23 sierpnia 2015

W podróży

Ohayou kochani! Dziś jedynie krótka notka informacyjna, a to dlatego, że właśnie zaczynam coroczną podróż po Europie. Pierwszy i najważniejszy punkt programu to Francja. Moja trasa objazdowa zaczęła się w Polsce, pierwszy przystanek jest w Niemczech, następnie udam się prosto na południe Francji i tam zacznie się poważne zwiedzanie tamtejszych okolic, tj. Saint-Tropez, Marsylia, Montpellier, Awinion i wiele innych. W planach mam przejazdowo zobaczyć Monako i trafić ponownie do północnej części Włoch – zobaczyć miejsca w których mnie jeszcze nie było. Co by to były za wakacje, gdybym nie zajrzała w Alpy, a więc Austria (z jakiegoś powodu uwielbiam te państwo, mimo że mnie nieco przeraża, ale o tym kiedy indziej) jak zwykle stoi dla mnie otworem i planowo chwycę się jeszcze większych szczytów górskich niż w ubiegłym roku, gdzie odwiedziłam Alpy Salzburskie zahaczające o cudowne miasteczko Bad Ischl oraz Alpy Julijskie znajdujące się głownie na terenie Włoch i Słowenii. Jeśli ktoś pamięta moje podróżne notki, to wie, że w ubiegłym roku zwiedziłam wszystkie najważniejsze miejsca w Słowenii, a także północno-wschodnią część Włoch, a więc również Wenecję, stąd też moje małe nastawienie na Italie, bo północna część w połowie zwiedzona.


Mam równo dwa tygodnie (muszę wrócić do Polski 7 września, bo szkoła, bo lekarz, bo wiele innych spraw na głowie) na zwiedzanie wspomnianej części Europy. Co zwiedzę, ile zwiedzę i czy spontanicznie zrezygnuję bądź dopiszę coś  do planu wycieczki jeszcze się okaże.

Teraz jedynie mogę jeszcze napomnieć, że wróciłam już z Gdańska. Spędziłam tam naprawdę cudowny czas z przyjaciółmi i chłopakiem. Gdańsk to jest jedno z dwóch miejsc w Polsce do których mogę wracać kilkukrotnie – drugim jest Kraków. Gdańsk to miasto do którego mam ogromny sentyment, bo co roku jeździłam tam na wakacje gdy byłam mała (ostatni raz zagościłam w Gdańsku aż 10 lat temu!) i zawsze zatrzymywałam się na campingu „Stogi”. W tym roku właśnie tam wróciłam i moje nastawienie do tego miejsca jest takie samo jak dawniej. Choć wiele się zmieniło, dla mnie jest to wciąż te same piękne, pachnące jodem, gwarne miasto o czystej i niezatłoczonej plaży z morzem o dużych falach wyrzucających na brzeg muszelki, które ja potem zbieram i przywożę w swe górskie tereny.

Oczywiście co zrobiliśmy po samym przyjeździe do Gdańska? Pierwsze co to się zameldowaliśmy na campingu, ale już po 10 minutach pobiegliśmy jak poparzeni na plażę zobaczyć morze! Od 4 lat nie byłam nad polskim morzem. Co roku wyjeżdżam za granicę, dlatego byłam tak bardzo podekscytowana gdy tylko zobaczyłam Bałtyk - zawsze w sercu. <3
Sięgając pamięcią przeszłości... Dawniej w porcie zawsze było więcej statków. Obecnie jakby ich nie było prawie w ogóle! Nie wiem czy to taki okres, w którym nic nie dobija do brzegu, czy po prostu popularność tego miejsca jest mniejsza.
Gdańsk jest tak strasznie zatłoczonym miastem w wakacje! Przepchnąć się przez jarmark, przez port, rynek... tak bardzo zabiera czas. Ale to Gdańsk, mimo wszystko jen cudny, jedyny. <3

Wakacje się już powoli kończą. Właściwie został ich zaledwie tydzień. Na moje szczęście mi się trochę one wydłużają i póki co nawet nie myślę o powrocie do szkoły (Ba! Nie ma nawet zakupionych książek i zeszytów – tak się rozleniwiłam). Nie chcę wracać do tej marnej rzeczywistości. Ostatnimi czasy żyję na walizkach, wyjazd do Warszawy, do Wrocławia, do Gdańska, teraz zagranicę… Pakuję się, wyjeżdżam, przyjeżdżam, rozpakowuję się i znów pakuję się, wyjeżdżam. Podoba mi się to. Nie jestem osobą, która lubi siedzieć na tyłku do góry brzuchem. Powrót do szkoły będzie dla mnie okropnym ciosem. 

1. Pakowanie, rozpakowywanie, pakowanie, rozpakowywanie...
2. Chyba nie wspominałam, ale rozjaśniłam włosy do rudego blondu. Jeszcze troszkę i będę cała ruda. Bardzo mi się ten kolor podoba.
Właśnie jestem w Niemczech. Publikowanie postów z innych miejsc niż dom, chyba staje się moją zmorą. Pisanie na tablecie nie jest wygodne. Kolejne notki już z Polski, będę opisywać swoją podróż. Ja ne kochani!


Z dnia:23.08.2015

6 komentarzy:

  1. Mysza biedak, całe wakacje w swojej wsi w Wielkopolsce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba muszę się dopisać- na całe wakacje jeden wyjazd, czuję się niewyjeżdżona i mam żal do całego świata :P Udanego wyjazdu, taki wojaż po Europie to nie byle co :D

      Usuń
  2. Udanej podróży. Piękne francuskie regiony Ci się trafią, sama czasem tam wracam (:

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdańsk <3 szkoda, że jechałyśmy w innych terminach, ale może we Wrocku się razem spotkamy ^___^?
    Dobrze, że nie myślisz o powrocie do szkoły! W końcu wakacje wciąż trwają <3.
    Wyjazdy i podróżowanie są cudowne.

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc nigdy nie byłam w Gdańsku, dlatego kiedyś to będę musiała nadrobić.
    Mam podobny kolor na końcówkach, choć trochę ciemniejszy. Nie rozjaśniałam, po prostu taki mi się zrobił od słońca. Rzeczywiście pod słońce i czasem na zdjęciach wygląda jak rudy.
    Udanej podróży!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)