23 lutego 2015

Drama: „Flower boy next door”

Rok produkcji: 2013; Ilość odcinków: 16; Gatunek: Romans, Komedia

Samotna dziewczyna, mieszkająca skromne w małym mieszkanku wiecznie izolująca się od ludzi. Cicho podkochująca się w sąsiedzie, lecz nie zza drzwi obok, ale mieszkającego po drugiej stronie ulicy. Jej ulubionym zajęciem jest podglądanie z okna Han Tae Joon (Kim Jung San). Jednakże pewnego ranka, dziewczyna wyglądając na zewnątrz zauważyła kogoś innego... Czyżby on też zauważył ją? Enrique (Yoon Si Yoon) postanawia dowiedzieć się „co jest nie tak” z Ko Dok Mi (Park Shin Hye), dlaczego dziewczyna ucieka od ludzi i wiedzie życie w samotności.


Drama, która w 2013 roku zyskała duża popularność, swoją oryginalną fabułą i lekkością porwała wielu fanów, ale co przyciąga najbardziej?
Mnie oczywiście sama obecność Park Shin Hye, grającą główną postać - jakąś biedną dziewczynę, nie lubiącą ludzi, uciekającą przed nimi, a przy czym prześladującą swojego sąsiada.
Choć nie to jest główną problematyką dramy. Serial mówi o krzywdach ludzkich, jakie mogą wyrządzić przyjaciele, mówi o tym, że są i tacy, którzy chcą pomóc (możliwe, że tylko z czystej ciekawości). Często bohaterzy mówią o „nieodwzajemnionej miłości” tudzież „miłości jednostronnej” i „pierwszej miłości” - to ciągnący się wątek do samego końca, ale czy ze szczęśliwym zakończeniem?

Główne postacie, jak wcześniej wymieniona Ko Dok Mi, to kobieta której do szczęścia wystarczy odrobina jedzenia, komputer do pracy i lornetka do podglądania sąsiadów, jest to bardzo intrygującą osobą. Przez prawie wszystkie odcinki szukamy odpowiedzi na pytanie: czemu Dok Mi izoluje się od ludzi, co takiego wydarzyło się w przeszłości i jak jej pomóc?
Enrique Keum to jednak przeciwieństwo naszej głównej bohaterki. Mieszkał przez bardzo długi czas w Hiszpanii tworząc gry komputerowe. Nadzwyczaj towarzyski i zwariowany  ni stąd ni zowąd przewraca do góry nogami życie naszej spokojnej i cichej bohaterki. Początkowo chce rozgryźć zagadkę tajemniczej sąsiadki, ale z czasem trafia w sidła miłości.

Tymczasem Oh Jin Rok (Kim Ji Hoon), to facet zza ściany, podkochujących się w wiadomo w kim przez kilka długich lat. Tworzy o Ko Dok Mi i o całym swoim otoczeniu komiks internetowy, ale tak naprawdę bardzo niszowy i nikogo nieinteresujący. O samej postaci mogę napisać jedynie tyle, że dla mnie nie wnosiła zbyt wiele do akcji - cichy, wątły, niezdecydowany mężczyzna 

O samej dramie mogę napisać głównie tyle, że nie jest to produkcja wybitnie zajmująca głowę. Fabuła jest dość lekka i mało dynamiczna, na pewno nie ma się ciągłego uczucia: "muszę obejrzeć kolejny odcinek", natomiast z każdym odcinkiem pewien niedosyt zostaje, co sprawia, że nie zrezygnujemy z obejrzenia całości serialu po pierwszym odcinku. Jest to jedna z produkcji, które warto obejrzeć wieczorem w zaciszu domowym przy gorącej herbacie zajadając chipsy. 

Ocena: 6,5/10




Z dnia: 23.02.2015

3 komentarze:

  1. Aw, jak dobrze cię rozumiem. Jestem właśnie na pierwszym stopniu wracania z takiego stanu. Głównie dlatego, że mam wolne. Nie oduczyłam się jeszcze późnego chodzenia spać, ale pracuję nad tym ( a raczej kumpel mi pomaga, przed północą zadręczając mnie wiadomościami, że mam iść wreszcie spać. Dzięki niemu w ogóle zdaję sobie sprawę, która jest godzina.) Jeść regularnie wciąż nie umiem, ale już chyba od tygodnia jem obiady, co jest sporym plusem. Czasami trzeba zastosować wobec siebie przymus bezpośredni, jeżeli chce się wyjść z marazmu i ogarnąć trochę własne życie. Na pewno ci się uda, spokojnie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kiedy jeszcze chodziłam do liceum, też kładłam się spać o 2/3 wstawałam o 6 i nigdy nie czułam się niewyspana, teraz nie wyobrażam sobie takiego życia. Starość, nie radość, serio. >.< Chociaż odkąd wyrwałam się ze studiów na tę parę dni ferii i odpoczęłam nieco od nauki to i mniej snu stało się mi potrzebne do funkcjonowania. Niestety jutro nastąpi powrót do szarej rzeczywistości.
    Trzymaj się tam cieplutko!

    OdpowiedzUsuń
  3. Jakiś czas temu obejrzałam kawałek (może pół odcinka), ale zrezygnowałam, przynajmniej na razie. Może kiedyś zrobię drugie podejście. ;)
    No to rzeczywiście nieciekawa sytuacja. Mam jednak nadzieję, że wkrótce dojdziesz z tym wszystkim do ładu, a i zdrowie dopisze. ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)