba jednak łatwiej byłoby mi porozumieć się po japońsku, zwłaszcza gdy słyszę niemieckie nagrania, z których praktycznie nigdy nie mogę wyłapać ani słowa... ;P
    Troszeczkę spóźnione, ale wszystkiego najlepszego. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Już dawno temu miałam w planach zapoznanie się z muzyką koreańską. Szukałam jakiś zespołów, pisałam na stronach społecznościowych, aż jedna dziewczyna mi napisała,że koreańska muzyka to w większości pop. Zrezygnowałam, nie lubię tego gatunku muzycznego. A teraz w sumie mi się wydaje,że pomimo tego,że to pop, nie jest to takie komercyjne jak np. amerykański pop. Chyba zanim zacznę się zagłębiać (jeśli w ogóle to kiedyś zrobię) w koreańską muzykę, najpierw jeszcze bardziej zapoznam się z j-rockiem. Chcę być po prostu bardziej obeznana.
    Metal nie jest zły pod warunkiem,że to nie jest tzw. "darcie japy". Sama słucham czasem, nie amerykańskich, ale europejskich odmian tego gatunku,czyli metalu symfonicznego i power metalu. A dokładniej fińskich zespołów takich jak Apocalyptica lub Nightwish, czy holenderskiej grupy Epica.
    Spóźnione, ale wszystkiego najlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Troszkę te dzieciaki dały mi popalić, ale lubię takie zajęcia ;)) Nawet ostatni tydzień odbyłam tam jako wolontariuszka po praktykach tak się z tym przedszkolem związałam ^^ Teraz pora kontynuować wykłady na uczelni, ach, trudno będzie znów przystosować się do tych zmian ;D No cóż, trzeba znieść wszystko dzielnie, byle do wakacji! ;**

    OdpowiedzUsuń
  9. Polecam bo to jednak dopełnienie przyjaźni wymienianiem się tego typu rzeczami i poznaniem siebie lepiej. :) Ja mam masę kosmetyków do włosów bo szukam jakiejś alternatywy na moje delikatne i cienkie włosy. Uwierz mi że trudno znaleźć coś co by się nadawało i działało tak jakbym chciała więc mam wiele problemów i nic tylko studiuje blogi włosomaniaczek. :D O LINE to tak wiem słyszałam i myślę że po prostu włożę kartę do telefonu koleżanki zainstaluje to zainstaluje też wersje na pc. Dostane własne konto i tym sposobem będę miała LINE. :)

    Mam podobne zdanie co do k-popowego szału i sama przed nim się bronie choć naprawdę parę piosenek jest spoko ale słucham je tylko gdy jestem na imprezie z k-popowymi klimatami. :) Zespół Crash wydaje się całkiem fajny , na pewno lepszy od kpopowego shitu po mimo tego iż nie do końca podoba mi się metal i jego podgatunki generalnie. ^^ I spóźnione ale jakże szczere Wszystkiego Najlepszego ! Spełnienia marzeń i przede wszystkim zdrowia !

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej :)
    Uff, kamień z serca, bo nie wiem czemu, ale nie znoszę Big Bang. Wyjątkowo nie spodobali się moim bębenkom. ;-; Ogółem raczej rzadko przemawia do mnie k-pop. Myślę, że większość osób lubi czytać o swoich ulubionych artystach, idolach. ;) Mam podobne zdanie. Głównie dlatego nie podobają się koreańskie boysbandy. Choć przyznam, że słucham muzyki komercyjnej wieelee nutek wpada mi w ucho. ;) Nie słucham metalu, to dla mnie zbyt mocne brzmienia, nie przemawiają do mnie. :/ Kwestia gustu. Ja zawsze czytam twoje "wypociny". :o Nawet nie wiesz, jaką sprawia mi to przyjemność. Jejku, żałuję, że nie wpadłam tu 2 marca i nie złożyłam ci życzeń w dzień urodzin... Cóż, spóźnione, ale WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! Droga Aiko, życzę ci dużo szczęścia, zdrowia, pomyślności, weny, spełnienia marzeń i przede wszystkim dużo, duużoo miłości. <3 Obyś pozostała sobą, nie porzuciła swoich pasji i nie zostawiła nas, bo byśmy tego nie przeżyli! :c Wspaniałych prezentów i hucznej imprezy! :D 100 lat, a nawet więcej! ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no i tak przypomnę, że u mnie nowa notka. c;

      Usuń
  11. Może i walentynki same w sobie nie są przesłodzonym świętem, ale cały fejsbuk roił się od obrazków kochających się par, w szkole poczta walentynkowa, wszędzie sprzedawane miśki, lizaki, wiszą balony w kształcie serc, plakaty.. Nie wiem, czemu, ale strasznie mnie to drażni. xdd Ale cieszę się, że tobie walentynki się udały. :)
    Mnie również niesamowicie irytują osobą, które mieszają się w nie swoje sprawy. Ja też nie znoszę mówić obcym osobom o sobie, nawet bliskim, najlepiej nikomu. Jestem taką jedna wielką zagadką wśród znajomych. :) Wyjątkiem jest blog, na którym daję upust emocjom i ubieram w słowa swe myśli. Pewnie, Aiko, masz rację. Zrobiliśmy bardzo głupio, ale gdyby to były tylko słowa... Cóż, to było coś na wzór... ekhem... zdrady. Choć nie do końca. Jejku, wierz mi, strasznie ciężko mi jest o tym mówić i szczegóły wolałabym przemilczeć. Eh... Wiem, co myślisz. Właściwie, to co druga osoba ma takie same zdanie. I racja, często tak jest. Mogę głupio brzmieć, mówiąc, że w moim przypadku jest inaczej, ale tym razem naprawdę tak jest. Nie musisz mi uwierzyć, ale gdy jednego dnia mam ochotę się zabić, wyszukuję recepty na śmierć, łykam o wiele za dużo tabletek, które pogarszają mój stan zdrowia, obok stoi puszka z piwem tatusia, a drugiego znajduję sens życia, dzięki któremu ograniczam moje wszystkie (że tak to ujmę) "chore czynności". Dominik był w bardzo podobnej sytuacji do mojej. Oboje wbiegaliśmy pod samochody, mając nadzieję, że któryś walnie nas na tyle mocno, by odejść na drugą stronę. Brzmi to szalenie, idiotycznie, ale cóż - ja jestem właśnie taką szaloną idiotką. :) Zdaję sobie sprawę, że 80 % nastolatków ględzi o śmierci, bo to taki teraz modny temat, ale ja w tym świecie żyłam od zawsze. Nigdy się nie ujawniałam, bo nie czułam potrzeby. Dopiero teraz coś mnie natchnęło, by wprost o tym pisać... Nigdy tak odważnie nie używałam słowa "miłość", ale teraz jestem pewna. Gdyby nie on, nie byłoby mnie tutaj. To nie puste słowa. Wiem o tym tym razem na milion %. Wiem, że jestem gówniarą, czuję się nawet na młodszą niż jestem, ale akurat tego mogę być pewna. ;) Haha, wszyscy ludzie mówią mi, że moje opowieści prosto z życia wzięte są dobrym materiałem na książkę. xdd Jak nie wezmę tabletki (nie ma to jak jechać na prochach, żeby normalnie funkcjonować, psycholodzy tak bardzo pomagają (y) *sarkazm*) to mam tak samo, sam wrak człowieka. ;-; Haha, e tam, ja też się rozpisuję jak głupia. xdd ;**

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)