20 lipca 2017

Jak bez obaw podróżować samochodem po Europie

Jak dobrze Wiecie, podróżuję po Europie głównie autem. Z racji tego nasz samochód musi być bez żadnych skaz, a i my musimy być świadomi pewnego ryzyka, jakie może wystąpić podczas wyjazdu. Dlatego postanowiłam napisać o czymś, co być może jest oczywiste, ale warto jednak przelać to "na papier". Jak bez obaw podróżować samochodem po Europie?

Sprawność fizyczna samochodu
Co roku gdy wyjeżdżamy na wakacje co najmniej 2 miesiące przed wyjazdem za granicę, oddajemy samochód do mechanika. Czasem zwykły standardowy przegląd nie wystarcza, bo wada może być gdzieś głębiej ukryta. Trzeba go bardzo dokładnie sprawdzić, a jeśli coś jest nie tak, to naprawić. Auto musi być na tyle sprawne, by dobrze zachowywało się na wszelkich drogach – nie zależnie czy to morze czy góry, szuter czy asfalt, trawa czy błoto. Nigdy nie wiadomo co przyniesie wyprawa, musimy mieć świadomość tego, że podróżując zwykłymi regionalnymi drogami w obcym kraju, mogą się zmieniać jak rękawiczki, z cienkich w szerokie, z prostych w kręte.


Ubezpieczenie
Zawsze jest tak, że gdy się ubezpieczymy to nic kompletnie nam się nie stanie, ale gdy tego nie zrobimy los nas ukarze. Są ubezpieczenia, które możemy wykupić na dany okres: tydzień, dwa lub miesiąc… Nie zapominajmy, że nasze bezpieczeństwo jest najważniejsze, ubezpieczmy zarówno siebie jak i nasz samochód tak, aby podczas wypadku losowego, choroby czy popsutego silnika w aucie, moglibyśmy bez problemu otrzymać pomoc. Zwykle otrzymujemy nr infolinii od danej ubezpieczalni i tam wszystko możemy zgłaszać, wówczas oni wskazują nam drogę rozwiązania sprawy. 

Nieznajomość przepisów nie zwalnia z odpowiedzialności
Jadąc za granicę koniecznie zapoznajcie się z obowiązującymi przepisami drogowymi. Nie w każdym państwie musimy jeździć w dzień z włączonymi światłami (ale akurat możemy). W wielu krajach nie wolno mieć włączonych „antyradarów” (zwykle nawigacje je mają i ostrzegają, gdzie radary mogą występować) przykładem są Francja czy Szwajcaria, gdzie w wypadku kontroli możemy zapłacić naprawdę surowy mandat, a nawet policja jest upoważniona do zabrania nam urządzenia. We Włoszech z kolei czworonogi, które z nami jadą, muszą być przypięte pasami bezpieczeństwa, ale w Niemczech już nie. W Austrii natomiast policja może „na oko” zmierzyć prędkość i jeśli uzna, że jechaliśmy za szybko wystawi mandat – wszystko zależy od ich kaprysu. Dodatkowo sprawdźcie jakie jest obowiązkowe wyposażenie, które powinniśmy wozić w aucie, mowa między innymi o apteczce, atestowanej gaśnicy, kamizelce odblaskowej etc.


Nawigacja vs. mapa
Wiadomo, że najłatwiej podróżuje się z nawigacją. Kobita będzie nam dokładnie mówić gdzie jechać, ale czy na pewno dobrze? Warto jest się zaopatrzyć w miarę aktualne mapy na papierze. Nawigacje bardzo często się mylą, a w natłoku nasuwających się na siebie drug (np. piętrowo) wariują i już kompletnie nie wiadomo gdzie jechać. Czasem bywa, że gubią zasięg albo się przegrzeją. Trzeba zachować czujność obserwować numery drug i drogowskazy. Oczywiście nawigacje mają swoje plusy, aplikacja google mapy chociażby wskazuje nam roboty drogowe i natężenie ruchu, co jest bardzo przydatne w dużych miastach. Korzystajmy z innowacji z rozsądkiem, ufajmy lepiej znakom, mapom i własnym przeczuciom – nam się to sprawdza!

Nieobowiązkowe, ale potrzebne
Są elementy wyposażenia, którego nie musimy ze sobą brać, ale dobrze by było, gdybyśmy je mieli, m.in. koło zapasowe i komplet kluczy, lewarek, linka holownicza czy (a nawet przede wszystkim) latarka i folie na szyby (by auto się nie nagrzewało za bardzo). Bywały nawet sytuacje, w których musieliśmy wymieniać bezpieczniki w samochodzie, nigdy nie wiadomo, co się może przydać. Oczywiście bierzcie ze sobą rzeczy, które za granicą mogą być drogie, gorzej dostępne i takie, które faktycznie mogą się nam przydać. Inne często możemy zakupić na stacjach benzynowych, a w krytycznych sytuacjach skorzystać z ubezpieczenia, w końcu po coś je wykupiliśmy. :)

Jest to mozolne nawiązanie go mojej planowanej w tym roku podróży. Pod koniec sierpnia chcemy przejechać naprawdę CAŁĄ ZACHODNIĄ EUROPĘ, począwszy od Niemiec, Włochy, Francję, Andorę, Hiszpanię aż do Portugalii. Czasu mamy mało, bo jedynie około 3 tygodni, musimy wrócić maksymalnie 13 września. Co prawda odwiedzę, już miejsca w których byłam, ale to nie zwalnia mnie od tego, żeby móc zobaczyć inne atrakcje. 

A wy jakie macie jeszcze plany na wakacje?
Kto z Was podróżował samochodem? Może macie swoje rady? 



Do napisania! Ja ne!

Z dnia:  20.07.2017r.

11 komentarzy:

  1. Podróż autem to dla mnie największy koszmar, jeżeli już muszę się w taką wybrać, to łykam hurtowe ilości Aviomarinu i budzę się po jakiś czterech godzinach. Albo siedzę całą drogę jak obezwładniona, nie mogąc nawet ruszyć ręką. Pomijając jednak chorobę lokomocyjną, którą miewam wszędzie, nie tylko w autach, podróż samochodem wydaje mi się trochę ograniczająca. W pociągu zawsze poznaję jakiś fajnych ludzi, mogę pograć w karciochy, podsłuchiwać tajne rozmowy pod kiblem, pospacerować sobie. Jadąc autem zamykasz się na mega ciasnej przestrzeni z kilkoma tylko ludźmi i zazwyczaj jest nudno. Chyba że stopem - pod tym względem bardzo doceniam samochody.
    Najlepszą radą, jaką mogę dać, jest patrzenie na znaki. Zwłaszcza te wskazujące, ile kilometrów do następnej toalety :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, z podróżą pociągami robi się problem, gdy chce się faktycznie pozwiedzać objazdowo, a nie tylko od punktu do punktu. Traci się wiele pieniędzy na bilety i czasu. Nie możesz zatrzymać się w miejscu którym chcesz, wiele pięknych miejsc opuszczasz jeżdżąc linią prostą pociągniętą od miasta do miasta. Choć oczywiście ma to zalety. W Polsce uwielbiam jeździć pociągami, zagranicą to kompletnie nie ma sensu. Pisałam w podlinkowanym poście "Jak nie wydać miliona i zwiedzać świat", jakie komunikacje według mnie fajnie się sprawdzają dla podróżników.
      A ludzi poznajesz. :) Wystarczy, że jesteś otwarta, zagadasz do sąsiadującego obok na kempingu starego Niemca czy młodej francuskiej pary. :D
      Ale fakt! Autostop musi być przeżyciem. Mam nadzieję, że mi się uda kiedyś przeżyć taką przygodę.

      Pozdrawiam ;)

      Usuń
  2. Podróżuję autem, ale nie zawsze. Czasem zdarza sie, że pojade pociągiem lub autobusem. Wszystko zależy od tego z kim podróżuję. Jeśli jest to rodzina, wybieramy samochód. Wygodniej, można upchnąć wszystkie bagaże do niego. Co innego kiedy jadę z kimś znajomym. Wtedy nam się bardziej opłaca wybrać inny środek transportu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Akurat mam tak cudowną chorobę lokomocyjną, że sam zapach samochodu wywołuje u mnie mdłości. Nawet nie jestem kierowcą. Nienawidzę tego :D Tak samo autokarów. Jeżdżę pociągami, a gdy chcę zobaczyć coś bliżej idę na piechotę, jestem całkiem dobrym piechurem. Autostop też odpada, za dużo czynników losowych i trzeba ciągle przebywać z jakimiś obcymi ludźmi, którzy jeszcze mogą zachowywać się niezręcznie albo z tobą gadać, bryyy. Nie wpisuje się to w moją ideę podróżowania jako odpoczynku i czasu na namysł i wyluzowanie.

    OdpowiedzUsuń
  4. My z narzeczonym podróżujemy tylko po Polsce, ale może kiedyś wybierzemy się gdzieś dalej:) Wtedy Twoje rady będą dla mnie przydatne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mam ani prawka, ani samochodu ale taka podróż po Europie bardzo mnie fascynuje! Nie wykluczam, że w przyszłości się z kimś w nią wybiorę więc Twoje rady są naprawdę cenne :) Jeżeli sama byłabym kierowcą, to chyba najbardziej przerażałaby mnie konieczność znajomości zagranicznych przepisów drogowych, bo nie oszukujmy się - większość osób jadąc samochodem robi to automatycznie i bez większego zastanowienia, dlatego często się podkreśla żeby nie uczyć się na własną rękę, bo potem trudno skorygować błędy :P A w tym przypadku nie dość, że trzeba je dobrze przyswoić to jeszcze się na nie przestawić i odpowiednio stosować... xD

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie zapomnij o ladowarce samochodowej!;P tez bardzo przydatna w dluzszych trasach;D moze gdy wylecze sie z choroby lokomocyjnej skorzystam z twojego wpisu i pojade zwiedzic Holandie;) slyszalam ze jest pieknie..

    Zapraszam do siebie:) www.dragonsnecrar.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Marzę o takiej podróży samochodem. Ale mój mąż, zawsze stawia na samoloty pragmatyczny do bólu :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samoloty też mają swój urok, chociażby szybki transport. Ale jadąc samochodem można zwiedzać wszystko co się zechce, każdy zamek, każdą górkę, każdy... KRAJ po drodze! Nic nas nie ogranicza. :)

      Usuń
  8. Taka podróż nas by wykończyła :) Nie chęć do jazdy samochodem mamy po tatusiu xD

    OdpowiedzUsuń
  9. hmm ja nie prowadzę, a więc jade jako pasażer i tabletki na chorobę lokomocyjną mi wystarczają hahah

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)