27 kwietnia 2017

[123] Zapowiedź jutra

Minęło wiele czasu odkąd napisałam ostatniego posta. Choć wiele razy chciałam to zrobić za każdym razem uświadamiałam sobie, że to nie ma sensu. Czemu? Zapewne wielu z Was pisze, pisało lub będzie pisać maturę. Jestem tegoroczną maturzystką, obrałam sobie bardzo ciężki do zrealizowania cel – zdać maturę. Nie to stanowi problem. Zdać maturę to pikuś, ale napisać ją na takim poziomie, by dostać się na wymarzone studia, to dopiero wyzwanie! Ilekroć do tej pory byłam pewna swego, miałam siłę mówić głośno i otwarcie, że dam radę, teraz wydaje mi się, że jestem daleka od osiągnięcia celu.

Scenariusz wbrew pozorom jest prosty:
1. Napiszę maturę na dobrym poziomie, dostane się na swój wymarzony kierunek, zamieszkam z ukochanym w dużym mieście, podejmę się pracy, będę żyć szczęśliwie realizując swoje marzenia.
2. Nie zdam matury lub nie dostanę się na ubiegany kierunek, do końca września zostaję w Polsce, potem zamienię się w kota i podorzę którąkolwiek ścieżką w świat – to całkiem kusząca opcja. 
Zbyt późno stanęłam w miejscu i zauważyłam, że wiele zależy od tego momentu. Czuję się w rozsypce. Wiem, że mam jakiś plan, ale nie na tyle stabilny by się go trzymać, czas nie stanie w miejscu, a ja nie nadrobię zaległości w mgnieniu oka.

Co było, jak mnie nie było? Pracowałam. Planowałam początkowo rzucić pracę w styczniu, potem w lutym i marcu. Ostatecznie pracuję do czerwca. Ba! Robię nawet na dwa etaty. Drugą pracę zakańczam w połowie sierpnia. Dodatkowo (do dziś) miałam szkołę. W międzyczasie powinnam się uczyć… spędzić trochę czasu z chłopakiem czy przyjaciółmi. A gdzie tu czas na: blogowanie, muzykę rysunek, dramy, kulturę japońską…? 

Po zakończeniu matur marzy mi się odpoczynek. Ciepłe słońce, szum wody i ciekawa książka. Potem trochę spontaniczności – może jakiś wyjazd? Co prawa wakacje mam już zaplanowane. Główny cel to Portugalia, Hiszpania, Francja. Ale pragnę trochę adrenaliny, chciałabym przeżyć przygodę i pojechać byle gdzie, byle czym! Może autostop? 
Tak bardzo mam dość rutyny i tak nie wiele jej już zostało. Za miesiąc będzie już po wszystkim. Po maturach. Po stresie.

W zamian za tą błogą cisze na blogu, zapowiadam Wam, już niedługo stanie się tu hałas. Mam wiele planów i chcę je realizować! Chcę się nimi dzielić. 


Ogólnie rzecz biorąc zrealizowałam na razie dwa z wielu tegorocznych celów. Pierwszy z nich macie powyżej. Wreszcie silny i cwany lis pojawił się na mojej ręce. Wzór został przeze mnie zaprojektowany, a wykonany przez cudowną artystkę: MISHA Tattoo. (zdjęcie zdecydowanie nie odzwierciedla pracy :( ale jest to wierna kopia projektu).
Drugi cel to zdany egzamin zawodowy. Oficjalnie jestem Technikiem Organizacji Reklamy. Tym pozytywnym akcentem zakończę. Ja ne. :)
p.s.
Czekajcie na mnie cierpliwie, wrócę już niebawem, a tymczasem zapraszam na Twittera i Snapchata, tam jesteście ze mną na bieżąco! :) 
Z dnia: 28.04.2017r.

2 komentarze:

  1. Oczywiście życzę Ci tego, aby udało Ci sie dostac na wymarzony kierunek. Jednak gdy twój plan pierwszy się nie powiedzie, pamiętaj, że da sie z tego wybrnąć, niekoniecznie zamieniając się w kota. Będziesz mogła pójść na inny kierunek, ktory może nie okazać się taki zły albo bardzo Ci się spodoba (jestem tego przykładem), a jak nie, możesz poprawić maturę. W każdym razie, powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  2. TO piszę teraz że trzymam kciuki i czekam na kolejne notatki z niecierpliwością. Zdasz maturę, wierzę w to. Myślę że w kota też się nie zamienisz. hihihi, chyba że jesteś troszkę jak Minerwa z Harrego (jeśli czytałaś lub oglądałaś) .

    Samych radości życzę.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)