12 września 2015

[97] Around the world: France, Provence, Riviera Coast (cz.1)

Francja kojarzy się przede wszystkim z romantyzmem. Paryskim cudem architektury – wieżą Eiffla, mycką, sztuką i stylem. Ja zaś w pamięci będę mieć zapach kwitnącej lawendy, obraz średniowiecznych budowli i gorąc słońca odbijającego się przejrzystym, przyjemnie ciepłym morzu. Tak witam Was kolejną notką podróżniczą na blogu. Tym razem opowiem o Riwierze Francuskiej i lawendowych polach w Prowansji. Weclome to France!

Francja to było jedno z miejsc, które bardzo chciałam zobaczyć w Europie. Francuski styl, kultura, sposób życia jest wprost niezwykły i ciekawy. Choć jechałam pełna obaw językowych, jak i również nie miałam ułożonego dokładnego planu zwiedzania, to na szczęście wyjazd był bardzo udany, a nawet więcej…  prosto mówiąc: zakochałam się! (w tym kraju rzecz oczywista)


Ach, lawendowe pola...  gdyby była tylko na nich lawenda. Tak naprawdę byliśmy już po jej "zbiorach". Z racji, że zawsze podróżujemy pod koniec sierpnia i we wrześniu, wiele takich typowych symboli różnych państw nas po prostu omija.
Inna sprawa... Człowiek mógłby zasadzić lawendę w doniczce, wyrosłaby mu równie piękna i pachnąca, ale człowiek musi wyjechać z Polski aż do Francji, aby kupić ściętą lawendę włożoną do ozdobnego woreczka, przy czym wydać kilka dobrych euro... Cóż, tym szczyci się właśnie Prowansja. 
Tak naprawdę zanim dojechaliśmy do Francji minęły 2 dni. To aż 1600km z Polski. Po drodze zwiedzaliśmy Niemcy (o czym w innej notce). Ostatecznie dojechaliśmy do Prowansji, a dokładniej do miejscowości Alès, a więc jakieś 100km od wybrzeża. Tam zatrzymaliśmy się na kilka dni i zwiedzaliśmy okolicę.

Pierwszym miejscem które nas przyciągnęło do siebie, był Akwedukt Pont Du Gard, a więc rzymska budowla, która transportowała wodę z miejscowości Uzès do Nimes. Jest to świetne rekreacyjne miejsce, zarówno jak i na odpoczynek jak i na wędrówki. Wokoło mamy wiele szlaków turystycznych, a tuż pod akweduktem płynie rzeka, w której mamy możliwość się nieco popluskać a nawet są na niej organizowane spływy kajakowe/pontonowe. Aby zwiedzać dookoła nie potrzebujemy kupować żadnych biletów, chyba, że chcemy zwiedzać akwedukt wewnątrz (jest taka możliwość), zaś zamiast płacić za bilet swoje pieniążki musimy oddać parkometrowi, gdyż opłata za parking wynosi aż 18 euro – na czymś w końcu trzeba zarobić. 

Wygląda naprawdę okazale! Niesamowite, że budowla sprzed ponad 2 tysięcy lat jest utrzymana w tak dobrym stanie (a polskie drogi nie mogą wytrzymać nawet kilku lat :')). Pont Du Gard liczy sobie 49 metrów wysokości i około 50 długości. 
Kilkanaście kilometrów dalej, znajduje się wspaniałe miasto – Awinion. Otoczone murem piękne uliczki średniowiecznego Awinionu którymi podążamy, zaprowadzą nas do sławnego Pałacu Papieży wzniesionego na górze w stylu gotyckim. Miasto te to zdecydowane centrum kultury i turystyki. Nie jest to z pewnością miasto nudne.  Możemy tam natknąć się na wiele starych zabytków, piękny plac główny, zamknięte knajpy z powodu sjesty i ulicznych tancerzy oraz grajków. Szczególnym symbolem Awinionu stał się most. Czemu? Jest wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, średniowieczny most nad rzeką Rodan został zachowany tylko w połowie i  nie odbudowano go. Zniszczyły go liczne powodzie oraz wojska. 

Wspomniony most nad rzeką Rodan.
Aiko jedząca ogromną bagietkę w wielkim głodzie i z desperacją oraz gość drugiego planu - staruszek - który z uwagą ten moment obserwuje.
Następnym miastem, które odwiedziliśmy, jest Nimes. Znany głownie ze starożytnego Amfiteatru wybudowanego w pierwszym roku naszej ery i zachowanym w bardzo dobrym stanie. Tam zobaczyć możemy masę innych pięknych budowli, jak choćby Maison Carree – świątynia rzymska, która może kojarzyć się niektórym z charakterystyczną budowlą w Atenach, jest to jednak dużo mniejszy i zachowany w lepszym stanie obiekt. 

A oto cudowny Amfiteatr w Nimes.
 Z Nimes jedziemy prosto do Montpellier, a więc zbliżamy się powoli ku wybrzeża. Kolejne ciekawe miasto, z nowoczesnymi jak i wiekowymi budowlami. Nas jako pierwsza przywitała brama – Porte du Peyrou, w sercu starego miasta zaś Place de la Comédie, a w jego pobliżu katedra św. Piotra. Z jakiegoś powodu te miejsce niezbyt wbiło i się w pamięć. Mimo że faktycznie jest atrakcyjne, to mnie bardzie już wtedy zaczęło interesować wybrzeże, gdyż tego samego dnia wybraliśmy się do ciekawej, zaledwie wybudowanej dopiero w latach 80 miejscowości – La Grande-Motte. I choć tam nie ma zbyt wiele zabytków i miejsc, którymi możemy być super zachwyceni, to mnie ujęło tam szczególnie: ciekawy sposób budownictwa i niesamowicie szybki rozwój tak młodego miasta!

Większość budowli ma kształty piramid. schodów... Okna są półkuliste, mają ciekawe, przyciągające wzrok kształty, patrząc na nie mamy wrażenie, jakby narysowane były na nich rozmaite ślaczki. Dużą część miasta zajmuje port.
Aiko jest Miss Mokrego Podkoszulka! Tyle szczęścia kiedy nie ma się na sobie stroju kąpielowego, a chce się popływać w gorącym morzu! La Grande-Motte to świetne miejsce dla lubiących się poopalać. Z pływaniem jest gorzej, gdyż wybrzeże jest usypane w taki sposób, że woda sięga nam jakoś do pasa. Trzeba się więc postarać i przespacerować daleko w głąb morza. 
Jeżeli będziecie w pobliżu wcześniej opisanego miasta, koniecznie musicie wstąpić także go Aigues Mortes. To niezwykle piękne średniowieczne miasteczko otoczone murami obronnymi po których możemy chodzić i wejść także do wieży. Nie jest wielkie, ale bardzo przyjemnie zwiedza się je szczególnie wieczorem, usytuowane jest tuż przy rozlewiskach, dlatego też możemy w jego okolicach zauważyć cudowne różowe flamingi!

Zakończę słodkościami. W Aigues Mortes skoczyliśmy do cukierni. Powyżej przedstawiam Nugaty z Montelimar. Początkowo myślałam, że będzie to smakołyk podobny do miodu tureckiego. Najlepszy miód turecki jadłam przywieziony prosto z Maroka i pamiętam doskonale jak się nim fascynowałam, bo był genialnie pyszny... To miało jednak zupełnie inną konsystencje, w odróżnieniu od miodu, który się fajnie łamał, Nugat z Montelimar był ciągnący, miał mniej wyraźny smak i był mniej słodki. Jest to francuski wyrób, nie jest świetny w smaku, ale jest dobry. 
W tej notce tyle. Resztę ciekawych miejsc już niedługo Dodam, że wszystkie opisane dziś miejscowości leżą w niedalekich odległościach względem siebie - średnio 25-50 do 100 kilometrów, tak więc zwiedzanie ich i koszty dojazdu nie są wielkie. Jeżeli ktoś nie posiada auta, dojazd akurat do tych miejscowości niestanowi problemu. Są one turystycznie bardzo popularne.

O kosztach podróży, cenie noclegów i biletów, a także mojej własnej opinii na temat tamtych regionów oraz ludzi już w następnej notce. 

Coś  z życia Aiko
No i się zaczęło... Znaczy się wróciłam prawie do rzeczywistości. W tym tygodniu rozpoczęłam szkołę i moim najgorszym problemem jest wczesne wstawanie. Otóż do szkoły mam zwykle na 8 rano, autobus lekko po 6, w związku z tym muszę wstawać około godziny 5 rano! Czuję się jakbym pracowała na pełen etat, praktycznie codziennie mam 8h lekcyjnych i minimalnie jestem w domu dopiero koło 17 godziny. Przedmioty zawodowe, przygotowania do egzaminu zawodowego, rozszerzenia maturalne i zwykłe podstawy - zdecydowanie licealiści mają łatwiej, my uczniowie technikum uczymy się podwójnie niestety. W każdym bądź razie, coroczna obietnica: "będę się uczyć, chodzić do szkoły" kłębi się w głowie, ale wiem, że moja średnia standardowo będzie wynosić około 3,9, na połowie lekcji będę spała, i żadnego z tygodni nie dam rady przejść od poniedziałku do piątku bez żadnej godziny nieopuszczonej. Dla mnie to po prostu niemożliwe. Dodatkowo jak się okazało, prawdopodobnie mogę wyjechać na praktyki do Włoch, było by fajnie, powoli zaczynam czuć się tam jak w domu. :) 

Podczas wakacji, między moim przyjazdem z Gdańska, a wyjazdem zagranicę stało się coś strasznego, mianowicie moja papug Puszek zachorował. Czekał na moment, kiedy wrócę do domu, pożegnał się i padł. Żałoba już minęła, w końcu Puch był moim kompanem przez dobre 7 lat, i planuję przygarnąć kolejną papużkę. Tym razem nieco większą i pochodzącą z hodowli. Jeśli wszystko pójdzie dobrze, to w najbliższym czasie będę miała nowego młodziutkiego, bo kilkumiesięcznego członka rodziny z gatunku papug dużych. Znów będę miała do kogo się odezwać w swoich czterech ścianach, a może nawet on odezwie się również do mnie. 

Na tym koniec. Kolejną notkę zapowiadam jakoś w następnym tygodniu. Zacznie się teraz łańcuszek notek podróżnych, bo naprawdę wiele zwiedziłam i wiele chcę Wam polecić, jak i również odradzić, bo nie każde miejsce, w którym byłam zapierało dech w piersi. Ja ne kochani i do następnego! :*


CZĘŚĆ DRUGA NOTKI TUTAJ!

Z dnia:12.09.2015

7 komentarzy:

  1. Podoba mi się twój wstępny opis do Francji! Ja również zawsze miałam takie romantycznie skojarzenia *___* matko. Zawsze chciałam jechać do Francji, to jedno z moich podróżniczych marzeń, dlatego ci zazdroszczę! W ogóle... to zdjęcie z Aikosiem jedzącym bagietkę i ten staruszek w tle XD MISZCZ. Ciekawa jestem przy okazji co zwiedziłaś w Niemczech ^___^ - akurat mieszkam 2 godziny drogi od granicy niemieckiej i często tam wpadałam z rodzicami na zakupy, ale tylko raz byłam w sercu Niemiec - tam to są wrażenia.
    Ach, ta szkoła. Współczuję tego wstawania o 5 rano :o ja wstałam tak nie raz na studiach i to była istna tragedia, więc ci współczuję, skoro masz tak codziennie. Tak poza tym zgodzę się z technikum. Chociaż... powiedziałabym raczej, że mają wiedzę z wielu przedmiotów, licea zaś skupiają się dokładnie na przedmiotach z których mają rozszerzenia itd. itp. ale trudne jest uczyć się do matury i egzaminu zawodowego! Znam to z własnych doświadczen i współczuję wszystkim, którzy się do tego przymierzają XD.
    Buuu, pokój Puszkowi [*] wiem, co to znaczy stracić ukochane zwierzątko i łączę się z tobą w bólu :c
    Trzymaj się, Aikosiu! Przeżyj w szkolnej codzienności >D!

    OdpowiedzUsuń
  2. To zdjęcie z tym "kątem-plującym" staruszkiem jest najlepsze XDD

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, Francja to kraj, który koniecznie muszę zobaczyć. Jestem podróżnikiem-historykiem, nie interesują mnie plaże, słońce i turyści, a zabytki, zabytki, zabytki... Francja w nie obfituje, to jest cudowne ^^ Chciałabym zobaczyć miejsca, w których rodziło się państwo Franków, te wszystkie miasta i katedry, które znam z lekcji historii. Dotknąć kamieni, z których je zbudowano, i pomyśleć sobie "Cholera, to się działo naprawdę"
    Ma się swoje marzenia :D
    Chętnie bym zwiedziła Francję z plecakiem, podróżując stopem i pociągami. Ale moze kiedyś wyciągnę tam rodziców?

    Nie zazdroszczę tej piątej rano, ja wstaję o szóstej a i tak narzekam. Ogólnie, w maturalnej mam mało lekcji, za to dużo kółek i dodatkowych.
    Nie wiedziałam, że papugi żyją tak długo... Współczuję utraty Puszka :C Dawno już nie żegnałam zadnego zwierzaka i nie chcę do tego wracać za szybko (słyszysz, mój kundelku?).
    Szkoła taka jest- uczy życia, i to tej brutalniejszej strony,
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak! zgadzam się w 100%. Sama jestem osobą, która nie lubi leniuchować podczas wakacji. Ostatecznie byczyłam się jedynie dwa dni (z czego 2 tygodnie byłam codziennie w innym miejscu) na plaży i słońcu, ale to tylko dlatego, że rodzice już zaniemogli i ogłosili bunt. Francja szczyci się pięknymi budowlami, ciekawymi zabytkami, szczególnie tamte tereny, które zwiedzałam w nie obfituje. Średniowieczne miasteczka czy zachowane w doskonałym stanie pozostałości rzymskie... jest na co zawiesić oko. :)

      Usuń
  4. Kiedyś stwierdziłam,że zobaczę Francję. Poza ty moi rodzice w iej byli i bardzo polecali mi to miejsce. Ogólnie ten kraj koarzy mi się z takim romantycznym miejscem, dlatego musze go odwiedzić w przyszłości.
    Ja właśnie na początku roku szkolnego zaczęłam narzekać i się zastanawiać, czemu nie poszłam do technikum. Miałabym przynajmniej rok więcej nauki na przygotowanie do matury. Jak dla mnie nadeszła ona zbyt szybko. Jak mam napisać egzamin dojrzałości skoro nie czuje się dojrzała...

    OdpowiedzUsuń
  5. Wspaniałe zdjęcia! zazdroszczę wycieczki :))) i dziękuję za pocztówki :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka dni temu wróciłem z Awinion i muszę przyznać, że miasto jest przepiękne! Sam spacer uliczkami Starego Miasta już robi wrażenie, a zamek papieski tylko dopełnia efektu ;).

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)