15 września 2014

[67] Zielone dla zdrowia!

Zielona herbatka jest zdrowa, to nie ulega wątpliwości. Obniża ciśnienie krwi, co zmniejsza ryzyko chorób serca, wzmacnia naczynia krwionośne i zapobiega zakrzepom krwi, a nawet chroni przed wystąpieniem nowotworów. Ponadto przyśpiesza wydalenie toksyn z organizmu, wspomaga odchudzanie, gdyż przyśpiesza metabolizm i zapobiega powstawania próchnicy zębów. A chłodnego naparu można używać do przemywania oczy w okresie zapalenia spojówek czy też po prostu korzystać z niego jako tonik do twarzy (dla cery przetłuszczającej się). Zielona herbata zawiera w sobie m. in. witaminy C, E B, fluor, wapń, sód. Pierwszy napar z liści działa pobudzająco, kolejny zaś uspokajająco. Patrząc na rozległą ilość korzystnych dla nas właściwości – tak, zielona herbata jest zdrowa.

Z mojego punktu widzenia:

Piję zielonke (tak zwykłam mówić potocznie o zielonej herbacie), już od paru lat i wciąż uwielbiam jej lekko gorzkawy smak. Rzadko pijam inny rodzaj herbat, kompletnie odchodzę od herbat czarnych, bo są zwyczajnie niesmaczne. Wierząc czy nie wierząc w właściwości zielonej herbaty mogę na swoim przykładzie oceniać w miarę (nie)obiektywnie, bo rozkoszuję się nią już dobre kilka lat praktycznie na co dzień.

Zdecydowanie wspomaga ona odchudzanie, przyśpiesza metabolizm oraz spalanie tłuszczu. Łatwiej jest zrzucić parę kilo z piciem zielonki niżeli czarnej. Jest to fakt. Pijąc kilka filiżanek dziennie jesteśmy spalić bez trudu około 80 kalorii, a co jeśli połączymy picie z ruchem?
Od niepamiętnych czasów mam problemy z uzębieniem. Wizyty u dentysty są niekiedy odbywały się regularnie co dwa tygodnie. Zielona herbata zawiera w sobie fluor wzmacniający nasze szkliwo (jego mikroelementy występują też w innych rodzajach herbat), dodatkowo zielonka ma w sobie katechiny zabijające bakterie powodujące próchnicę i wszelakie choroby. Powiem szczerze, że odkąd piję często tą herbatę mogę pochwalić się nieco lepszą kondycją zębów (jednak istnieje przeciwwskazanie dla osób, którym osadza się kamień na ząbkach, zielona herbata pozostawia trudny do usunięcia osad). Warto też wspomnieć, iż odświeża ona nasz oddech.
A teraz zachowajcie jasność umysłu... Ilekroć spotykam się ze stwierdzeniem, iż zielona herbata pomaga nam w koncentracji i zapamiętywaniu chociażby regułkę z znienawidzonego przedmiotu szkolnego, to się bardzo rozczarowuję. Wspominałam, że mam ogromne problemy z pamięcią i nauka wierszy czy czegokolwiek na pamięć sprawia mi ogromne trudności? Dlatego lubię jak coś co można logicznie wytłumaczyć i ująć w słowa (jak to mówię) niewyedukowanego chłopa z pola. Także uważam to za mit. Aczkolwiek jak już wspomniałam na samym początku zielonka pobudza. Zawiera w sobie kofeinę, która nie uderza w nas tak mocno jak ta z kawy – jest przyswajana później, natomiast działa znacznie dłużej. Stąd właśnie przekonanie, że herbata wspomaga nas w nauce, czytaniu, pisaniu, etc.

Japończycy wierzą, że zielona herbata nas „oczyszcza” i przeciwdziała procesowi starzenia się organizmu. Podobno napar pomaga w leczeniu ponad 60 chorób – stosowana przy alergiach, zapaleniach stawów albo cukrzycy. Ja natomiast mam ku temu mieszane uczucia. Jako że sama należę do ludzi chorych na jedną z powyższych chorób nigdy nie spotkałam się z zaleceniem: „pij zieloną, a może w jakiś nawet nie wielkim stopniu Ci to jakoś pomoże”, choć też z góry nie mówię, że tak nie jest.

Wszystko jest zdrowe o ile z umiarem potrafimy się z tym obchodzić. Zielona herbata też ma swoje wady. Przede wszystkim nie powinny jej pić osoby cierpiące na bezsenność, szczególnie wieczorami. Warto zachować umiar w piciu, kiedy mamy wrażliwy żołądek, gdyż pobudza ona do powstawania soków żołądkowych (przykładem mogą być osoby chorujące na refluks). Nie powinno się także popijać zieloną herbatą różnych tabletek i witamin, ponieważ w połączeniu tych dwóch mogą nie być przyswajalne - udowodniono, iż w nadmiernej ilości zielonka przyczynia się do ryzyka wystąpienia anemii.

Coś z życia Aiko

Mam potrzebę wyżalenia się. Chcecie posłuchać (czy. poczytać)? Nie zaczynając zdania od „więc”, zacznę od „no więc”...
No więc szkoła, nauka (albo jej brak), choroba (też przez tą pogodę chodzicie zasmarkani?), zmęczenie tudzież lepiej nazwane PRZEmęczenie sprawia, iż moje życie stało się bardzo szare i monotonne. Z chęcią zapytam, kto z Was wstaje codziennie o 5:00/5:30 i kto z Was niekiedy wraca z oczami na zapałkach po 21 z plecakiem szkolnym na plecach? Wydaje mi się, że las rok jest w powietrzu. W każdym bądź razie okropna sceneria planu szkolnego wcale mnie nie przeraża, bo czymże są zaledwie ośmiogodzinne czy dziewięciogodzinne lekcje? Okey, aby nie przekłamać napiszę, że odświętnie zdarza mi się wrócić do domu około godziny 16, ale to tylko dlatego, że mam ich przy dobrym wietrze tylko siedem. Warto też wspomnieć, iż mam świetny wybór porannych autobusów do szkoły, gdyż kiedy lekcje mi się zaczynają o godzinie 8:00 mogę pojechać busem o 6:20 (godzina drogi do szkoły (z przesiadką), więc jestem o 7:20 na miejscu), z kolei kiedy mam na 9 również mogę pojechać o 6:20, albo gdy mam na 10, to jak się okazuje też wybór i łaskawie mogę pojechać o 6:20. Ach! Co za szczęście, bo jeśli zdarzyłoby się, że miałabym lekcje w okolicach godziny 11, to najprawdopodobniej nie pojechałabym do szkoły innym autobusem, jak tym o 6:20. Oczywiście z żadnym razie sobie nie ironizuję, zachowuję sto procent powagi pisząc Wam o tym. Choć na poważnie... Przechodziłam do szkoły zaledwie półtora tygodnia i czuję się okropnie podirytowana całą tą sytuacją z bardzo (nie)dogodnymi dojazdami i ilością spędzanego czasu w szkole (przecież 21 przedmiotów to tak mało i z pewnością z każdego będę miała szóstkę – może niemiecką? ^^'). Czuję, że nie regularne posiłki, dość zabiegany i jakże edukujący system mojego dnia, szybko wpędzi mnie do przysłowiowego grobu. Ale na moje szczęście są w każdym dniu lekcje, w czasie których warto ułożyć ręce na ławce, głowę na rękach i iść spać. Życzcie mi ganbatte, bo czuję, że w najbliższym czasie sfiksuję. Już mam wrażenie, że jestem robotem, który ma zaprogramowane: wstać → śniadanie → szkoła → obiad na kolację → spać. W porównaniu do mojego wakacyjnego życia, jest to niezły zimny prysznic. Stąd ostatnio zaczęłam się interesować coraz to bardziej zdrowym stylem życia. Przede wszystkim mam w zamyśle zadbać o ciało, cerę i żywienie. Może wypędzi mnie to nieco z monotonii. 



Z dnia: 15.09.2014

7 komentarzy:

  1. Lubię zieloną herbatę,lecz pijam ją rzadko. A z tym autobusem to masz przerąbane ! Rozsądnie myślisz o zadbaniu o siebie. Siedem h snu (jeśli,jak podejrzewam, zasypiasz o 22) lub mniej to mało,zatem jeżeli o to nie możesz zadbać to przynajmniej posiłki możesz zaplanować. Ponoć jeśli masz zaplanowane posiłki odpowiednio do dziennej dawki ruchu to ma to wpływ na zmęczenie. Znaczy że później je odczuwasz lub przy większym wysiłku.
    Życzę Ci powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  2. Herbatki jak dadzą to się napije, acz przyznam żaden ze mnie smakosz. Zielona, biała, czarna, różnice w smaku wyczuje acz żadna nigdy mi zbytnio nie przypadła do gustu. Ja osobiście w liceum pokochałam kawę za smak i już mi tak zostało, a że kofeina nie ma na mnie żadnego poruszającego działania, to litr/półtora kawki dziennie to praktycznie norma.

    Co do Twoich rozterek z podróżą do i ze szkoły, to jak kiedyś pisałem swoją trzecią LO spędziłem identycznie jak Tobie mijają teraz dni. Przyznaje nigdy nie byłem w domu po 21, ale dzień w dzień powrót chwilę przed 18, obiad, godzina snu i do nauki oraz pracy (yep! Jeszcze wtedy sobie parę grosików chciałem zarobić). Potem sen punkt północ i pobudka o 5 rano.

    Przeżyłem? Przeżyłem. Przytyłem mimo iż sądziłem że grubszym się już być nie da? A jakże! I choć tamten rok zaliczam do najgorszych w moim życiu również z powodu prywaty, tak teraz już jest zacnie. Także, byle by wytrwać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Również najczęściej pijam zieloną herbatę, czasem zamieniam na białą lub czerwoną. Szczęście moje takie, że niedaleko domu mam sklep z herbatami, gdzie posiadają całkiem dobry asortyment japońskich herbat (generalnie nazywają się kawy&herbaty świata i faktycznie je mają). Głównie pijam japońską bancha, od której się uzależniłam :D

    Tak, taki tryb szkolny prowadzi do nadwyżki wagi oraz totalnego przemęczenia, znam to z autopsji. Na szczęście ten etap mam za sobą, również organizm wrócił do normalnego stanu i jeszcze nigdy tak dobrze się nie miał. Potrzeba Ci jakieś organizacji, dobrego planu działania, by mimo długiego przebywania w szkole nie tracić czasu. Brzmi głupio i naiwnie, ale pomaga. Głowa do góry (:

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja również bardzo lubię zieloną herbatę, chociaż ostatnio najbardziej lubię połączenie zielona+czerwona no i ogólnie piję naprawdę bardzo różne typy herbat. Czy jej picie ma jakieś zalety sama nie wiem, bo piję ją odkąd tylko pamiętam, więc ciężko mi zauważyć jakieś efekty skoro nie mam pojęcia jak zachowywał się mój organizm przed. hah xD Jedyne co na minus to to, że herbaty przebarwiają zęby. >.<

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja z kolei najczęściej piję czarne herbaty i to mocne - nie znoszę, gdy herbata ma słaby smak, dlatego też praktycznie nie piję owocowych herbat. Poza tym lubię od czasu do czasu (albo i częściej) napić się czerwonej herbaty (podobnie jak w przypadku zielonej, naczytałam się sporo dobrego na temat jej właściwości), jednak jakoś nigdy nie miałam okazji, by napić się zielonej. Mimo wszystko mam nadzieję, że jeszcze to nadrobię - chociażby po to, by poznać jej smak. ;)
    Oj, nie zazdroszczę rozkładu dnia.

    OdpowiedzUsuń
  6. Czarna herbata niesmaczna? Ale Ty tak serio? Dla mnie najmniej smaczną jest właśnie zielona, choć nie mogę powiedzieć, że jej nie lubię. Nie rezygnuj z wspaniałej różnorodności herbat dla zielonej, nie wiesz, ile tracisz :)
    I czy wiedziałaś, że zielona herbata parzona do 3 minut ma właściwości pobudzające, a parzona ponad 5 minut uspokaja i pomaga się odprężyć?
    Pozdrawiam,
    Makoto

    OdpowiedzUsuń
  7. Zielona herbata jest też killerem dla głosu: wysusza gardło, przez co struny głosowe się meczą dwa razy szybciej. Nie polecam, jeśli się planuje prezentację albo karaoke.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)