7 lipca 2014

[59] Natsuyasumi!

Przybywa Aiko, przybywają inspiracje. Nie ulega wątpliwości, są wakacje. Ja to czuje, widzę i wykorzystuję w 100%, mam nadzieję, że wy również. Z tej racji miałam w końcu możliwość dokończenia swojego „psiego” rysunku, a na tą chwalebną chwilę czekał jedynie 4 miesiące. Tfu, tfu, jeszcze nie czas o tym wspominać, bo wszyscy są już od tygodnia szczęśliwi (drogie pracusie, w tym momencie macie prawo szczerze zazdrościć nam pospolitym uczniom kładącym się spać o 3 nad ranem, a wstającym o 13 popołudniu). Aiko ma poważne plany na tegoroczne wakacje, z pewnością nie będzie dużo leniuchować, ale bezdyskusyjnie jeszcze przez następny tydzień nikt nie ściągnie jej z łóżka do godziny 11. Pierwsza notka 'natsuyasumi' przed wami! 


Rysunek. Oczywiście są to wakacyjne plany, bez dwóch zdań! Widzę po sobie, że przez ostatnie 10 miesięcy (zganiam wszystko na szkołę) cofnęłam się w tył, zamiast pójść do przodu. NICZEGO nowego się nie nauczyłam na trzech godzinach projektowania środków reklamowych tygodniowo oraz jednej godziny kompozycji i liternictwa w tym roku. To tragiczne! Miałam nadzieję, że kierunek szkoły jaki wybrałam, pomoże mi wznowić ambicje i choć odrobinę więcej dowiedzieć się o technikach rysunkowych, tudzież nie będę musiała przez trzy godziny z rzędu (i przez kilka tygodni) rysować beznadziejnych postaci ludzkich, rzekomo trzymać się proporcji i pamiętać: „że biodra kończą się na 4”, a nauczycielka, która to wszystko próbuje nam wpoić do głów, jest zwyczajnie beznadziejną wiedźmą (w żadnym razie nie jest to obrazą, ta pani po prostu tak wygląda) pokazującą nam przez 15 min, jak trzymać ołówek (w dodatku na jednych z ostatnich lekcji w roku, po tym jak zaszkicowaliśmy dziesiątki kartek). Myślałam, że kurs trzymania wszystkiego co „ołówkowate” skończyłam już w przedszkolu, a tu proszę po ponad 10 latach został wznowiony. Może jak zauważyliście znów lekko ironizuję, mam chyba tendencje ku temu, ale jestem typem nadambicjonalistki i piekielnie wkurza mnie fakt, że ludzie mnie hamują zamiast puścić na głęboką wodę (w tym momencie żałuję, że nie poszłam do szkoły plastycznej). I kiedy czuję, ba, wiem, że jestem na wyższym poziomie, to mimo że umiem rysować kółko wciąż każą mi rysować tylko kropkę. Dlatego tych wakacji nie mogę zmarnować, straciłam 10 miesięcy na rysowaniu uproszczonych postaci ludzkich i graniastosłupów, a to nie jest mój poziom (skromna jestem). Nie chcę i nie mogę stać w miejscu. 

Standardowo na kartce A3. Natomiast...hym, nie podoba mi się. Na zdjęciu wygląda przyzwoicie, jednak w rzeczywistości popełniłam ogromną gafę  pt."spieprzone tło" i poratowałam się pastelami.

Fotografia. Jedna z moich ścian w pokoju miała już chyba z kilkanaście odsłon. Pamięta czasy czystej bieli, ozdobnej boazerii, bodajże siedmiokolorowych pasów, tęczy... rok temu doczekała się pierwszego art-dzieła Aiko, następnie drugiego i trzeciego, w końcu bliżej nieokreślonych czarnych szlaczków, aż w reszcie cała została pochłonięta przez iście czarny pigment. Dziś by nadać jej wesołości wiszą na niej zdjęcia Aiko. Pomysł był prosty, nie chcę ramek, nie chcę niczego ciężkiego coby odstawało od ściany. Dlatego najprostszy rozwiązaniem było wycięcie z papieru kolorowego narożników i podklejenie ich do zdjęć oraz ściany tworząc przy tym fotograficzny kolaż. 

Moje fotografie może nie są wspaniałe, bo przecież oprócz dobrego aparatu trzeba mieć też dobre oko... ale nie są beznadziejne. Minął dopiero pierwszy tydzień wakacji i mam nadzieję, że z każdym kolejnym przybędzie więcej ciekawych zdjęć, które z czasem będę mogła wywołać, aż w końcu zakleję nimi całą ścianę. Sądzę, iż najlepszą partnerką do robienia zdjęć jest natura. Osobiście uwielbiam zwierzaki, kwiatki i inne badyle, ale nie gardzę także śmiechowymi fotkami z różnych wypraw i mile spędzonych chwil ze znajomymi. Chyba to dlatego, że jestem sentymentalna. Lubię o czymś pamiętać, a fotografia i rysunek przypominają mi dane sytuacje i nawet mało wartościowe momenty mojego życia. 


DIY. Nie może w tym roku obejść się bez aikowych kreatywności to jest już pewne. Pierwsze co na widelcu mam, to zamiar modernizacji i przemeblowanie swoich czterech kątów. W tamtym roku remontowałam sama cały swój pokoik, tym razem nie mam czego przemalowywać, gipsować, wiercić i montować. Natomiast lakierować, kleić, ustawiać, przestawia, rozwiercać i przywiercać już tak. Oczywiście DIY nie równa się rozpierducha w pokoju. Mam w planach zrobić coś na babcijne nerwy, jeśli mi się uda, to się pochwalę, jeśli nie - nakarmię kosz. Oprócz tego wakacje to wariacje. Podejrzewam, że na mojej głowie niedługo pojawi się kilka dodatkowych dredów i związku z tym planuję także zrobić lekką tutorialową notkę. Wiadome jest, że Aiko pomysłów ma tysiące, które i w jakim tempie uda się jej zrealizować? Nie wiem. 
Z kolei niedawno po kilkumiesięcznym cierpieniu, kiedy to patrzyłam na swoje kieszonkowe lusterko, wreszcie podjęła się jego modernizacji. Powiem szczerze, przez moje lenistwo (głupia Aiko nie chciała nawet poświęcić 5 min) czekało ono tak długo, aż w końcu na skutek koleżeńskiego zakładu Aiko chcąc zrobić komuś na złość, zmieniła swój ohydny rys na coś w stylu dalekowschodnim. 
Z lewej przed przeróbką, z prawej po przeróbce. 
Muzyka. Wygląda na to, że te wakacje miną mi „muzycznie”. Już  pod koniec tego tygodnia zaczynam warsztaty muzyczne (6 dni w tygodniu po 6 godzin), które zakończą się 'małym' koncertowaniem. Ponadto kilkukrotnie byłam na lekcjach gry na djembeach (w tej chwili wszyscy czytający robią wielkie oczy i na gwałt googlują nazwę dziwacznie napisanego instrumentu przez Aiko). Nie jest to niezwykły instrument, każdy go gdzieś na pewno słyszał. Grałam na nim już w gimnazjum i za namową koleżanki ponownie wróciłam do gry na afrykańskich bębnach. Może niezbyt to pasuje do mojej osobowości (nieco daleko bębnieniu do metalowo-rockowo-punkowych nutek), ale wychodzę z założenia, że im więcej człowiek ma zainteresowań, tym bardziej jest kreatywny i wszechstronny. A swoje muzykowanie zakończę woodstockowym szaleństwem. W tym roku miałam w żadnym wypadku nie jechać na Woodstock, argument rodziców - jesteś niepełnoletnia (i się zgubisz w tłumie ^^),  ale skoro Onii-chan postanowił jechać, to nie mieli oni nic do gadania. Jeśli ktoś z Was będzie w Kostrzynie, a jeszcze lepiej - będzie jechała z Wrocławia, to miło by było się spotkać,  bo im więcej towarzystwa tym lepsza zabawa. 

Z dnia: 07.07.2014

9 komentarzy:

  1. Nie pozostaje mi nic jak życzyć Ci powodzenia w Twoich postanowieniach. Rysuj, przerabiaj, graj, słuchaj, fotografuj i baw się jak najwięcej ^ ^ Miłych wakacji! Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi sporo czasu zajęło pozbycie się stresu po egzaminach i uświadomienie sobie, że to już ten czas w roku, kiedy zaczynamy wolne. xD
    Plany, na razie żadnych ambitnych, planuję ponadrabiać zaległości w animcach i ogólnie każdego dnia robić to na co mam ochotę, przede wszystkim do niczego się nie zmuszać. xD

    OdpowiedzUsuń
  3. No to zapowiadają się pracowite wakacje, obyś na wszystko znalazła czas. ;) Ja jak na razie głównie leniuchuję, czytam książki i takie tam. Ostatnio planowałam zabrać się trochę za rysowanie, które jakoś zaniedbałam, ale chęci mi wciąż umykają. Poza tym chcę się nieco bardziej przyłożyć do nauki japońskiego, zobaczymy co z tego wszystkiego wyjdzie. :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli jednymi słowy, zapowiadają się bardzo twórcze wakacje ^___^ życzę weny! I czekam na efekty tej ciężkiej pracy :3.
    Pies bardzo mi się podoba *___* zdjęcia także niczego sobie!

    OdpowiedzUsuń
  5. Pis wyszedł bardzo ładnie :) Poza tym widze,że plany na wakacje masz ambitne i takie hm...twórcze. Więc w takim razie życze,a by udało ci się zrobić te wszystkie rzeczy. A ja w sumie dopiero muszę zrobić jakiekolwiek plany, bo wakacje nie mogą być zmarnowane, a z planami jest mniejsze prawdopodobieństwo,że tak będzie.
    Warsztaty muzyczne pewnie będą ciekawe, sama chętnie na takie bym poszła. Na Woodstock obiecałam sobie,że kiedys pojadę. Nie w tym roku, ale mam nadzieje,że kiedys się uda.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja na pierwszym miejscu stawiam to "dobre oko". W końcu co nam z profesjonalnego sprzętu, gdy nie potrafimy wyczuć kadru?
    Ale nie pisze tego złośliwie, Twoje zdjęcia uważam za całkiem udane. Nigdy nie jest tak, że od razu jest się w czymś perfekcyjną; czasem potrzeba trochę czasu, a czasami o wiele więcej, by w końcu tworzyć naprawdę warte pochwał fotografie. No i programy graficzne - nie oszukujmy się, potrafią cuda!
    Pstrykaj dalej; póki co Twoje umiejętności rysunki uważam za lepsze, ale pewnie kwestią czasu jest ich wyrównanie :)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  7. O matko, jaki piękny psiak! Teraz to Ci na maksa zazdroszczę talentu :)) Ja z tym zwalaniem na szkołę i nie tylko szkołę miałam podobnie. A teraz wakacje i nadal trudno mi się wziąć za rysowanie. Brakuje mi determinacji, zresztą ogólnie ostatnio jestem taka wypłowiała z życia, ale to już inna sprawa. Muszę w końcu trafić na jakiś impuls który skłoni mnie w kierunku ołówków ;) Na jaki profil chodzisz? :) ta nauczycielka i jej wykłady muszą być naprawdę ciekawe :P jak ja się cieszę, że mój profesor od przedmiotów zawodowych, nie czepia się takich bzdet ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Rysujesz to Ty po mistrzowsku, nic do zarzucenia. Jeśli chodzi o fotografię, o której piszesz, że nie jest jeszcze najlepsza... to wszystko przyjdzie z czasem, a na początku trzeba tylko dobrze się bawic i byc kreatywnym, ale sądzę, ze Ty już to wiesz.
    Powodzenia. Cudownych wakacji życzę!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)