31 grudnia 2015

Akemashite omedetou gozaimasu, czyli szczęśliwego Nowego Roku!

Ohayou, witam Was serdecznie moi kochani czytelnicy! Za nami kolejny rok, dla niektórych gorszy, dla innych lepszy. Pisząc tą notkę zaglądam do wpisu z przed roku i ku mojemu zdziwieniu, wiele moich „postanowień” się spełniło! 

Z góry chciałam życzyć Wam wszystkiego najlepszego w Nowym Roku, aby kolejny był jeszcze lepszy od tego! Spełniajcie swoje marzenia, postanowienia i bądźcie sobą. Nie zaprzestańcie swoich pasji, chłońcie wiedzę i starajcie się zarażać swoim entuzjazmem innych! Akemashite omedetou gozaimasu!


Nawiązując do spełnionych postanowień noworocznych, powiem szczerze, że dopiero teraz zauważyłam, że większość faktycznie zrealizowałam. 

Schudłam. Choć nigdy nie miałam nadwagi, mimo wszystko za cel obrałam sobie nieco wymodelować ciałko. Udało się. W przeciągu roku urosłam kilka centymetrów (nie jestem już karłem!) ale również schudłam - co raczej stało się wynikiem niewłaściwego odżywiania i  za tym poszło - problemów trawiennych i zdrowotnych. Ale ostatecznie jestem nadal wcinającym fast foody i słodycze 50-cio kilowym ludziem. 



Na Woodstock w tym roku nie pojechałam, z przyczyn bardzo osobistych. Jednak nie żałuję, bo twardo do końca czerwca bywałam na koncertach rockowych i punkowych, średnio raz w miesiącu, ponadto sama troszku występowałam. Nie dość, że koncertowałam, to poczułam moc bicia Gitarowego Rekordu Guinnesa i nawet trochę się rozśpiewałam (czego nie robiłam od początku średniej szkoły), tak więc nie mam co narzekać względem rozwoju muzycznego.



Ach, teraz czas na podróże. Niemcy, Francja, Monaco, Włochy, Austria… Tegoroczne wakacje były wyjątkowe. W końcu zwiedziłam kawałek słonecznej Francji i poznałam znów nowe zakątki Italii, zobaczyłam na oczy opływające w bogactwie Monaco, a także urok niemieckiej Bawarii. Oprócz tego spędziłam cudowny czas z przyjaciółmi nad polskim morzem czy spontanicznie pojechałam do Warszawy zrobić sobie zdjęcie z Pałacem Kultury i obejrzeć w kinie nowego Terminatora. Minione wakacje były niepodważalnie jednymi z piękniejszych.

Jeśli chodzi o tak ważną sprawę, jaką jestem ja sama i mój wygląd i to co się zmieniło...… Stałam się okropną minimalistką. Od dawna nie nosiłam flanelowych koszul, bokserek z widocznym dekoltem czy kolorowej biżuterii. Stawiać zaczęłam na prostotę i elegancję – kobiece koszule, sweterki, a nawet sukienki! Kolory mojej szafy to czerń, biel i róż oraz beż. Choć jednej rzeczy jestem nadal wierna – czarnym spodniom i butom na obcasie, ten element będzie wiecznie stały i przez długi czas się nie zmieni. Oprócz stylu zmieniłam też kolor włosów, bo z brunetki stałam się blondynką. Mimo że pasuje mi ten kolor, to jednak w niedalekiej przyszłości planuję rudość i powrót do brązu. Natomiast moje zachowanie zmieniło się diametralnie -  na gorsze. Jestem bardziej niespokojna i wrażliwa. Mniej się uśmiecham i ma ograniczone poczucie humoru. To zdecydowanie muszę w sobie poprawić, bo sama tęsknię za dawną Aiko, którą zmartwienia, smutek, złość naprawdę nie dotyczyły! Wkurza mnie fakt, że nie jestem tą samą osobą, jaką byłam rok temu. 


Powiem szczerze...  Całkiem nieźle rozliczyłam się z tym rokiem.  Wyzbyłam się toksycznych przyjaźni, nawiązałam nowe - ciekawsze. Wiem co to organizacja czasu -  ze wszystkim zdążam na czas! Oczywiście mam też kolejne postanowienia na nadchodzący rok. Są one równie przyziemne jak poprzednie, ale dla mnie ważne. 

W maju prawdopodobnie wyjeżdżam na cały miesiąc do Włoch. W Bolonii odbędą się moje praktyki zawodowe, będę tam pracować w swoim fachu (mam nadzieje) i oczywiście zwiedzać. To już będzie mój 3 wyjazd do Italii, tak więc muszę zmienić plany na wakacje (znów miałam jechać do Włoch). Dlatego chcę odwiedzić Wielką Brytanię. Przede wszystkim w celach zarobkowych, turystycznych, ale również edukacyjnych, bo muszę nauczyć się dobrze języka angielskiego. Za rok klasa maturalna, za tym idzie nauka, za tym idzie wybór studiów, za tym idzie decyzja czy na pewno chcę nadal rujnować swoje marzenia tutaj w polskich realiach. Jako przedstawicielka kosmopolityzmu boję się ograniczeń jakie mogę tutaj napotkać. 

Inną sprawą jest zdrowie, o które muszę zadbać. Fakt, że w większości nie przyznaje się rodzinie do dolegliwości jakie mnie męczą, nie oznacza, że ignoruje swoje zdrowie. Problemy trawienno-żołądkowe to dla mnie koszmar, przed długi czas próbowałam walczyć z dość mocnym refluksem, a kiedy się z nim uporałam nastały inne. Nie jem wielu rzeczy, od dwóch miesięcy również fast foodów, ograniczam ostre, pieczone i tłuste potrawy... Przez co zauważalnie chudnę i wiele osób zwraca mi na to uwagę. Dlatego czas zacząć zadbać o siebie. 

Ach, i właśnie! Chcę zostać honorowym dawcą krwi. Po raz któryś byłam ze znajomymi w krwiodawstwie, jednakże za każdym razem dyskwalifikowano mnie głownie ze względu na moje zdrowie. Ostatnim razem, bo moja waga była za niska, a tętno kosmicznie wysokie. A więc jest motywacja. Aby zostać krwiodawcą muszę zadbać o zdrowie!

Tak wygląda moje podsumowanie roku i plany na kolejny. Już za kilka godzin wyjeżdżam ze znajomymi świętować rozpoczynający się rok 2016. Życzcie mi dobrej zabawy i ja życzę ją Wam także, jakkolwiek spędzacie sylwestra.  :P

A tym czasem chcę Was zapytać jak wyglądają Wasze plany na rok 2016?  Czy macie jakieś postanowienia i z jakich wywiązaliście się dotychczas? 


Z dnia: 31.12.2015

11 komentarzy:

  1. Z szacunkiem - nieprawidłowo użyłaś życzeń noworocznych (po japońsku). Zwrot "Akemashite omedetou gozaimasu!" byłby prawidłowy / właściwy dopiero od jutra :) W chwili obecnej (czyli PRZED 1 stycznia nowego roku) winien on brzmieć "Yoi otoshi wo" (よいお年を).
    A więc : Yoi otoshi wo!
    P.s.
    Jak zostaniesz honorową dawczynią (krwi) - to "Witam w Klubie" (Kurabe e youkoso).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za 15 min będzie to poprawna forma, bo Japonia powita Nowy rok, a więc i w duchu ja! :) (plus nie spodziewałam się, że ktoś tak szybko przeczyta notkę ^_^" )
      Pozdrawiam ^____^

      Usuń
  2. Czyli wiele sie działo w tym roku. Zazdroszczę tych koncertów i wydarzeń muzycznych, bo musiały być na prawdę fajne. Poza tym dużo podróżowałaś i zwiedziłaś wiele miejsc.
    Ja honorowym dawcą krwi chciałam zostać, ale myślałam,że nie dostane się ze względu na zdrowie, jednak szkoda,że nie spróbowałam, bo może i bym nim została. Za to rok później zamiast zostania dawcą krwi zostałam zarejestrowana jako dawca szpiku kostnego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że warto nawet spróbować! Wiesz, jeśli nie możesz oddać krwi, bo właśnie okazuje się, że coś jest nie tak z Twoim zdrowiem, to możesz to od razu skonsultować z lekarzem. Ja tak miałam i skorzystałam z porad. :)

      Usuń
  3. Oj działo się działo! Tyle zwiedziłaś, tyle widziałaś! To cudownie, że zrealizowałaś swoje cele i postanowienia :) Ja takowych nie posiadam, bo zawsze o nich zapominam i pod koniec roku czuję się jak nieudacznik :D No w każdym razie widać, że się zmieniłaś, nawet tutaj - na blogu! :) Takie zmiany są dobre, każde wydarzenie dobre, czy złe po części wpłynęło na nasz całokształt :) Na ten nowy 2016 życzę Ci spełnienia swoich marzeń po raz kolejny, więcej podróży, zdrówka i szczęścia! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczęśliwego Nowego Roku!

    OdpowiedzUsuń
  5. Podróże, taaak, je się zawsze miło wspomina :) Jak dla mnie rok bez podróży to rok stracony i na szczęście jeszcze mi się taki w świadomym życiu nie zdarzył.
    Też chyba zastanowię się nad zmianami w wyglądzie, bo niestety padły mi koszule (no cóż, ubrania tez mają swoja datę ważności) więc pora poszukać nowego ulubionego ciuchu. Zmiany sa fajne, nie jesteś przecież cały czas tym samym człowiekiem, więc dlaczego miałbyś cały czas ubierać się tak samo?
    W sumie zastanawiam sie, ile czasu już czytam twojego bloga. Chyba sporo, bo na pewno pamiętam z 3 szaty graficzne no i kojarzę cię z naprawdę dawnych czasów, może nawet pisania na bloog.pl. Kiedyś sobie zerknę i napiszę, od jak dawna jestem czytelnikiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że na pewno jeszcze jak blogowałam na bloog.pl, bo pamiętam Cię z tamtego czasu. :) Acz nie jestem pewna czy to nie było pod koniec mojej "kariery" z wp i czy niedługo po tym nie przeniosłam się tutaj. :)

      Usuń
  6. Aiko! wszystkiego dobrego w Nowym Roku, uśmiechu, radości i spełnienia marzeń :*

    OdpowiedzUsuń
  7. 50 kg?! bicz plis, tyle ważą moje włosy XD

    OdpowiedzUsuń
  8. wszystkiego dobrego w Nowym Roku <3

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)