24 czerwca 2016

[116] Around the world: Italy (northwest)

O moich podróżach do Italii czytaliście wielokrotnie i czytać pewnie jeszcze będziecie, bo Włochy północne to nie jedyny mój cel. Jeszcze wrócę do słonecznej Italii, ale na ciepłe południe. Welcome to Italy!

Włochy to bardzo ciekawy kraj, z bogata architekturą – szczególnie kościelną, licznymi muzeami, wąskimi uliczkami, zadbanym budownictwie. Bolonia to zupełnie inne miasto niż te, w których dotychczas bywałam. Szerokie drogi, wysokie budynki, masę arkad wijących się wzdłuż kamiennych chodników, freski ścienne i dwie wieże jako symbol tego miasta. 
Widok na miasto z wieży Asinelli.
Bolonia słynie z kilku zabytków, a w tym z najstarszego uniwersytetu na świecie założonego w 1088 roku, na którym studiował nasz wielki polski uczony Mikołaj Kopernik. Via Zambni to ulica dziwactw, kolorów, tętniąca życiem studenckim. Znajduje się tam kilka muzeów, ale nie to jest w niej ciekawe. Wieczorami i weekendami można trafić na koncerty uczniów z uniwersytetu, czy oglądać artystyczne murale na budynkach (patrz zdjęcie w TYM poście). Z kolei punktem orientacyjnym w Bolonii są dwie wieżeAsinelli licząca prawie 100 metrów i mająca blisko 500 schodów (bilet: 3 euro) oraz Garisenda, która jest o połowę niższa. Głównym placem w Bolonii jest Piazza Maggiore. Ogromne skupisko wycieczek lgnie tam do Bazyliki San Petronio, która miała być jednym z największych kościołów na świecie. Znajduje się tam także ratusz i pomnik Neptuna, a także niedaleko stara biblioteka i muzeum archeologiczne. Choć jednym z najciekawszych dla mnie zabytków była Bazylika Santo Stefano. W porównaniu z San Petronio (strzelisty, bogaty w przepych, masa ozdób, rzeźb, obrazów, złocistości i jasności...) to skromny kościół. Byłam tam aż dwa razy. Jak na takiego bezbożnika jak ja, to rzecz prawie niemożliwa, a jednak... Z wierzchu niewielkie niepozorne budownictwo, w środku ciężkie masywne mury, gołe ściany i ołtarze, ciemność. Jest to o tyle ciekawe miejsce, że wewnątrz jednego kościoła znajduje się 7 innych. Przechodząc z pomieszczenia do pomieszczenia, idziemy przez nie, widzimy dwa małe dworki ze studniami i zielenią. Tak moim zdaniem powinny wyglądać kościoły – uczyć pokory, skromności, nie pokazywać swej wyższości, być cichym azylem dla modlitw. Niewiele takich kościołów spotkałam, a Włochy to kraj obfity w sakralne miejsca, większość jednak szczyci się bogactwem, a nie czystością. Smutne. 
Inną atrakcja jest droga pod arkadami do Sanktuarium Madonny di San Luca. Spacer na górę trwa około godzinki, ale można tam również wjechać kolejką za około 10 euro (ale satysfakcji nie będzie). Ciekawostką jest, że do sanktuarium prowadzi szatańska ilość arkad, bo jest ich aż 666.
Droga i Sanktuarium San Luca.
1. Wieża Asinelli.
2. Mówiące ściany - ciekawostka, kiedy będziecie na 
Piazza Maggiore, obok Neptuna, odszukajcie je koniecznie! Stojąc twarzą i mówić do ścian osoba stojąca po ukosie w taki sam sposób usłyszy co mówicie. Zabawa jest Przednia!
Kolejnym miastem, niezwykle znanym każdemu podróżnikowi, ale też graczom Assassinów i fanom historii, a szczególnie renesansowej architektury to stolica Toskanii – piękna, wręcz bajeczna Florencja – ciasne uliczki, stare budownictwo, bogactwa sakralne i mosty… Urokliwe, w sam raz na romantyczną przechadzkę z drugą połówką.
Most na rzecze Arno

Zabytków Florencja ma wiele. Pionierskie miejsce zajmuje katedra Santa Maria del Fiore. Budowana ponad 150 lat swoją potęgą zapiera dech w piersi, a ku jej szczytu wznosi się największa ceglana kopuła na świecie, z której można podziwiać panoramę miasta. Zaś tuż obok jest dzwonnica Campanile di Giotto, która służy również oglądaniu krajobrazu wokoło (ponad 400 schodów do pokonania, więc jeśli wybierzecie się do Bolonii i zdobędziecie Asinelli, z dzwonnicą także trudno nie będzie). 
Zaś zwolennicy literatury mogą podziwiać Dom Dantego wielkiego i najbardziej znanego pisarza włoskiego, autora „Boskiej Komedii”. We Florencji się urodził, tam też poświęcono jego życiu i twórczości muzeum. Ciekawostka jest, że tuż przed średniowiecznym budynkiem na bruku wyrzeźbiona jest twarz artysty, którą (UWAGA) można zobaczyć dopiero wtedy, gdy poleje się odpowiednią cześć chodnika wodą. 
Symbolem miasta jest przede wszystkim most na rzecze Arno – Ponte Vecchio. Zatłoczony i otoczony wieloma drogimi „sklepikami”.
Punktem centralnym miasta stało się miejsce – Piazza della Signoria, gdzie znajduje się fontanna Neptuna oraz rzeźba Michała Anioła – Dawid (której oryginał został przeniesiony Muzeum – Galeria dell'Academia).
Twarz Dantego wyrzeźbiona w bruku i... polana wodą. 

Katedra Santa Maria del Fiore
Kolejnym miastem, które odwiedziłam podczas pobytu we Włoszech była Rawenna, znana jako miasto sakralne, ale przede wszystkim rozpoznawalne dzięki bizantyńskiej architekturze i mozaikom. Moje pierwsze wrażenie? Skromne, ciche, przyjazne miasteczko, ale opływające w zachodnich turystach (szczególnie Niemcach i Brytyjczykach). Można było przechadzać się po cichu uliczkami nie gubiąc się w tłumach.
San Vitale
Rawenne trzeba wiedzieć jak zwiedzać. Pierwsza rzecz to zakup biletów upoważniających nas do wejścia do 5 głównych obiektów (jedyne 11 euro), dostajemy wówczas też mapkę i podążamy za wskazanymi znakami. Pierwsza na celowniku jest bazylika San Vitale, którą spotkacie na każdej jednej widokówce. Prezentuje się nadzwyczaj okazale, świątynia znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Wnętrze jest bogato dekorowane mozaikami, ale ja zauważyłam tak także w pewnym sensie pokorę, co mi się bardzo podobało. Kościół budowany jest na planie ośmioboku, A tuż obok znajduje się Mauzoleum Galli Placydii o pięknych zdobieniach - dla mnie - cud artystyczny!
Mauzoleum Galli Placydii
Z kolei bazylika Sant’Apollinare Nuovo choć z wierzchu nie pozorna, wewnątrz bogato zdobiona (nie zaskoczę Was) mozaikami. Po obu stronach ściany składają się z trzech pasów - Nowy Testament, Apostołowie i Prorocy, Orszaki dworne wraz z królem Teodynem i męczennikami.
W Rawennie znajdziecie wiele innych okazałych zabytków jak Baptysterium Ortodoksów, ariański czy Basilica Ursiana. Ale znajdziecie tam także grób wcześniej wspomnianego Dantego.
W tym miasteczku także spotkały nas miłe niespodzianki. Największym zaskoczeniem było, gdy weszliśmy do restauracji, chcąc coś przekąsić i pytając kelnerkę czy mówi po angielsku, odpowiedziała nam: "Po angielsku nie mówię, ale mogę rozmawiać po włosku i polsku." - w naszym rodzimym języku. Potem okazało się, że niegdyś nawet mieszkała w naszych okolicach. A żeby tego nie było mało, zwiedzając kościółki i kościoły zawędrowaliśmy do jednego z mało nam znanych i pospolitych. Trafiliśmy akurat na msze. Coś było nie tak.  Albo my totalni bezbożnicy zostaliśmy oświeceni, albo msza faktycznie była prowadzona w języku polskim. Ot zaskoczenia w tym niepozornym i cichym miasteczku.
Restauracja w której pracowała ta przemiła Pani z Polski - jedzonko pierwsza klasa!
Byłam także po raz drugi w Wenecji będąc tego roku we Włoszech, jednak miałam bardzo mało czasu na zwiedzanie (więc możecie przeczytać więcej szczegółów TUTAJ) i tak naprawdę zdążyłam tylko pooglądać widoki z wieży na Placu św. Marka, co widzicie niżej.


Co z cenami podróży? Zawsze to twierdzę i twierdzić będę, bo dwa lata temu i w ubiegłym roku, i teraz ceny dla nas Polaków są w sam raz. Bilety nie są drogie, ceny w restauracjach i kawiarniach całkiem przystępne, jedynie sklepy z pamiątkami szarżują - szczególnie we Florencji. Uwaga! Uważajcie. Masa sprzedawców w tamtym mieście oszukuje na tzw. "przecenach", co mnie bardzo zdziwiło. Włochy słyną z pięknych skórzanych torebek czy butów. Florencja to nie miejsce w którym powinniście je kupić. Jeśli planujecie to zrobić w jakimś znanym mieście, kupcie takowe wyroby prędzej w Wenecji różnica w cenie to nawet 10 euro o czym sama się przekonałam (kupiłam skórzaną torebkę za 35 euro w Wenecji, identyczną widziałam we Florencji za 44).

Opinia Aiko: Choć nigdy nie ciągnęło mnie do Włoch, udało mi się je zwiedzić trzeci rok pod rząd. Nie żałuję. Te państwo jest bliskie mojemu sercu, bliscy mi są tamtejsi ludzie i kwestią czasu będzie, gdy bliski stanie się też język. Ciesze się, że mogę mieć do czynienia z ichniejszą kulturą i tradycją, bo są dla mnie czymś niesamowitym.



Coś z życia Aiko
Dzisiaj w nocy wyjeżdżam nad morze do pracy. Czuję się trochę osamotniona, bo Panda wyjeżdża do Niemiec, a najlepsza przyjaciółka już mieszka w Anglii. Choć nie planowałam ani nie chciałam specjalnie opuszczać domu na wakacje za pracą, to marzenia i chęć podróżowania staje się dla mnie priorytetem. W te wakacje MUSZĘ zarobić na wyjazd do Londynu. Powoli planuję już podróż, wiem czego chcę i co osiągnę.
Trzecią klasę technikum bodajże kończyłam ze średnią 4.0 swojego świadectwa jednak nie zobaczę, bo zakończenie roku jest w piątek, a tego dnia będę już w Kołobrzegu. Jeżeli będziecie w okolicy Pobierowa, a może w samum Łukęcinie dajcie znać. Wiedzcie, że Wasza Aiko-chan tam będzie pracować! Trzymajcie się cieplutko i spędźcie miło i niezapomnienie te wakacje. Ja ne kochani! <3

Z dnia: 25.06.2016

2 komentarze:

  1. Rawenne i Florencję kojarzę, bo choć nigdy tam nie byłam, słuchałam relacji z podróży brata i oglądałam jego zdjęcia. Wszystkie miejsca wydają się być świetne. Najbardziej zaciekawiła mnie bazylijka, w której jest kilka kościołów i twarz Dantego, którą widać dopiero po polaniu wodą. Zdecydowanie lubię takie ciekawostki. Mam nadzieję, że i mnie uda się kiedyś zwiedzić Włochy. No nieźle, dopiero skądś wracasz, a już masz kolejny wyjazd.
    Ps. Nie zapomniałam o tym, żeby pokazać kartkę u siebie na blogu, którą mi przysłałaś. Trochę to przeciągam, ale kartka się na pewno pojawi.

    OdpowiedzUsuń
  2. Zazdroszczę Ci trochę Twojego zapału do podróżowania. Choć sama mam wiele miejsc, które chciałabym zwiedzić, jestem na tle leniwą i uwielbiającą przebywanie w domu osobą, że wycieczki odkładam na dalszy plan. Choć może niedługo.. Sama zarabiam w te wakacje, więc może jakieś oszczędności na jakiś wyjazd się znajdą? :D Pozdrawiam
    Kusonoki Akane

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)