24 października 2014

Pomysł na: fryzurę dla każdego - dredy

Jest wiele opinii... Jedni mówią, że dredy to nie fryzura dla wszystkich, inni iż tylko panom pasują, ja zaś twierdzę, że każdy może mieć dredy! Choć uważam, że nie ma nic szczególnego w tego rodzaju fryzurze, bo przecież na ulicach widzimy masę dredziarzy, to zwykle zachwycam się każdym napotkanym panem czy panią z bacikami. Właściwie z dredami mam do czynienia od podstawówki i już w szóstej klasie zrobiłam sobie pierwszego dreda i mimo że ścięłam go po zaledwie roku, to na tym się moja dredowata przygoda nie skończyła. Od ponad roku mam dredy z tyłu głowy i hopla na punkcie ich pielęgnacji. Dlatego w dzisiejszej notce chcę Was nieco przekonać do dredów i pokazać, iż jest sposób, na tą fryzurę bez niszczenia swoich pięknych włosów.


Tak naprawdę nie mam zbyt wielu „własnych” dredów. Szkoda jest mi włosów na zdredowanie całej głowy. Tym bardziej, że lubię zmiany, a dredy specjalnie ich nie zapewniają. W pewnym momencie miałam dredów co prawda 16, ale to tylko dlatego, że wiele z nich to tzw. dredloki. Czym są dredloki? To nic innego jak dredy doczepiane. Dredloki możemy podzielić na syntetyczne i wełniane. Nie muszę chyba pisać, iż syntetyczne to włosy sztuczne, natomiast wełniane są zrobione z wełny czesankowej – zwykle owczej – którą się filcuje i w ten oto sposób otrzymujemy dredy. Dziś pokażę jak zrobić samemu takie właśnie dredloki.

Do zrobienia własnych dredloków potrzebujemy:
1.wełna czesankowa
2.pojemnik z ciepłą wodą i szarym mydłem
3.gumka do włosów
4.ręcznik
5.obie dłonie najlepiej z  palcami ^^

Bierzemy długie pasemko wełny czesankowej i składamy ją na pół. Tym samym przygotowujemy w pojemniku ciepłą wodę z szarym mydłem
Gumkę do włosów zakładamy na końcówkę, jak na zdjęciu, abyśmy mieli później dziurkę, która będzie nam potrzebna do zaczepienia dreda do włosów. 
Po założeniu gumki, rolujemy wełnę na sucho na ręczniku, a następnie zamaczamy w pojemniku z ciepłą wodą i mydłem.
Kolejno rolujemy do momentu aż dred nam się dobrze ubije - sfilcuje.
Na koniec zdejmujemy gumkę z końcówki, zamaczamy ją i rolujemy w palcach, tak aby wełna również się zbiła, pamiętając przy tym, że w środku tworzymy dziurę. 
Ostatecznie dredloki wyglądają właśnie tak.
A poniżej filmik jak wpleść dredliki w swoje włosy.

O samych dredach mogłabym się sporo rozpisać. Częste pytania mi zadawane brzmią: Czy dredy się myje? Czy dredy to włosy? Czy dredy da się je rozczesać? Czy dredy trzeba ścinać? Jak się dredy robi? Jak się o dredy dba? Czy w dredach nie lęgną się w nich wszy?  (haha) Tak wiele pytań, tak proste odpowiedzi i wcale nieobszerne jakby się mogło wydawać. Ot (nie)krótko jeszcze na powyższe odpowiem.

Pierwsze pytanie jakie jest mi zadawane przez ludzi to: Czy dredy się myje? Gdzie!? W życiu! Powinniśmy je tylko wietrzyć, woda to śmierć dla bacików! Wiem, jak zwykle ironizuję, ale to dlatego, bo dziwi mnie nie brak wiedzy, ale głupota, jaką przekazują takim pytaniem. Czy to jest dziwne, że dredy, które również są włosami jak u każdego normalnego człowieka traktujemy wodą i szamponem? Nawet nie chcę sobie wyobrażać jak mogą wyglądać dredy nie myte... Odpowiadając, tak myje się dredy. Jak często? Tak jak normalne włosy. Aiko zwykła je myć codziennie bądź co drugi dzień, ale... Ale faktycznie są pewne zasady, których warto by przestrzegać. Przede wszystkim nie myjemy dredów szamponem z odżywką, ponieważ ta zmiękcza włos i ułatwia jego rozczesywanie, a dredziarze oczekują odwrotnego efektu. Także najlepiej jest myć dredy naturalnymi szamponami, zalecane ziołowe. Pewnie wielu słyszało również o szarym mydle, nie jeden posiadacz batów tapla w nim swoje włosy, ale to z kolei nie jest dobre rozwiązanie dla naszej skóry głowy. Co prawda szare mydło nie uczula, ale powoduje łuszczenie się naskórka, a więc łupież. Istnieją też „specjalne” szampony do mycia dredów, jednak jak kto wierzy w tą „specjalność” to już jego sprawa, ja wolę nie przepłacać i stawiam na prostsze rozwiązania.

Na pytanie: Jak robi się dredy?, odpowiedzi jest wiele. Mówiąc o dredach „naturalnych” tudzież zwanych „zaniedbanymi” to proces czasochłonny i dla mnie osobiście niezbyt higieniczny, nie potrafiłabym sobie pozwolić na nierozczesywanie włosów tylko po to, by po jakimś długim, bliżej nieokreślonym czasie same mi się podzieliły, skołtuniły i przede wszystkim wyglądały nieschludnie (pedantka ze mnie). Metoda „skręcania/zakręcania”. Co jest fajnego przy tej metodzie? Ano to, że potrzebujemy jedynie rąk. Wystarczy skręcić mocno kosmyk włosów, podzielić na dwie połówki i je rozciągać. Kolejno powtarzać tą czynność aż wszystkie włosy się nie skołtunią, potem tylko nadać im odpowiedni wygląd i kształt. Metodę tą kiedyś testowałam, ale i tak postanowiłam na końcu posłużyć się (to już trzecia metoda) szydełkiem. Tak, tak, to zazwyczaj „babcijne” narzędzie do robienia sweterków, serwetek etc.. Jednak jest to również użyteczny przedmiot do robienia dredów. Cienka igiełka z haczykiem na końcu idealnie się do tego nadaje. Wystarczy tylko zebrać kosmyk włosów, natapirować go grzebykiem i wciągać pojedyncze włoski do wnętrza dreda. W zależności o długości włosów, jednego takiego dreda robi się od 10 do nawet 30 minut. 

Jak się o dredy dba? To proste! Przede wszystkim wykonujemy najważniejszą czynność, a więc myjemy je. Oprócz tego dokręcamy (włosy nam oczywiście odrastają, a więc jesteśmy zmuszeni po pewnym czasie dorabiać dredy przy tuż przy głowie), szydełkujemy (wciskamy pojedyncze włoski we wnętrze dreda, nie może to być częsty zabieg, ponieważ niszczy on włosy) i rolujemy (otulając dreda dwoma rękoma pocieramy go, tak jakbyśmy rolowali ciasto czy plastelinę – proces ten ma na celu zmiękczenie dreda, ułatwia pracę nad nim – lepiej się wtedy układają i przeciwieństwie do szydełkowania nie powoduje łamania się włosów).

Jak pozbyć się dredów? Temat w którym zazwyczaj wykłócam swoją rację. Wszyscy mówią niepodważalnie: „ściąć” (gdybym miała całą głowę w dredach, nie byłabym tak odważna, dlatego...), sorry, Aiko powie: „rozczesać”.  Oczywiście łatwy to zabieg nie jest, bo potrzeba cierpliwości oraz wytrzymałości. Dredy to skołtunione włosy. Pewnie każda z pań (panowie raczej nie mieli z tym problemów, jeśli są krótko ścięci) miała kołtun, który przy rozczesywaniu zadawał nam ból. Pomyślcie teraz że dred to cholernie zbity kołtun i długi od koniuszka włosa aż po głowę. Jedyne co mi idzie przekazać to: „Aułć! Faktycznie boli!”. Po rozczesaniu takiego dreda zaczyna się długi proces odbudowy włosów. Wiadomo, że będziemy zmuszeni je przyciąć i potraktować je różnorodnymi szamponami, odżywkami olejkami regeneracyjnymi, ale przynajmniej nie musimy ścinać się na „jeża” czy też nie będziemy wyglądać jak facet po długiej odsiadce w kryminale. Chyba że wybieramy sposób czekania i niedokręcania dredów przez parę miesięcy, a przy tym wyglądania jak brzydko uczesany małpiszon. Swoich słów nie rzucam na wiatr. Rozczesywałam dreda po ponad półrocznym zbiciu się i włosy całkiem przyzwoicie wyglądały, po jednym myciu, były bez zastrzeżeń. Sęk tylko w tym, że ja mam zdrowe i grube włosy, nigdy ich nie farbowałam, nie prostuję i nie susze suszarką. 
Zdjęcie z lewej: Aiko i jej baciki, połowa głowy z dredami, druga połowa z pięknymi długimi włosami.
Zdjęcie z prawej: Na zdjęciu znajduje się mój dred naturalny - z włosów - oraz dredlok - z wełny czesankowej. Jak widać nie wiele się różnią pod względem wizualnym, choć w dotyku różnica jest odczuwalna. Dredlok jest gładki i miły w dotyku, z kolei naturalny szorstki i bardziej sztywny.
 
Szczerze podziwiam, jeśli ktoś przeczytał notkę do końca. Poczujcie moc słowa Aiko! Na koniec jednak niespodzianka... Przed chwileczką trułam Wam o dredach, a dziś (precyzyjniej godzinę tremu) popełniłam aż dwie zbrodnie. Mianowicie ścięłam dredy i wygoliłam tył głowy, ponadto ścięłam swoje piękne, długie do pasa proste włosy i na chwilę obecną sięgają mi do ramion. Głupie? Czas na zmiany! Włosy odrosną, a dredy w przyszłości kolejny raz pojawią się na głowie. Jestem tego pewna! Ja ne! ^__^


Z dnia: 24.10.2014

23 komentarze:

  1. Mam długie, gęste włosy, które ciężko okiełznać i po kąpaniu robią mi się naturalne "dredy". Tak się kołtunią, że bardzo ciężko jest mi je rozczesać -.-

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam jedwab w płynie za parę złotych

      Usuń
  2. Moja przyjaciółka ma dreda sztuk jeden i fioła na tym punkcie... Szczególnie uważnie ogląda moje długie "idealne do dredowania" włosy :D Ale ja bym się chyba nie zdecydowała, proste, rozpuszczone włosy bardziej pasuja mi do image "tradycyjnego metala z naleciałościami militarnymi".
    Ale podobają mi się dredy, szczególnie z zawiązaną na głowie bandaną :D No i mam głupi przesad, że jeżeli w jakimś mieście spotkam na dworcu pkp dredziarza, to będzie fajne miasto i fajny dzień. No nie, sprawdza się nawet często!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mi się dredy nigdy nie podobały i nie chciałabym żadnego mieć. Chociażby ze względu na higienę. Jestem taką pedantką jak ty XDDD. Nie rozumiem jak można tyle czasu nie myć włosów D: to ohydne. Pomysł z dredlokami jest świetny, ale raczej bym nie skorzystała :3. Jak to się mówi: gusta i guściki XDD.

    OdpowiedzUsuń
  4. Trochę mi to rozjaśniło moje spojrzenie na dredy, chociaż takich ze swoich włosów i tak nigdy bym sobie nie zrobiła. Sama nic do tego typu fryzur nie mam, wszystko co zadbane ładnie wygląda, po prostu, ale sama jakoś się w dredach nie widzę. ^^'

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze mnie zastanawiało jak to jest z tymi dredami, teraz wiem już wszystko ;) No cóż... wydawało mi się kiedyś, że wygląda to ładnie, ale gusta są różne. Moja kuzynka ostatnio zrobiła sobie jednego dreda u dołu głowy i wygląda to genialnie! Ale ja bym się chyba nie odważyła ;) Szkoda mi moich włosów i tak trochę nie mój styl :3

    OdpowiedzUsuń
  6. Raczej rzadko zdarza mi się widywać kogoś z dredami i też nie interesuję się nimi zbytnio, jednak ostatnio kolega je sobie zrobił i trzeba przyznać, że świetnie w nich wygląda. :D Co do nowego uczesania, chyba nie odważyłabym się na tak zdecydowany krok jak Ty. Mimo wszystko byłoby mi szkoda. ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dredy zawsze kojarzyły mi się z nogami pająków (XD), ale nie ukrywam, że widząc wydredowanych ludzi na ulicy czuję do nich pewien podziw. Nie umiem tego jakoś specjalnie wytłumaczyć, ale osobiście nigdy bym sobie tego z włosami nie zrobiła ;) Pozdrawiam
    Akane

    OdpowiedzUsuń
  8. oj tak, kochamy dredloki z wełny czesankowej ;3 baaardzo kochamy ;3

    OdpowiedzUsuń
  9. Bardzo mi się podobają dredy i chciałam sobie zrobić z 3 w liceum ale z moim kompleksem jeśli chodzi o wysokie czoło i lekko odstające uszy.. Drety kompletnie nie pasują. XDD Jak dla nie ale ci jest dobrze przynajmniej wnioskuje to po zdjęciu od połowy twarzy. XD

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Interesujący tutorial dla osób, którym podobają się dredy! Ja do nich nie należę. Dla mnie dredy wyglądają po prostu okropnie. Być może to dlatego, że mam hopla na punkcie swoich włosów - długich i naturalnie prostych. :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś się wkurzę i zrobię sobie niebieskie dredy. A dokładniej jak pójdę na studia, bo moja konserwatywna wioska by mnie za to spaliła na stosie...Podoba mi się ten rodzaj fryzury a moje włosy wyglądają same z siebie nudno, są słabe i mają kolor jak zdechła mysz, więc żeby choć trochę wyglądać muszę je zmienić. Inaczej jeszcze ktoś by mnie wziął za normalnego człowieka i bardzo się zawiódł...Często spotykam gościa z niesamowitymi dredami (robi zdjęcia na koncertach metalowych, no to trudno żebym go nie kojarzyła). Są tak długie, że wiąże je w gigantyczny supeł a i tak sięgają mu do połowy pleców. Jak nosi rozpuszczone, to czasami na nich siada, ale jak lata z aparatem to ma związane, oczywiście. Nie mogę ogarnąć, ile lat on nad nimi pracował i że go jeszcze szlag nie trafił na tyle włosów!

    OdpowiedzUsuń
  12. Kiedy widzę ile przy tym pracy, to od razu mi się odechciewa...
    W każdym razie dredy średnio mi się podobają.

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajna instrukcja wykonania dreadlocków, a także wiele przydatnych informacji dla osób zaczynających swoją przygodę z dreadami albo zastanawiających się nad ich zrobieniem :) miałaś bardzo ładne i zadbane dready, na Twoim miejscu pewnie długo bym się zastanawiała nad ich ścięciem, ale z drugiej strony zgadzam się z Tobą - czasem trzeba wprowadzić trochę zmian w swoim wyglądzie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, dredy zawsze mi się podobały i podobać pewnie nadal będą. :)
      Planuje kiedyś zrobić kolejne "podejście" do zrobienia bacików, ale póki co cieszę się "normalną" fryzurą. Lubię zmiany, więc prędzej czy później coś ciekawego zrobię z obecną fryzurą. I dziękuję bardzo. ^.^

      Usuń
  14. Sprzedajesz je? a jak byś sprzedawała to ile chcesz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Generalnie nie brałam tego pod uwagę, ale jeśli chcesz się czegoś w tym temacie dowiedzieć, to zapraszam do kontaktu mailowego, może coś się da zrobić :)

      Usuń
  15. Czy do zrobienia dredloków konieczna jest wełna, czy może być inny materiał?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Owszem jest inny sposób, ale nieco bardziej kosztowny.
      Można zrobić dredloki z włosów syntetycznych (dostępnych np. na allegro czy w popularnych chińskich marketach etc.). Trzeba je na tapirować kręcić w rulonik i prostownicą przejechać kilka razy, aby się lekko wtopiły w siebie. (opcjonalnie tuż po tapirowaniu szydełkować jak zwykłe dredy, choć to będzie czasochłonne). Natomiast efekt nie jest taki sam. Widać, że to sztuczne włosy, oznaczają się i niestety nie są podatne - ciężko zrobić z nimi jakąkolwiek fryzurę, są zbyt sztywne (ale to już indywidualne podejście, niektórym właśnie o to chodzi, ja zaś wolałam, aby moje dredy jako tako mogły sie układać).
      Myślę, że wełna czesankowa jest najlepszym rozwiązaniem. 50 gram wełny kosztuje w granicach 4 zł (jeśli chcesz kupować w zwykłej pasmanterii to pewnie dużo więcej, tak więc polecam kupić chociażby przez allegro), a wystarcza nawet na 10 dredloków długości 20-25 cm (oczywiście w zależności od ich grubości).

      Usuń
  16. A czy do wody musi być szare mydło czy może być bez/lub jakiś zamiennik ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Robiłam też ze zwykłym mydłem, a nawet bez, acz najlepiej wychodziło filcowanie z szarym mydełkiem, najważniejsze to zbić wełnę jak najmocniej. Musi w końcu wyglądać to estetycznie. :)

      Usuń
  17. ile wełny potrzeba na całą głowę ? chciałam zamówić paczki 100g i długość 400cm ale nie wiem ile potrzebuję na całą głowę i ile dredów mniej wiecej wychodzi wlasnie z takiej paczki..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupowałam dwie wełny po 50g i średnio z jednej paczki wychodziło mi 8-10 dredloków długości 25cm o grubości 8-10mm. Możemy policzyć, że z paczki 100g wyjdzie Ci około 20 dredów, więc myślę, żebyś kupiła co najmniej 200-250g, bo średnio robi się około 40-50. Myślę, że to będzie też kwestia tego jak grube dredy zrobisz i w jakie pasma włosów je wplączesz, wiele zależy też od struktury Twoich włosów, pamiętaj, że jeśli są cienkie włosy pasma muszą być grubsze. Lepiej nie uszkadzać i nie narażać cebulek za bardzo.
      Życzę powodzenia w dredowaniu i pozdrawiam cieplutko :)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)