18 lutego 2018

The Lord of The Rings in Concert // Wrocław 18.01.18

Organizatorzy: „Pierwsza część trylogii J.R.R. Tolkiena — „The Lord of The Rings: The Fellowship of The Ring in Concert”. Film na ogromnym ekranie z muzyką na żywo Howarda Shore’a, zdobywcą trzech Oscarów. Całość w towarzystwie orkiestry symfonicznej, chóru oraz solistów. W sumie 250 artystów na jednej scenie. Gość specjalny Justyna Steczkowska ” 

I mniej więcej tyle na temat organizacji całego wydarzenia. Kilka słów na temat godziny rozpoczęcia, zakończenia oraz przerwy, a także ceny parkingu i szatni. Nic więcej. Zastanawiałam się jak mam podejść do tego tematu, bo kompletnie nie znam się na muzyce filmowej, na orkiestrze symfonicznej, jego składzie, a co dopiero jakości wykonania. Jednak wiem jedno, że jest to muzyka Howarda Shore’a, autora muzyki do ponad 50 filmów, z których najbardziej znane to m.in. Władca Pierścieni, Hobbit, Aviator, Milczenie owiec, Gra czy Filadelfia nie może być źle wykonana na żywo. 


Howard Shore o koncercie w Polsce: „Gramy koncert na żywo podczas projekcji filmowej na 18-metrowym ekranie. To wielki, piękny cyfrowy obraz, któremu akompaniuje muzyka na żywo. Na scenie mamy dużo grupę muzyków, 230 artystów i 96-osobową orkiestrę. Chór dorosły 60-70 wokalistów, chór dziecięcy 50 wokalistów, a także wielu artystów folkowych i solistów.” 

Och! To widok niesamowity. Cudownie jest spojrzeć na scenę pełną artystów poświęcających swoje życie dla tak pięknej dziedziny, jaką jest muzyka. Tu nawet nie chodzi o to czy mi się to podobało, ale fakt, że tak podziwiam każdego, kto z wielką pasja potrafi się oddać swojej pracy. Moje zadowolenie wyniosło 100% odnoście samego koncertu, po prostu artystyczna rewelacja! 
Natomiast dostrzegłam masę niedociągnięć od strony technicznej i samej organizacji wydarzenia. Nie jest to tylko i wyłącznie moja opinia, lecz dziesiątek innych osób. Organizatorzy totalnie mięli wszystko w nosie. 
O ile rozumiem przeszukiwanie torebek w ramach bezpieczeństwa, to nie rozumiem czemu nie sprawdzono mojego biletu, odniosłam wrażenie, że na dobrą sprawę każdy z ulicy mógłby „wejść na krzywy ryj”, a nikt z organizatorów by tego nie zauważył. Nie wiem jednak jak działała szatnia, ale z tego co się orientuję, to kolejna porażka. Wchodząc na halę widziałam bardzo długą kolejkę, z opinii ludzi wynika, że obsługi było za mało, dlatego zgrabnie ją ominęłam i postanowiłam nie oddawać swojego płaszcza. Było to natomiast całkiem dobre zagranie. Pamiętacie takie niewygodne krzesełka z podstawówki? To wyobraźcie je sobie w stopniu gorszym, były niewyobrażalnie twarde i źle wyprofilowane. Mimo że kompletnie nie mam problemów z kręgosłupem, to po 4 godzinach siedzenia (a siedziałam na miękkim płaszczu), nie obeszło się bez tabletek przeciwbólowych. 

Dodatkowo miałam wrażenie, że ludzie trochę pomylili wydarzenia. Osobiście przyszłam na koncert z filmem w tle, masa z kolei przyszła na film z przygrywaną muzyczką do hot-doga i popcornu. Świetnie, że organizatorzy pokusili się o kącik gastronomiczny, ale nie wydaje mi się, żeby to była okazja na zajadanie się popcornem przy artystach tego pokroju, mało taktowne i kulturalne, zwyczajny brak szacunku. Napomnę, że po zakończeniu filmu większość widowni zaczęła wychodzić, nawet nie czekając aż artyści się ukłonią i zejdą ze sceny – ewidentnie ludzie pomylili te wydarzenie ze zwykłym seansem filmowym! 
Ostatnia rzecz na minus jest trochę bardziej techniczna. Przede wszystkim zabrakło konferansjera. Nikt nie prowadził „przedstawienia”, nikt nie zapowiedział wejścia artystów na scenę ani nie było słowa o tym, że gościem specjalnym była Justyna Steczkowska (swoją drogą była kompletnie niewidoczna). Nie przedstawiono jaką orkiestrę oraz chór zobaczymy na scenie i pod czyją batutą będą grać. Brak informacji jak długo będzie trwała przerwa. 

Choć nie znam się na nagłośnieniu ani odpowiednim oświetleniu sceny, to bez żadnych skrupułów mogę napisać, że coś poszło nie tak. Połowa muzyków nie była widoczna, a z kolei na ekran padał blask reflektora. Dialogi z filmu niekiedy były zbyt głośne w stosunku do granej i śpiewanej muzyki, a i niektóre niskie dźwięki były dość niewyraźne, zdecydowanie akustyka poszła w złym kierunku. 

Niestety patrząc na wszystko co napisałam powyżej, widać co dobra kilkumiesięczna reklama robi z wydarzeniem, które tak naprawdę nie było takie „super”. Pomijając oczywiście aspekt artystyczny! 
Był to spęd masy, która się nie potrafi do końca zachować, wykluczając wyjątki, które naprawdę zachwycały się widowiskiem. Jest w tym również wina organizatorów, bo potraktowano widownie trochę jak bydło, które przyszło obejrzeć po raz kolejny ulubiony film. Gdyby organizatorzy bardziej się postarali i wyeksponowali to co najważniejsze, czyli artystów i ich występ nazwałabym to muzyką w filmem w tle, natomiast ich podejście sprawiło zupełnie odwrotny efekt.

Żeby nie było,  to nie jest tak, że nie jestem zadowolona i mi się nie podobało, choć wyszczególniam tu masę minusów, to ciągle podkreślam, że występ sam w sobie był wydarzeniem absolutnie fenomenalnym. Problem tkwił jedynie w organizacji, przez co trochę czuję się pokrzywdzona wydając dość spora sumę na bilet na film z muzyką w tle, gdy właściwie obiecywano nam coś zupełnie innego.

----------------------------------------------
P.S. Występ miał miejsce miesiąc temu, niestety nie miałam zbyt wiele czasu na pisanie, ponieważ trwała sesja, ale jestem już po sesji, wszystko jest pozaliczane, miałam tydzień wolnego i w końcu pojechałam do domu. Jutro zaczyna się kolejny semestr i znów do nauki. Ja ne!

Z dnia: 18.02.2018r.

10 komentarzy:

  1. Sam koncert w sobie musiał być magiczny i niezwykły. Zawsze w takich masówkach znajdą się niedociągnięcia a szkoda.
    Cieszę się, że udało się Tobie w tym uczestniczyć.
    Za sesję - GRATULACJE!! i owocnego kolejnego semestru życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda,mimo niedociągnięć było świetnie. ^__^
      Dziękuje bardzo! <3

      Usuń
  2. Jako wielka fanka LotR od czasów gówniarza strasznie chciałam iść na ten koncert, bo akurat w Szczecinie też grali. Kiedy okazało się, że jestem w ciązy zrezygnowałam, bo od kiedy mój maly lokator jest już duzy i bliżej konca niz dalej głupie wyjscie do kina to meczarnia dla mnie... :C strasznie zaluje, jednak mam nadzieje, ze jeszcze taki koncert bedzie mial miejsce i będę mogła na niego iśc spokojnie ;)
    a Tobie cholernie zazdroszcze
    buziaki
    Jak Zwykle Niezwykle - Misa Durst

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będziesz miała jeszcze okazję, może wówczas pójdziesz z maluchem i LotR zyska nowego fana! :D

      Usuń
  3. Szkoda, że organizacyjnie nie wyszło, ale mimo wszystko to musiało być niesamowite przeżycie! Marzy mi się coś takiego, albo żeby chociaż pójść do zwykłej filharmonii.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Koncert na pewno sam w sobie fajny, ale szkoda, że tak wyszło z organizacją, to jednak trochę rozczarowujące i trochę psuje odbiór całego wydarzenia :/

    OdpowiedzUsuń
  5. OMG, OMG! Czy to była tylko muzyka z "Władcy Pierścieni"? Słyszałam że ma grać również symfonia od Blizzarda, z "World of Warcraft" i mam nadzieje ze gdzies bede mogla to obejrzeć :D

    https://dragonsnectar.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to była tylko muzyka z LotR, a dokładniej z pierwszej części, czyli "Drużyny pierścienia". Teraz pojawiła się zapowiedź kolejnego wydarzenia tego samego rodzaju, ale o drugiej części ("Dwie wieże"), natomiast o "World od Warcraft" nic nie wiem. :(

      Usuń
  6. Jejku uwiebiam takie spektakle, koncerty. Szkoda, że nie mogłam tam być, zazdroszczę.

    http://recenzentka-doskonala.blogspot.com/2018/02/dachoazy-kathriene-rundell.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można to jeszcze nadrobić! Pojawiła się zapowiedź kolejnego koncertu, tym razem z drugiej części trylogii, już w następnym roku. :)

      Usuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)