24 sierpnia 2017

Przystanek Woodstock 2017 - muzyka podwyższonego ryzyka (cz.2)

Wychodzisz z domu o 16:30 1 sierpnia. Jedziesz dwoma autobusami, dwoma pociągami i znów autobusem. W rezultacie docierasz na pole namiotowe o 15:00 kolejnego dnia. I myślisz sobie, że tak właściwie podróż mogła być gorsza, ale właściwie minęła dość przyjemnie.

MusicRegio
Kupujesz bilet przesz przewozyregionalne.pl? Wiedz, że twój bilet jest tańszy niż inne, ale równocześnie jest problem z jego skanowaniem. Konduktor zarówno mojego jak i innych pasażerów biletów nie mógł skasować. Kod był albo błędny, albo nie istniał. Tylko kogo to obchodzi, jedziecie na Woodstock i się nie przejmujecie. Nikt Was z pociągu nie wywali. 
Nikogo nie znacie, ale śmiejecie się, rozmawiacie i śpiewacie. To jest piękne spoiwo festiwalowych imprezowiczów. Już w pociągu poznajecie nowych ludzi są mili, przyjaźnie nastawieni i chętni na nowe znajomości.

Najciekawszym elementem podróży była toaleta:
1h – Normalne drzwi otwierane i zamykane na zamek
2h – Toaleta dla kulturalnych i niekulturalnych (kulturalni z niej korzystali, a ich odwrotność, i tylko panowie, sikali przez drzwi pociągu, szczegółów nie chcecie poznać)
3h – Drzwi otwierające się nie w tą stronę co trzeba (ktoś się zatrzasnął w toalecie w związku z tym kopnięto drzwi, a zawiasy zaczęły otwierać się w drugą stronę)
3,5h – Drzwi wyważone (zawiasy nie wytrzymały ciągłego otwierania w nienaturalną stronę, więc postanowiły przestać się otwierać)
4h – Drzwi obrotowe (wyważone drzwi obracano w celu zamknięcia toalety)
4,5h – Brak drzwi


Pole namiotowe
Poszukiwanie miejsca na polu namiotowym to jakiś chory pomysł, dzień przed rozpoczęciem się festiwalu. Ach! Ale w dzień otwarcia, to dopiero wyczyn! Gratulacje dla tych, którym się udało. Na Polu Malinowskiego biwakowanie jest najlepsza opcją. Jednakże musicie lubić obcować z naturą: pająki, robaczki, mrówki, komary i inne wymyślne stworzenia o malutkich rozmiarach będą Wam doskwierać, to jest pewne.


2 sierpień
Przeddzień otwarcia Przystanku Woodstock. Koncerty na festiwalu zaczynają się dopiero po otwarciu, z wyjątkiem sceny krysznowców (lub jak kto woli Viva Kultura), ona zaczyna. Tego dnia dopiero przyjechaliśmy do Kostrzyna i postanowiliśmy zapoznać się programem imprezy. Za wiele się nie działo, więc zaatakowaliśmy górę ASP i „Kino za rogiem”, które zajmowało się wyświetlaniem niszowych produkcji filmowych (my obejrzeliśmy: „Dziewczyna z szafy”) w niewielkim pomieszczeniu z małą ilością widzów (około 20 osób), dla kinomanów świetna opcja.
Tego samego dnia (a raczej już wieczoru) nieco uśmiechu na twarzy dodali nam żartownisie z Kabaretu Młodych Panów. Swoje skecze przedstawia li w głównym namiocie ASP. 
Wczesną nocą (przed północą) wisienką na torcie seny Viva Kultura był Jelonek i to właśnie dla niego bardzo chciałam przyjechać dzień wcześniej na Przystanek Woodstock. Jelonka lubię z jednego względu, a nawet dwóch: pierwszy – nieziemsko porywa swoich słuchaczy i sprawia, że bardzo dobrze bawią się pod sceną; drugi – gra, to muzyka odgrywa największa rolę, a nie słowa do niej dobrane. Człowiek nie skupia się na przekazywanym tekście, a wyłącznie na dźwiękach wydobywających się z instrumentów. 


3 sierpień
Dzień rozpoczęłam zabawą w Strefie Lecha. Lechu wie co robi, a robi dobrą zabawę i pije smaczne piwo. Oczywiście zabawa jest nie tylko dla dorosłych, ale dla każdego: edukacyjna (sortowanie odpadków), sportowa (gra w twistera) oraz dla każdego (np. farbowanie włosów na zielono i malowanie tatuaży na ciele). Za wykonywane zadania dostawaliśmy żetony Leszka, które potem można było wymienić na nagrody. A tu nagrodą główną było spotkanie z Jurkiem Owsiakiem (aby móc się z nim spotkać trzeba było wykonać aż 30 zadań!). Tak spędziliśmy pół dnia. Potem popędziliśmy na spotkanie z Filipem Chajzerem do głównego namiotu ASP. Ach ten Filip. Generalnie bardzo go lubię, ale polityczna paplanina i rzekomo prowoodstockowa bardzo mnie irytowała (o czym wspominałam w poprzedniej notce), więc przejdę do otwarcia festiwalu.
Otwarcie zawsze odbywa się na dużej scenie o godzinie 15:00. Wówczas na scenę wychodzi Jurek Owsiak i wita gorąco wszystkich woodstokowiczów, śpiewamy z dumą hymn narodowy. Oczywiście tego roku głównym ślinotokiem na Przystanku były bramki postawione przed każdą sceną: małą, dużą, krysznowców, a nawet ASP i ich bezużyteczność. Słychać było okrzyki nawołujące do wolności, równości i beztroskich chwil, a także słowa (anywszystko) kierowane do „ministra wiemy jakiego”, dzięki któremu Woodstock stał się festiwalem podwyższonego ryzyka.
Ten dzień był dla mnie również dość stresujący. Pogoda była niepewna, zaczęło padać, a nasz namiot nie wiedzieć czemu (ze starości), przemókł prawie do suchej nitki. Co prawda moment załamania pogody w nim przeczekaliśmy, ale następnego dnia musieliśmy znaleźć rozwiązanie na rozprawienie się z tym problemem.
Wieczorem po wszystkim, żeby się rozluźnić i nie myśleć za wiele o nieszczęsnym namiocie, udaliśmy się na koncert Wilków. Ach… Wilki… Dawno nie byłam na tak słabym koncercie tak świetnego zespołu. Nie mili w sobie żadnego poweru, bawiłam się okropnie i chciałam szynko iść spać. 


4 sierpień
To był dzień muzycznych maratonów. Ale żeby minął nam lepiej znaleźliśmy rozwiązanie na uszczelnienie naszego przeciekającego namiotu. Na całe szczęście znajoma z ekipy wzięła ze sobą folę malarską, którą rozwiesiliśmy nad naszym obozowiskiem (głównie nad naszym namiotem, ale równocześnie bezproblemowo można było wejść/wyjść z innych namiotów i nie babrać się w kałuży na dzień dobry. Skuteczność pierwsza klasa. Koniecznie bierzcie ze sobą folię malarską lub plandekę jeśli nie jesteście pewni swoich namiotów i pogody.
Tego pięknego dnia ruszył Wiewiórstock! Koniecznie musiałam iść na występ Zenka. Uwielbiam tego grubasa, więc nie mogłam przepuścić okazji żeby go nie posłuchać. Tego dnia również zagrało Hey. Na dużej scenie. Kultowy występ Kasi Nosowskiej porywał tłumy, a sama artystka na koniec zaśpiewała aż dwa bisy! Po tym wszystkim musieliśmy uciekać na Tabu. To jeden z nielicznych zespołów tego gatunku, na którym się bardzo dobrze bawię. Z reguły reggae jest mi zupełnie obojętne, ale ich piosenki są na tyle skoczne i przystosowane na dobrej zabawy, że chce się ich słuchać non stop! Ostatecznie dzień zakończyliśmy na koncercie Lemon, a raczej tylko na kilku ich piosenkach, bo dzień na tyle wypełniony wrażeniami, że na zbyt wiele już nie było chęci. 

5 sierpień
Ostatni dzień przystanku Woodstock, jakoś najmniej wbił mi się w pamięć, albo jedynym godnym mojej uwagi wydarzeniem był koncert Domowych Melodii. Baaardzo na niego czekałam, ba! Nie mogłam się doczekać. Rzadko chwalę i słucham damskie wokale, ale Justynę uwielbiam za charyzmę i to z jaką lekkością i niewinnością śpiewa. Choć wcale na co dzień nie słucham takiej muzyki polecam ją każdemu niezależnie co lubi, bo to są po prostu domowe melodie, takie o codzienności. 

Do domu wróciliśmy kolejnego dnia samochodem. Ku naszemu dziwieniu staliśmy w korki jakieś 15 min w samym Kostrzynie (znajomy zostawił samochód w centrum niedaleko dworca, a nie wjeżdżał na pole namiotowe, co zaowocowało oszczędnością czasu, polecam takie rozwiązanie). Ostatecznie Woodstock się udał i mam chrapkę na więcej.  Za rok widzimy się na kolejnym Przystanku! Ja ne! 

P.S. Notka może być trochę "nieogarnięta". Za 4 godziny (jest 23:49) wyjeżdżam na kolejną mini podróż po Europie. Wrócę do Polski jakoś w połowie września. Mam nadzieję, że miło spędzę czas, bez zbędnych emocji (ostatnie wydarzenia w Hiszpanii trochę mnie przeraziły, a właśnie w tamte regiony się udaję). Trzymajcie się cieplutko!

WCZEŚNIEJSZA NOTKA NA TEMAT WOODSTOCKU!

Piszcze do mnie na maila / snapa / twittera i wysyłajcie swoje adresy, jeśli chcecie ode mnie pocztówki z wakacji!

Z dnia: 23.08.2017r.

8 komentarzy:

  1. To dziwne, że namiot przeciekał. Zawsze myslałam (albo zawsze mi rodzice tłumaczyli), że dobry namiot nie powinien przeciekać, bo na tropik, a namioty bez tropiku przeciekają. Nie wiem ile w tym prawdy, no ale tak słyszałam. Choć rzeczywiście, jeśli namiot był stary to może ze starości? Ja dalej ubolewam nad moim namiotem, któremu w wyniku silnego wiatru, złamał sie kijek na pół wzdłuż... Nie da się niestety chyba nic z tym zrobić, a samych kijków (czy jak to się tam zwie) nie sprzedają chyba. Dobrze, że przynajmniej coś na to poradziliście i potem było już dobrze.
    W Rzeszowie na juwenaliach były Wilki. Ja akurat na nich nie byłam, ale właśnie zdziwiłam się, że był to słaby występ na Woodstocku. U mnie, jak kogoś sie zapytałam, jak mu się podobał ten koncert, to ta osoba powiedziała, że był po prostu świetny, że zespół miał super kontakt z publicznością i charyzmę.
    Kiedyś na jednej imprezie miejskiej występowały u nas Domowe Melodie, a że w tym samym dniu grałam na tej imprezie w orkiestrze detej, tak się złożyło, że przchodziliśmy obok ich namiotu. Nigdy nie zapomnę jak mój kolega się cieszył, gdy ich zauważył. Widzę przed oczami jego zaciesz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Namiot przeciekał ponieważ od 5 lat był wybitnie eksploatowany w każdej części Europy i nawet w Afryce, jak go rozłożyłam zauważyłam, że na szwach materiał "kruszeje" (? nie wiem jak to nazwać) i w tym momencie wiedziałam, że to będzie jego koniec na Woodstocku.
      Wiesz co, własnie o to chodzi! Wilki na takich "regionalnych koncercikach" grają naprawdę super, byłam na dwóch takich u mnie w okolicy i dawali czadu, a na Woodstocku jakaś porażka, zero ekscytacji tak kultowym zespołem.
      Och, czyli występowałaś na tej samej scenie co Domowe Melodie, zazdroszczę!

      Usuń
  2. Coś słyszałam dużo opowieści o przeciekających namiotach ostatnio :D Tyle że moje kumpele uszczelniły go w końcu starą peleryną jednej z nich i taśmą klejącą. Ja w tym roku znowu się nie wybrałam, już mocno szlag mnie trafił z tego powodu, bo zaraz będę za stara na ten festiwal :D Albo go zamkną, jeszcze lepiej, odpukać. W każdym razie za rok stanowczo się wybieram, choćby się waliło i paliło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To koniecznie za rok pakujesz plecak i jedziesz! ja zawsze jeżdżę spontanicznie. Nie planuję, raczej pakuje się i wyjeżdżam, tak jest zabawniej. :D

      Usuń
  3. Napisałaś jedną rzecz, która zniechęca mnie do Wooda.
    Otóż staram się być człowiekiem mało kłopotliwym i w ogóle bez kija w dupie, ale reaguję NAPRAWDĘ agresywnie, gdy ktoś ŹLE TRAKTUJE WC. Przez kłopoty z pęcherzem spędzam w różnych toaletach sporo czasu na wyjazdach i wywalając drzwi w pociągu ktoś obudziłby we mnie psychopatę ^^ (I skończył z głową w kiblu).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co... z mojego punktu widzenia (bo siedziałam niedaleko toalet i miałam je na widoku), było to dość zabawne. Może podczas opowieści wygląda to na wandalizm, ale co miała zrobić osoba, która się zatrzasnęła w toalecie oraz te które chciały bardzo siusiu? Ostatecznie pilnowanie i manualny system zamykania drzwi i trzymania ich przez osoby trzecie w miarę działał. Każdy jest człowiekiem i rozumie potrzeby innych. :D

      Usuń
  4. Ważne, że się dobrze bawisz. Miło czas spędzasz życzę udanej wycieczki. a adresss napiszę. chociaż jedną pocztówkę jak możesz. jedną może dwie. może 5. nie no. na koszty nie będę narażać.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pocztówkę na pewno wyślę! Wyjazd troszkę się przesunął i najpewniej w inne miejsce, ale pocztówki nadal będę wysyłać. :)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)