19 czerwca 2014

[58] „You Who Come From the Stars”

Od Aiko: "Możecie coś dla mnie zrobić? Weźcie coś ciężkiego do ręki, zamachnijcie się porządnie i trzepnijcie mnie w beret... OK, zabolało. Wróciłam po ponad miesięcznej przerwie. Teraz notka."

Rok produkcji: 2013/14; Ilość odcinków: 21; Gatunek: Komedia romantyczna, Fantastyka,

Nazywam się Do Min Joon (Kim Soo Hyun). Mam na karku dobre ponad 400 lat i przyleciałem na Ziemię z innej planety. Tak, jestem kosmitą. Tak, słyszę niesłyszalne dla ludzkiego ucha dźwięki. Tak, potrafię zatrzymać czas i tak, nieraz uratuję biednych ludzi w potrzebie. A tak naprawdę? Tak naprawdę to jestem zwykłym wykładowcą na uniwerku. Nie mam przyjaciół, ani rodziny, ale mam przyszywanego ojca. Mam słabą głowę do alkoholu i generalnie jestem nudziarzem izolującym się od ludzi...

Zacznę od pytania: kto spośród dramo-maniaków nie zna tego tytułu? Z ciężkim sercem muszę stwierdzić, iż mało takich, ale dzięki temu liczę na owocne wypowiedzi pod ową recenzją, bo czy „You Who Come From the Stars” również zrobiło Wam raban w głowie?
Znana i rozpoznawalna, nieraz tworząca kontrowersyjne sytuacje aktorka Cheon Song Yi (Gianna Jun) pewnego dnia przeprowadza się do nowego mieszkania. Spotyka na korytarzu mężczyznę, na którym nie robi wrażenia swoją osobą. Oh! I ten bulwers! Bo jakże on może się nią nie zainteresować? Po tej scenie już wiedziałam, że trudno mi będzie ścierpieć charakter tej bohaterki i wcale się nie myliłam. Arogancka, zapatrzona w siebie w dodatku niezbyt mądra, a nawet głupia, wielokrotnie doprowadzała Aiko do szału. Potem doszła wiadomość o kamuflującym się kosmicie na Ziemi, to już druga rzecz, która bezwzględnie odpycha mnie na samym początku. O ile kocham fantasty, o tyle nienawidzę tego gatunku w dramach. Filmy – tak, anime – tak, seriale – wielkie grube nie! Choć pierwszy odcinek nie zrobił na mnie zbytnio wrażenia, nie mogę tego powiedzieć o reszcie. Mimo wszelakich mało zaciekawiających mnie cech dramy, fabuła zdawała się być intrygująca i odbiegająca od reszty. Dzięki temu udało się przełknąć nadgryziony kawałek chleba.
Drama oczywiście nie mogła obyć się bez miłości. Możecie się domyślić, że między głównymi bohaterami będzie jakaś chemia, ale czy tym razem uda się zakończyć opowieść z happy endem? Najlepsze w tym tytule jest to, że serial jest nieprzewidywalny – tylko w jakimś stopniu, bo przecież każdy z nas potrafi doskonale wydedukować postępy fabuły po wielokrotnym zapoznaniu się z wieloma innymi dramami, co by nie było schemat goni schemat i rzadko kiedy się one przeganiają. 
Odnośnie drugoplanowych postaci... Występuje tu Park Hae Jin, który wcielił się w rolę Lee Whi Kyung. Już trzeci raz spotykam się z tym aktorem i dostatecznie go polubiłam (głównym powodem jest wygląd – wzrokowiec Aiko patrzy na aktorów głównie przez pryzmat wyglądu, ale Ciiii!). Postać przesympatyczna, aż łezka się w oku kręci na myśl, o losach owego mężczyzny w dramie. Ciągle wierny i zawsze oddany Lee Whi Kyung naszej wyniosłej aktorce Cheon Song Yi, mimo wielokrotnego odrzucenia. Z kolei Lee Jae Kyung (Shin Sung Rok) gnojek, kombinator, morderca i brat wcześniej napomnianego zakochańca, to postać wytwarzająca złą aurę. Zdecydowanie nie da się go polubić. Jednak co by było z fabułą dramy, gdyby Lee Jae Kyung nie kręcił i nie knuł intryg? Na tym polega magia dram i mimo naszej niechęci do tego typu postaci, kochamy ich za (nie)powtarzalną aurę i doprowadzenie serialu do punktu kulminacyjnego. 

Wiecie, nie obejrzałabym tej dramy, gdyby nie opinia i zachęcająca recenzja pewnego Koreańczyka, który zdecydowanie stał się fanem „You Who Come From the Stars”, i bardzo ją podczas rozmowy ze mną wychwalał. Lubie podpytywać Koreańczyków, co oglądają i co polecają obejrzeć, ale tym razem nie mogę stwierdzić, iż drama była jakaś naprawdę super. Produkcja nie chwyciła mnie specjalnie za serce. Ba! W pewnym momencie niemalże się nudziłam i kompletnie znikła jakakolwiek frajda z oglądanej fabuły. Wiele scen i głupkowatych sytuacji doprowadzało mnie do szału... Acz nie mogę też napisać, że serial był na niskim poziomie i kompletnie nie zdobył mojej sympatii. Myślę, że moje stanowisko jest neutralne i mogę tytuł polecić szczególnie osobom, które lubią „coś nadprzyrodzonego” tudzież fantasty i komedie romantyczne. Grunt, że niejednokrotnie płatałam ze śmiechu, a w końcu dawka pozytywnego humoru każdemu się przyda. Mimo wszystko, o ile wracam do „cudnych dram” i ponownie je oglądam, do tej bym nie wróciła.

Podsumowując jest to drama z serii: jestem tępą i rozwydrzoną panienką; jestem wiecznie młodym kosmitą; jesteśmy śmieszni i żałośni, czasem nudni i przewidywalni. Za to należy się dumna ocena...

Ocena: 6/10

*gif - tumblr.com

Coś z życia Aiko


Pozwólcie teraz, że nieco rozpiszę się o swojej osobie. Po pierwsze, nieoficjalnie zaczęłam wakacje. Właściwie czekam tylko do piątku na swoje świadectwo, by potwierdzić, iż faktycznie zdałam ze wspaniałą średnią wynoszącą aż 3,89 (jest to z mojej strony drobna ironizacja, ten wynik jest moim najgorszym jak do tej pory i dodatkowo usmoliłam świadectwo pierwszą w życiu dwója – z chwalebnej fizyki oczywiście ^_^). Pocieszam się faktem, że z dwudziestoma przedmiotami na karku, nie jest łatwo mieć zadowalające świadectwo, jednakże... jak na Aiko – osobę, która się nie uczy, to wynik jest całkiem, całkiem.
Po drugie. Wiem, wiem, wiem... Dłuuugo mnie nie było, ale to dlatego, że naprawdę nie miałam czasu! W maju chodził za mną deadline, związany z pisaniem artykułów do magazynu. Oprócz tego postanowiłam w ostatnim miesiącu nauki otworzyć swoje wciąż nowe (nie ruszane) książki szkolne i zaczerpnąć trochę wiedzy, choć to się mijało z celem. Ostatecznie prócz otwierania ich, nie robiłam nic przydatnego (bo kto by je czytał). Na dodatek w maju nieco przemęczyłam swój organizm. Aiko musiała się w tygodniu doprowadzać do stanu: 20h na nogach i 4h snu + codziennie duża ilość kawy + nieregularne jedzenie. Wynik tego był taki, że moja twarz nabrała anemicznego wyglądu, a w wynikach wyszedł mi drobny niedobór witamin. Właściwie nie wiem co sprawiło, że miałam tak wiele zajęć i ganiałam jak głupia, ale cieszę się, że ten czas już minął.
Po trzecie. Nastały wakacje, co oznacza ostateczny powrót Aiko oraz zdecydowany udział w blogosferze. Mam wiele do powiedzenia i z pewnością przeleję te słowa na ekran komputera. Ba! Oprócz pisania, będę pokazywać, bo wiadomo, DIY jest moim uzależnienie i w międzyczasie realizowałam wiele pomysłów. Oczywiście dawniej napomniany projekt: „Okiem Aiko” wziąć będzie mnie obowiązywał i od *dnia dzisiejszego (czyt. *jak mi się będzie chciało to zrobię dziś baner) wszystkie notki tak TAGowane znajdziecie klikając w boczny baner.
Mam nadzieję, że jeszcze ktoś mnie tu pamięta, że nie zapomnieliście o Aiko-chan. Kto ją śledzi na TWITTERZE to miał/ma/będzie miał możliwość czytania bezsensownego bełkotu i relacjonowania jej nudnego życia i przemyśleń. Kończąc nabąknę, że kolejna notka już niedługo. Ja ne!

Z dnia: 19.06.2014

8 komentarzy:

  1. Zastanawiałam się co się z Tobą dzieje, że zastój się zrobił u Ciebie na blogu, ale widzę, że już w porządku i mam nadzieję, że pojawi się więcej notek związanych z DIY i cykl "okiem Aiko" :) Jeśli chodzi o dramy, sama niewiele ich obejrzałam, dla mnie są dość specyficzne i trudno mi trafić na taką, która by mi się specjalnie spodobała. Pisząc o charakterze bohaterki z "You Who Come From the Stars", również ten tytuł chyba by mi do gustu nie przypadł.

    OdpowiedzUsuń
  2. ...a ja wchodziłam na Twojego bloga, a tam cichutko, pusto... dobrze, że wracasz do żywych :D
    Buziaki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja cię nie zamierzam bić :c zdarza się i tak!
    Jestem tak w tyle z dramami, że nawet nie wiem co powiedzieć - nie, nie znam i tej XD, a tytuł mnie śmieszy. Kosmita? LOL. Nie mam więcej komentarzy XD

    OdpowiedzUsuń
  4. Coraz bardziej zachęcasz mnie do obejrzenia chociaż jednej z tego typu produkcja, a ja zwyczajne nie mam kiedy... Wiem, wiem pisałam "na pewno obejrzę" i tak może kiedyś się stanie :) Każdy blogowicz ma czasem chwile kryzysu, albo po prostu dopada go brak czasu, więc to zrozumiałe, że przez pewien czas Cię tu nie było. Najważniejsze, że wróciłaś :) Ja też mam już wakacje! Jeszcze tylko odebrać świadectwo i dwa miesiące ulgi!! Uff :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię fantasy w filmach, ale tak samo jak do ciebie, w serialach do mnie niezbyt przemawiają. No długo dosyć Cię nie było, ale mam nadzieję,że już nie będziesz zostawiać bloga na tak długi czas. Czekam na notki "Okiem Aiko" lub z DIY.
    Moja średnia jest troche wyższa, ale na tle mojej klasy i tak wypadłam słabo. Z "ukochanej" fizyki na półrocze też dostałam taką samą ocenę, więc znam ten ból. A najgorsze było to,że byłam przekonana,że umiem na więcej.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ups. Nigdy wcześniej nie słyszałam o tym filmie, ale skoro nie zaliczam się do dramo-maniaków, to chyba nie muszę się aż tak wstydzić. Ale nawet Twoja opinia nie przedstawia się kolorowo - wręcz przeciwnie - więc i tak nie obejrzę. :)
    shelf-of-books.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro nie polecasz w 100% to się nie zabieram! ;) Jeśli chodzi o dramy koreańskie to musi na mnie coś wpłynąć (aktorzy głównie ;p) żebym miała się za nią zabrać. Zdecydowanie bardziej wciągają mnie ostatnio dramy japońskie i, o zgrozo, będzie to widać u mnie na blogu, gdyż... Jak sama powiedziałaś: zaczęły się wakacje i ja również nie omieszkam się tego czasu jakoś przyjemnie dla mnie wykorzystać, a prawda jest taka, że kocham pisać recenzje! Tak więc, tak! Wracam! Nie wiem na jak długo, ale mam nadzieję, że będziesz od czasu do czasu wpadać, hmm? Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  8. Dramy, dramy i dramy... Wszyscy to oglądają, a ja na koncie mam (chyba) jedną obejrzaną dramę, dlaczego? nie wiem >.<
    Uwielbiam czytać Twoje recenzje: są szczegółowo napisane, ciekawe i mnie zawsze wciągają~

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)