9 maja 2014

Kocham, lubię, szanuję - Drama

Są dramy, które się kocha. Są dramy, których się nienawidzi. Istnieją anime, które się wielbi. Istnieją anime, które się omija szerokim łukiem. Bywają filmy, które chcemy oglądać po 100 razy. Bywają filmy, których nie chcemy obejrzeć ani razu. A wszystko sprowadza się gustu, bo czy nawet najlepiej wykonana ekranizacja może nam się spodobać, mimo naszej odgórnej niechęc

Zazwyczaj sympatia do ekranizowanych twórczości Japończyków zaczyna się od anime (ewentualnie od „Godzilli” ^_^), natomiast jeśli chodzi o Koreę, to trudne początki wielu pokłada w dramach. Jeżeli zaryzykuję stwierdzeniem, że koreańskie filmy są w większości nieznane pasjonatom tego kraju, to chyba nie dostanę po głowie zbyt mocno? (Myśląc „pasjonata” mam na myśli ogólnikowych ludzi zdobywających wiedzę na temat kultury, muzyki, kinematografii - najczęściej dramy, może uczących się języka...) Taką mam nadzieję. Obejrzałam już dobre kilkadziesiąt serii dram, wydaje mi się, że na liczniku mam ich znacznie więcej niż anime. Wynika to z tego, że wolę ekranizacje realistyczne, aktorskie. Począwszy od dram japońskich, przez koreańskie, po tajwańskie... Jest to moja ulubiona forma oglądania, kocham seriale ponad wszystko i nawet często słyszane stwierdzenie: „seriale ogłupiają” mnie nie zraża. Muszę przyznać, że filmoteką azjatycką, a szczególnie koreańską zaczęłam się interesować właśnie po obejrzeniu kilku dram i dopiero w późniejszym okresie rozszerzyłam seansowe wieczory aż do filmów. Myślę, że w przypadku pospolitego fana Azji to całkiem naturalne.



Ale o co chodzi? Ano, to jest dobre pytanie, na które powoli zaczynam Wam odpowiadać. Bo jakie jest Wasze zdanie na temat dram? Czy właśnie myślicie o nich: „fajna rozrywka, wypełniacz czasu”, czy też „głupie seriale, prawie każdy o tym samym – aktorki grają same brzydkie i głupie dziewuchy, a aktorzy zawsze są bogaczami wplatającymi się w sieci miłości, wcześniej napomnianych, nie za mądrych kobitek”. Cóż, i z jednym i z drugim zgadzam się całkowicie! Pomimo że mam mieszane uczucia i „ale” do każdej takiej wypowiedzi.

Są dramy świetne i są dramy beznadziejne. By Aiko zainteresowała jakakolwiek, ma do dyspozycji aż 10 minut. Po tym Aiko decyduje czy ma chrapkę na więcej lub też nie. Jestem mega wybrednym i wymagającym widzem, choć bywa, że wybieram tytułu przypadkowo, to w gruncie rzeczy często zwracam uwagę też na obsadę. Jeśli pojawią się w niej moi ulubieńcy, jak choćby Park Shin Hye albo Chio Jin Hyuk, a więc charakterystyczne i charyzmatyczne twarze, drama zdobywa momentalnie parę punktów więcej. Mimo to znane nazwiska to nie wszystko, najważniejsza jest fabuła.


Klimat szkolny, a może jednak praca i dom, teraźniejszość, przyszłość, przeszłość, akcja, romans lub komedia. Co wybieracie? Ja przystanę chwilę przy dramach typu: „lubię być facetem”, czyli coś w stylu „You're Beautiful”, „To the Beautiful” i „”Coffee Prince”. Obejrzane dokładnie w kolejności przeze mnie napisanej. O ile w przypadku głównej bohaterki Ko Mi Nyeo (lub Ko Mi Nam, jak kto woli) z dramy „You're Beautiful”, nasza dama została zmuszona do udawania mężczyzny, o tyle w pozostałych tak nie było. Zadziwiające jest, jak pani otoczona mężczyznami, mieszkająca z nimi, wyzbywa się całkowicie swojej kobiecości i nie jest przyłapywana na tym nawet przez dobre 15 odcinków! Oczywiście nie mogę nie wspomnieć o tytułach, gdzie główne bohaterki są do cna pozbawione mózgu. Najprostszy przykład? „Playful kiss”, „My Pronces” albo „Hana Yori Dango”, gdzie faktycznie głupota niektórych postaci powala i nie da się nie płakać przez śmiech. Co by nie mówić, są też wartościowe serie, które może nieraz pochopnie, ale potrafię nazwać je godnymi polecenia i tu z łatwością wspomnę o „The Blade and Petal”, „Litre Nonamida” i „You Who Came From the Stars”. W każdym bądź razie jest coś, co łączy wszystkie dramy, nieodłączny element zwany miłością. Drama bez romansów, intryg i wzlotów i upadków zwyczajnie nie istnieje, to niepodważalne!

Można mówić, że każda drama jest „taka sama”, gdyż właśnie element miłości i wykorzystywane schematy się powielają, ale mimo przewidywalności, mimo powtarzalności, miło jest oglądnąć sobie coś, co nie wymusza na Tobie myślenia. Niedawno obejrzałam dramę „Emergency Couple” (którą swoją drogą zamierzam w przyszłości zrecenzować). W skrócie jest to drama medyczna, opowiadająca losy mężczyzny i kobiety, którzy dostali się na staż do szpitala na oddział ratunkowy. Sęk w całości w tym, owa para jest po rozwodzie. Pytanie teraz, czy zejdą się ponownie, czy nie? Gomen, to żaden spojler, bo odpowiedź jest dla nas oczywista po pierwszych odcinkach, że tak, mimo wszelakich przeciwności, ale tak. Dlatego uważam, że dramy nas odmóżdżają i są dobrym kąskiem po ciężkim dniu szkoły/pracy.

Jakiś czas temu koleżanka przeczytała mój artykuł w magazynie o koreańskich filmach i dramach, ze śmiechem stwierdziła, że widać, iż „jestem przeciwniczką dram, a zwolenniczką filmów”. Nic z tych rzeczy! Aiko stoi murem za dramami! Aczkolwiek zabawne jest dla mnie, jak wiele historii się powtarza i tu ze smutkiem trzeba stwierdzić, że to nie tylko dotyczy dram, ale również i filmów. Obecnie słowo „oryginalność” nie istnieje. Zostało odkryte bardzo, bardzo dawno temu i również wtedy wykorzystane przez artystów dopiero tworzących historię kinematografii całego świata. Krótko? Są wzorce i na nich zawsze będziemy się opierać. Amen! 

14 komentarzy:

  1. Wszyscy oglądają dramy i mnie namawiają, ale jestem niezdolna nawet do oglądania anime, do tego stopnia pochłonęło mnie czytanie mang i manhw. To myślę o dramach - nie mam czasu myśleć D: Najlepiej to wcale niech nie myślę ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja zaczęłam od anime i póki co na tym się skończyło ;)
    Zgadzam się w stu procentach, co do wstępu notki! :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Gif z placzacym Ryo, aaaaw <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja właśnie niedawno skończyłam japoński film, o którym sama nie wiem, co myśleć... to było doprawdy dziwne, a jak zwykle po trailerze zapowiadało się fajnie... ech...

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja dalej nie obejrzałam jeszcze żadnej dramy... A od tak dawna to sobie obiecuję... Ale koniec z tym, czas działać, przy najbliższej okazji zamiast za anime, zabiorę się za dramę. Innego wyjścia nie ma. ;3

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tak samo jak ty jako swoj ulubiony gatunek do oglądania wybrałam dramę :) i tez tak samo mam na koncie dobre kilkadziesiąt serii chociaz nielatwo mnie zainteresowac. ostatnio odnioslam wrazenie, że obejrzalam juz wszystkie, ktore moglyby mnie zaciekawic, jednak nie zrażam się i szukam dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Dawno temu zdarzyło się,że oglądnęłam anime, później ktoś mi jakieś polecił, ale jakos mnie do tego nie ciągnęło. Dopiero ostatnio zaczęłam oglądać dramę. Na pierwszy ogień wybrałam "Heirs" (tak wiem,że na twoim podsumowaniu roku 2013 zajęła pierwsze miejsce, dlatego ją wybrałam). Nie mam zbyt wiele wolnego czasu, dlatego nie oglądam często, ale muszę przyznać,że wciąga.

    OdpowiedzUsuń
  8. Uwielbiam Park Shin Hye i to moja ulubiona aktorka koreańska, mimo tego, że aż tak wielu dram jak ty nie oglądałam. Pierwszy raz ujrzałam ją w You're beautiful - dlatego podjarałam się twoim pierwszym gifem XDDD! Pamiętam jak to z nimi nuciłam mwahha.
    Dzięki dramom przedstawiającym, jak ty to nazwałaś "Lubię być facetem" stworzyłam własne 60 rozdziałowe opowiadanie o dziewczynie z Korei, która przypadkiem wplątała się w bycie facetem, że tak to nazwę. Lubię ten wątek! I Coffe Prince pod tym względem też mi się podobało ^___^
    Dla mnie Hana Yori Dango to jedna ze wspanialszych dram, ale z głupotą się zgodzę D:
    Zgadzam się. Dramy są często schematyczne, ale dobrze odmóżdżają i odprężają ^___^ niedługo zamierzam znowu je oglądać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też bardzooo lubię You're beautiful :D
      Dzięki tej dramie przekonałam się do koreańskiego :D

      Usuń
    2. O taak, dla mnie również to była jedna z pierwszych i także zachęcała :)

      Usuń
  9. hej :)
    wybacz, że tak długo mnie nie było :c eh, znów tyle spraw na głowie i zaniedbuję bloga. ale już jestem i nadrabiam zaległości! :3
    Rzadko oglądam dramy, chociaż w sumie można, by rzec nawet, że wcale ich nie oglądam... W całym swoim życiu widziałam ich zaledwie kilka i było to dawno, nawet nie do końca pamiętam o czym one były. Pamiętam jedynie, że nie przypadły mi do gustu, więc porzuciłam moją przygodą z dramami i powróciłam do oglądania anime oraz czytania mang, czyli tego, co sprawia mi największą przyjemność. Mimo to, mam na liście wiele tytułów dram, które planuję kiedyś obejrzeć (większość to te polecane przez ciebie ^^"), ale jakoś zawsze wypada mi to z głowy. Niedługo będą wakacje, więc może wtedy się za to zabiorę. :) Osobiście nie znoszę seriali, ale tych polskich, zwłaszcza o miłości (M jak miłość, Barwy szczęścia, itepe). ;-; Są wg mnie przereklamowane, ale zagraniczne produkcje z reguły wypadają lepiej i częściej sobie na nie zerknę. ;) Nie mam żadnego konkretnego zdania na temat dram, nie wypowiem się za bardzo, bo prawie nic nie widziałam i nie znam się, więc lepiej zamknąć mordkę. xd Ano niestety, ciężko teraz o wymyślenie i stworzenie czegoś oryginalnego, bo prawie wszystko już było. :/
    A przy okazji: zapraszam do mnie na nową notkę (tak nowa, że z kwietnia, ale cii ;-; xd). :*

    OdpowiedzUsuń
  10. Mam ogromną prośbę!!!! Potrzebuję kilku klinięć!
    Wiem,wiem pewnie tego nie lubisz,ale to tylko chwilka dla ciebie a szansa dla mnie!
    Mam nadzieję że weźmiesz to do swojego serducha <3
    Gdybyś potrzebowała z czymś pomocy pisz śmiało a ja zawsze Ci pomogę!!! :)))
    http://goldxcherriex.blogspot.com/2014/06/choies.html

    Pozdrawiam Roksana !!! :)))) Obserwuję !

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)