17 lipca 2017

Pomysł na: piwną bransoletkę



Cześć i czołem! Dzisiaj tekst nieco 18+, z racji piwnych akcentów.

Po pierwsze warto wspomnieć, że Aiko jest piwoszem, ale piwoszem który lubi męskie, mocne i gorzkie piwa. Dlatego ceni sobie szczególnie Browar Rebelia, który idealnie wpasował się w jej gust nie tylko smakowo, a także wizualne (piękne i proste etykiety, a i nazwy piw wymyślne: Krzywe z wieży, czy Pijak w dobrym stylu). Z popularnych piw natomiast pije Lecha i to właśnie głownie o nim dzisiejszy wpis, bo jemu zawdzięczam moje rękodzieła.

Jestem typowym zbieraczem wszystkiego co niepotrzebne (podobno). Ale czy zawleczki od puszek faktycznie są tymi niepotrzebnymi? Za każdym razem kiedy piję puszkowane piwo czy napoje urywam zawleczkę i przypinam do swoich ciężkich żelastw przy portfelu (breloków). Potem okazuje się ze jest ich za wiele i trzeba coś z nimi zrobić. Stąd dzisiaj mała inspiracja na piwną bransoletkę.
      Do przygotowania bransoletek potrzebujemy:
  • dużą ilość zawleczek od puszek
  • 1 bądź 2 paski tasiemki/gumki o grubości ok. 0,5cm długości 10-15 cm
  • nożyczki
  • igła i nitka w kolorze tasiemki/gumki




Bransoletka numer 1. Najprostszy motyw i wymagający najmniejszej ilości zawleczek (ja wykorzystałam około 11) i jeden pasek gumki. Kiedy juz przewleczemy przez dziurki materiał na koniec zszywamy nitką dwa końce ze sobą.




Bransoletka numer 2. Tutaj będziemy potrzebował juz dwa razy więcej zawleczek niż przy poprzedniej bransoletce i dwie tasiemki. Przewlekamy je na zmianę, wówczas wychodzi nam "szlaczek".






Bransoletka numer 3. Trzecia bransoletka jest dość często spotykana, ale wymaga trochę więcej nakładu pracy i zawleczek. Aż 4 razy więcej w stosunku do pierwszej. Przypatrzcie się dobrze pierwszemu zdjęciu i wyobraźcie sobie przez które dziurki powinniście przewlec tasiemkę. Podążajcie zgodnie z moimi instrukcjami lub wedle własnej wizualizacji.
Powodzenia!

Który sposób Wam się najbardziej podoba? 
Ja najbardziej lubię nosić pierwszą, ponieważ nie jest zbyt sztywna i układa się idealnie na ręce.
Robiliście już takie bransoletki?
Jesteście piwoszami, tak jak Aiko-chan? ([Pytanie do pełnoletnich)



Coś z życia Aiko

Wierzycie w senniki? Ja tak. Wielokrotnie mi się sprawdzały, niestety. Może to przesądnie zabrzmi, ale głównie wierze w symbolikę pojedynczych rzeczy w śnie. Zęby chociażby zwiastują coś złego (chorobę, wypadek, pech) szczególnie te brzydnie, zniszczone, stracone. Jedyną rzecz którą pamiętam z niedzielnego (9.07.17)  snu, to zakrwawione wypadające z buzi zęby. Było to bardzo nie przyjemne. Z reguły ufam temu, bo wielokrotnie ten sennik mi się sprawdzał, ale tym razem nie miałam kataru i też czułam się wyjątkowo szczęśliwie pobudzona.

Na drugi dzień wspólnie z Pandą planowaliśmy jechać do Wrocławia. Panda dostał się na swój kierunek na Politechnikę i musiał złożyć dokumenty. Mieliśmy dobre humory, jechaliśmy spokojnie i powoli. Przejechaliśmy tak około 40 kilometrów, czyli byliśmy już na półmetku. Ruch na drodze był naprawdę spory, szczególnie na drugim pasie.

Nagle na drodze zauważyliśmy czerwone auto. I wszystko było by dobrze, gdyby nie fakt, że te auto jechało naszym pasem i w naszą stronę. Panda szybko zareagował i zaczął gwałtownie hamować, natomiast pan z naprzeciwka w pierwszej chwili mocno przyśpieszał i próbował „przecisnąć się” między nami, a samochodami (bo wymijał więcej niż jedno auto - na podwójnej ciągłej) które wyprzedzał. W ostatniej chwili jednak się zreflektował i też zaczął szybko zwalniać. Był moment, w którym przeleciała mi myśl: „może zdążymy się zatrzymać i jedynie pocałujemy się zderzakami?”. Nie zdążyliśmy. Jego światła odbijały się od naszej maski samochodu coraz silniej. W ostateczności oboje z Panda poczuliśmy uderzenie i wstrząs.

Pasy zacisnęły mi się na klatce, a z twarzy okulary bezwładnie spadły na kolana. W pierwszej sekundzie spojrzałam na Pandę. Na kierownicy znajdował się biały napompowany balon – poduszka powietrzna. Panda podniósł głowę, czyli ogólnie oceniając stan, wszystko było w porządku. Założyłam okulary i wysiadłam z samochodu z myślą: „czy mama się wkurzy, jak jej to opowiem po powrocie do domu”. W tym samym czasie świadkowie wypadku już stali przed autem i pytali czy wszystko w porządku. My w ciężkim szoku odpowiedzieliśmy, że tak. Jakiś pan tuż po naszej odpowiedzi podszedł do kokpitu samochodu i gorączkowo otwierał maskę. Potem złapał za jakieś kabelki i coś odłączył tłumacząc, że to dla bezpieczeństwa (bo coś tam ciekło spod auta). My byliśmy na tyle zdezorientowani, że nawet to świadkowie zadzwonili po pomoc.

Na miejsce przyjechały wszystkie służby ratownicze. Pan, który spowodował wypadek przyznał się do winy, bardzo przepraszał za wszystko i wielokrotnie pytał czy nic nam nie jest. Jedyne co nas bolało to skasowane auto i pełen w nim bak. Mój siniak, zdarte kolano i boląca ręka Pandy były mniej ważne. 

Może jestem przesądna, ale zębom ufam. Zawsze zwiastują mi coś złego, to nie pierwszy i zapewne nie ostatni raz. Los zna nasze przeznaczenie. Są rzeczy, których nie powstrzymamy. Zapewne gdyby Pan się tak nie śpieszył, Panda nie stracił by auta. Z innej strony mieliśmy wyjechać wcześniej i mogliśmy wybrać inną drogę. Rozważań: „co by było gdyby...” było wiele. Na szczęście ostatecznie nic nikomu się nie stało - ani nam, ani drugiemu kierowcy. Sytuacja jednak od nas w ogóle nie była zależna i nie mogliśmy nic zrobić. Czasem tak bywa. Życie jest sinusoidą. Karma wróci, więc kolejne wydarzenie będzie naprawę szczęśliwe.

Z dnia: 17.07.2017r. 

7 komentarzy:

  1. Ej, ten sposób na bransoletkę jest świetny! Szkoda, że zazwyczaj piję z butelki, nie wiem skąd wezmę tyle zawleczek :D Tak, uwielbiam pić piwo, ale typowo dziewczęce (najlepiej bananowe) albo jak najtańsze (stary, dobry Leżajsk). Zbieram butelki od niego i wsadzam w nie suche badyle jako ponurą kpinę z kwiatów w wazonie.
    Czytałam kiedyś sennik, ale zniechęciłam się. Absolutnie żadna pozycja z niego nigdy mi się nie śniła! Ale też przywiązuję dość dużą wagę do snów jako do pewnej projekcji mojego mózgu. To po snach najlepiej orientuję się, w jakim jestem stanie psychicznym, co mnie akurat zajmuje, jakie tematy są dla mnie trudne (o, te to zawsze pojawiają się w snach!)
    Dobrze, że nic wam się nie stało. Stwierdzam, ze ostatnio Polskę opanował pech komunikacyjny -mniej więcej w podobnym czasie ja utknęłam na dworcu w Gdańsku przez alarm bombowy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To masz teraz wyzwanie! Wypij w najbliższym czasie 11 puszkowanych piw i zrób choć jedną bransoletką. :D
      To prawda, po śnie można naprawdę wiele wywnioskować z obecnego stanu psychicznego. Wszystkie zmartwienia, podekscytowania wychodzą we śnie. Trzeba je tylko zapamiętać (ja mam zawsze przy łóżku kartkę i długopis, gdy budzę się w nocy zapisuję hasłami co mi się śniło).
      No patrz... to jednak to było jakieś komunikacyjne fatum. :)

      Usuń
  2. Kiedyś jak byłam mniejsza to takie robiłam z bratem :) świetna zabawa szczególnie dla małego dziecka które chce wszystkiego spróbować :))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wow, podziwiam za kreatywność bo w życiu nie przyszłoby mi do głowy żeby z zawieczek do piwa robić biżuterię :D Nie ukrywam, że nie jest to mój styl, ale jeśli ktoś lubi takie rzeczy to czemu nie. Ogólnie, nie piję zbyt wiele piwa i w ogóle jakiegokolwiek alkoholu, bo potem robię głupie rzeczy i strasznie się czuję na następny dzień...tak, nawet po jednym - mam bardzo słabą głowę hahaha xD

    A co do wypadku, to kurcze nie cierpię takich ludzi którzy stwarzają niepotrzebne zagrożenie dla innych, zwłaszcza na drodze. Jest to na maksa egoistyczne i po prostu niedojrzałe. Dobrze, że nic się wam poważnego nie stało i cała sytuacja skończyła się na zniszczonym aucie i kilku otarciach! Ale współczuję szoku, jakiego musiałaś wtedy doznać :(

    Sakurakotoo ❀ ❀ ❀

    OdpowiedzUsuń
  4. O ja, świetne bransoletki, kreatywnie :D. Ja raczej sobie takich nie zrobię, bo preferuję piwa w butelce. Lech jest niezły, ale ja ostatnio popijam głównie Namysłowa :D. A na jaki kierunek dostał się Panda, jeśli można spytać? ^^ Współczuję stłuczki :C. Też ostatnio brałam udział w stłuczce, i chociaż tylko jako pasażer, to będę musiała się udać na przesłuchanie na policję ;c.

    https://malazja.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Panda idzie na elektrotechnikę. Ukończył technikum i ma zawód elektryka, więc chce to kontynuować. :)
      Mam nadzieję, że nic Ci się nie stało podczas stłuczki?! :O
      Dziękuję i pozdrawiam ^_^

      Usuń
  5. Ja kiedys z koleżanka robiłam cos podobnego :D Fajnie to wyglada a jeszcze z kolorowymi wstążkami :)

    Zapraszam http://ispossiblee.blogspot.com/2017/07/red-dress.html

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)