1 sierpnia 2017

Niezbędnik podróżnika: plecak i wygodne buty

Komu w drogę... ten ma fajne wakacje. 
Dzisiaj wyruszam na 23. Przystanek Woodstock. W związku z tym chcę Wam przekazać taki mój "niezbędnik podróżnika", czyli jak się spakować w jeden plecak na prawie tydzień hardkorowej przygody, niczego nie zapomnieć i wziąć tylko najpotrzebniejsze rzeczy.
Jestem kobietą, a z reguły mówi się, że kobiety przesadnie się pakują. Zabierają za wiele ciuchów, kilka par butów i masę kosmetyków. Podobno wyjątek potwierdza regułę, a wiec ja chcę się wypowiedzieć jako ten wyjątek. 

O tym nie możesz zapomnieć!
  • namiot
  • karimata (chociaż ja rzadko biorę)
  • śpiwór
  • bilet na drogę
  • dokumenty (przede wszystkim dowód osobisty i legitymację) oraz  pieniądze
  • leki przyjmowane na stałe
O ile o pierwszych trzech pamiętamy zawsze o tyle o kolejnych niekoniecznie. Legitymacja jest ważna dla uczniów i studentów upewnijcie się, że je macie wyruszając w podróż pociągiem inaczej kara może być sroga (chyba, że traficie na łaskawego konduktora), jeśli wykupujecie bilet z ulgą. A propos biletów to uważajcie! Gdy jechałam na Woodstock pierwszy raz, przypadkiem podarłam wydrukowany bilet na samym kodzie i konduktor nie mógł go sczytać, ale na szczęście miałam dostęp do internetu i okazałam go elektronicznie. Było to dla mnie dobrą nauczką i od tamtej pory drukuję bilety w dwóch egzemplarzach i chowam do dwóch różnych miejsc (elektronice na ogół nie wierzę). 
Leki, leki leki! Ja jestem maniaczką w zapominaniu tabletek i problem jest taki, że biorę je na stałe i są one na serce, w związku z tym bardzo ważne jest, żebyście zarówno Wy jak i Wasi przyjaciele/partner/rodzina wiedzieli, że przyjmujecie lekarstwa, niech o nich przypominają do syta!

Ubrania i kosmetyki - bez nadmiaru :)
  • najwygodniejsze buty świata (stare trampki, szpilki, sandały czy klapki, cokolwiek co Wam nie zrobi krzywdy)
  • bielizna na każdy dzień i jeden dzień dłużej (nigdy nic nie wiadomo)
  • ubrania obowiązkowe: sweter, coś przeciwdeszczowego z kapturem, coś na głowę (kapelusz, chustka), koszulki na zmianę, spodnie długie i krótkie, przewiewna bluzka/narzutka/katana
  • pasta do zębów i szczoteczka
  • szampon i mydło
  • (opcjonalne) podstawowe kosmetyki upiększające: dla mnie to jest lekki puder, tusz do rzęs i przede wszystkim coś nawilżającego usta
  • okulary przeciwsłoneczne
  • ręcznik
Weźcie dwie pary butów, ja zwykle biorę trampki i japonki (nie tylko pod prysznic, ale moje nogi w nich najlepiej odpoczywają). Zastanówcie się, czy nie lepiej wziąć o 3 koszulki mniej, a przelać do malutkiego pojemniczka trochę płynu do prania i w wolnym czasie wyprać przepocone/brudne ubranie. Zaoszczędzicie na tym sporo miejsca. Nie bierzcie też zbyt obcisłych ciuchów, nie sprawdzają się podczas upałów, wybierajcie oddychające materiały. Kupujcie kosmetyki w małych tubkach, w kilka dni nie zużyjecie pół litra szamponu, więc po co go tachać? Zabezpieczajcie środki higieny, niech szczoteczka do zębów nie lata po plecaku jak szczotka do butów!


Obowiązkowo na każdy wypad!
  • chusteczki/płyn antybakteryjny
  • tabletki przeciwbólowe i na biegunkę
  • coś na kleszcze i komary
  • krem z filtrem
  • taśma
  • worki na śmieci
  • nożyczki
  • igła i nitka
  • bandaż, plastry i płyn odkażający rany
  • papier toaletowy
  • powerbank/ładowarka do telefonu (jeśli bierzesz telefon)
  • poduszka typu "jasiek"
  • zegarek
  • papier toaletowy
  • nerka/malutki plecak/saszetka (na dokumenty, pieniądze i małe rzeczy wartościowe)
Raz w życiu nie zabrałam ze sobą bandażu i środka odkażającego, oczywiście "zrobiłam sobie kuku", czasem nie ma dostępu do apteki i męczyłam się tydzień z otwartą raną na dłoni. Do momentu aż przyszła do mnie paczka z domu. Zapytacie czemu nikt mi nie pomógł, a ja odpowiem: bo ludzie to świnie i najmniej lubią pomagać w trudnych sytuacjach.
Igła i nitka również nam się bardzo przydaje, może się okazać, że wzięliśmy mało ubrań i któreś z nich nam się przedarło. Moja przezorność kiedyś w ten sposób uratowała sukienkę przyjaciółce pod czas studniówki. Tak, nawet w takie miejsca zabieram ze sobą igłę i nitkę.
Z kolei worki i taśma mogą uratować nasze obuwie, jeśli nie jest odporne na deszcz. Wystarczy, że nałożymy warek na buciki i zataśmujemy. Nie dość, że ochronimy nogi przed przemoczeniem, to nie zniszczymy butów!

Rzeczy dodatkowe
Na woodstosku bardzo dobrym pomysłem są bannery lub chorągiewki, dzięki którym odnajdziemy swój namiot.  Wyobraźcie sobie ogromne pole namiotowe z setkami, jak nie tysiącami namiotów o podobnym kolorze i wielkości. To dramat szukać tego jednego, no chyba, że rozbijecie się w bardzo charakterystycznym miejscu. A tak dzięki chorągwi szybko odnajdziecie swoje siedlisko!
Gry zespołowe. Ja zabieram ze sobą wszędzie karty! Nie zajmują prawie miejsca, a gdy nie ma nic do roboty zawsze można usiąść i pograć dla rozrywki. 
Z kolei jeśli chodzi o jedzonko, bierzcie tylko suchy prowiant. Woodstock ma jeden problem, bo zgodnie z regulaminem nie można używać otwartego ognia, a więc nie zrobimy ogniska. W związku z tym musimy jedzenie kupować w pobliskich sklepach/stoiskach/barach. Zaopatrujcie się np. wafle ryżowe, sucharki, pełnoziarniste pieczywo suche, czy hermetycznie pakowane ciastka. Nie bierzcie żadnych czekolad, puszkowanych pasztetów, a przede wszystkim wędlin!


Nigdy nie bierz!
Nigdy nie bierzcie ze sobą przedmiotów wartościowych. Co prawda telefon ma ze sobą każdy, ale po co Wam aparat fotograficzny, tablet czy laptop na np. festiwalową wyprawę? Ograniczcie swój bagaż do miniaturowych przedmiotów np. zamiast dużej szczotki do włosów wybierzcie taką małą składaną z lustereczkiem. Bierzcie ciuchy, których nie jest Wam szkoda zniszczyć i buty, które możecie zapiaszczyć, zabłocić i się tym nie przejmować. Nie polecam brać bransoletek, łańcuszków, pierścionków, okularów korekcyjnych (chyba, że nic nie widzicie, ale myślę, że lepiej wybrać soczewki). Jeśli złamiecie palec, pierścionek będzie bardzo problematyczny. Z kolei idąc w tłumie ktoś może Was  potrącić, a Wasze okulary w rezultacie spadną i zostaną zdeptane. Szanujmy swoje ciało i przedmioty, unikniemy tragedii i płaczu.

Wszystkim podróżnikom, życzę udanej zabawy. Przed uczniami jeszcze miesiąc wakacji, przed studentami aż dwa miesiące. Podróżujcie bezpiecznie, mam nadzieję, że pomogłam choć niektórym w kłopotliwym pakowaniu. 
Do napisania!

Z dnia: 1.08.2017r.

9 komentarzy:

  1. Jako okularnik dorzucam też drugą parę okularów i twarde etui na nie - wiadomo, jak trudno przechowywać okulary, gdy się śpi. Poza tym warto pamiętać, żeby płąchta przeciwdeszczowa była na tyle duża, żeby zakryć i nas, i plecak (niektóre są wodoodporne, aczkolwiek przy oberwaniu chmury i to nie pomoże). No i nóż, stanowczo wolę dobry nóż sprężynowy niż nożyczki, ma o wiele więcej opcji :D No i mój stary patent - jeżeli muszę wziąć więcej pieniędzy, chować je po różnych woodoodpornych miejscach w plecaku, żeby nie mieć wszystkiego razem. Obowiązkowa jest też nerka na biodrach (dobrze się na niej śpi w pociągu i trudniej ją wtedy ukraść). Mam też patent, że biorę same najgorsze koszulki i zwyczajnie nie wyrzucam po drodze (do jakiej desperacji dochodzi człowiek chodzący po górach z plecakiem jak ślimak...).
    I w zasadzie poza takimi drobiazgami się totalnie zgadzam z Tobą, jak zapewne i 90% innych osób podróżujących z plecakiem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach! Kompletnie zapomniałam napisać, już uzupełniam, też zawsze biorę nerkę/saszetkę/malutki plecak. Dzięki za przypomnienie. :D
      Masz 100% racji względem płachty, choć ja osobiście mam jeszcze taką osobną otulinę na plecak turystyczny, był w zestawie, jak kupowałam, ale fakt, nie każdy coś takie ma. :D

      Usuń
  2. Ha, wreszcie ktoś widzi potrzebę brania gier karcianych! Zwłaszcza kiedy trzeba długo jechać pociągiem są niezastąpione. Nie ma nic gorszego niż fajny wyjazd który zaczyna się nudzeniem w pociągu, bo nagle nie macie o czym porozmawiać. No i papier toaletowy - tego nauczył mnie tata. Srajtaśma to najlepszy przyjaciel człowieka i ma masę zastosowań.
    Chociaż ostatnio nabrałam takiego doświadczenia, że przestałam robić listy rzeczy do spakowania, tylko wrzucam moje gotowe zestawy i jadę. Przez to zawsze zapominam czegoś ważnego, ale nieoczywistego, np. książka, jeżeli jadę sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha, ja z kolei biorę często za wiele rzeczy nie potrzebnych, stąd właśnie pomysł na ten poradnik, tak sobie chciałam utrwalić, co jest najważniejsze. Książka to super alternatywa i jeszcze słuchawki do telefonu żeby muzyki posłuchać albo mp3. :D

      Usuń
  3. Na taką wyprawę nie jest łatwo zaplanować bagaż :) Miłej zabawy :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeszcze oprócz kart dorzucam sobie kości, bo w nie tez lubię grać, a mało miejsca zajmują. Poza tym jak robię sobie jedzenie, biorę mój niezbędnik harcerski, czyli sztućce i otwieracz do konserw spięte razem. Na jeden festiwal, na którym byłam brałam ze sobą pasztety, zupki chińskie i grzałkę. Na terenie festiwalu mieliśmy budynek, w którym podpinałam grzałkę do gniazdka i robiłam sobie zupki chińskie. Dzięki temu zaoszczędziłam pieniądze, robiąc sobie jedzenie. Za to na śniadanie były pasztety i był to bardzo dobry pomysł, serio. Poza tym z resztą się zgadzam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda, tylko czasem jest jeden mały problem... jak jest gorąco to puszki się kiszą. Nie wiem jak ty czy inni, ja okropnie nie lubię takich "spoconych" konserw, dlatego stawiam jednak na suche żarło. Ach! No i widzisz to jest ten minus woodstocku, nie dość, że nie można używać otwartego ognia, to jest problem z dostępem do prądu. Możesz jedynie podładować telefon, ale na elektryczne grzałki nie masz co liczyć. :(

      Usuń
  5. Bardzo się ro bardzo przydatny post. Z pewnością kiedyś Twoja wierzy mi się przyda;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Niech żyja podróże małe i duże. Owocnego wypadu.
    Co do rzeczy w plecaku. Ja miałam tak, że jak byłam młodsza to brałam wszystko - a bo to s ię przyda, a bo tamto się przyda. Jadąc na 2 dni potrafiłam napakować bagażu prawie 20kg :D
    Dziś już wiem, że nie warto, a jak coś to idzie dokupić. A jak się nie da - jeszcze nie znalazłam się w takiej sytuacji.
    Z brania rzeczy większych wyuczylam się, jak mnie okradli w jednym z Wrocławskich hosteli łącznie z biletem do domu.

    No to tyle.
    pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)