3 października 2018

Produkcje (nie)polecane: "Outsider"

Rok produkcji: 2018; Gatunek: thriller, akcja; Czas trwania: 2h

Amerykanin, Nick Lowell (Jared Leto) znajdujący się w japońskim więzieniu poznaje jednego z członka yakuzy - Kiyoshiego (Tadanobu Asano), który wkrótce pomaga mu wydostać się z więzienia. Nick w ramach wdzięczności zaczyna pracować w niebezpiecznym i przestępczym świecie japońskiej mafii.

Fabuła toczy się w latach 50. XX wieku w Japonii. Pierwsze minuty na ekranie to sceny z więzienia. Autorzy nie wprowadzają nas w szczegóły życia głównego bohatera. Nie wiemy skąd Nick wziął się w więzieniu, natomiast po dłuższym czasie okazuje się, ze jest dezerterującym żołnierzem, który przybył po wojnie wraz z wieloma innymi Amerykanami w celu okupacji Japonii po II wojnie światowej.

Główny bohater ma dość ciekawą osobowość. Wygląda niepozornie, szczupły o anemicznym wyglądzie mężczyzna, jakby mu wszystko było obojętne, trochę wycofany i małomówny. Co więcej mimo swojej przeszłości, również honorowy i wierny ideałom. Sprawia wrażenie zagubionego i nic dziwnego - znajduje się w obcym miejscu wśród obcych mu ludzi, w atmosferze świeżo powojennej. Sam też gra rolę gaijin, czyli cudzoziemca, przez co nie jest w ogóle według Japończyków godny zaufania. 

Film jest pełen niedomówień. Brak wyjaśnień, retrospekcji, sprawia to, że my widzowie, możemy się wiele domyślać i dopowiadać. Na dobrą sprawę ani się nie kończy ani się nie zaczyna, dla mnie ten wątek z życia Nicka był wyrwany, co nie oznacza, że to źle.  W jakimś sensie tajemniczość tworzy cały klimat filmu, natomiast główny bohater nie jest zbyt wyrazisty w tym wszystkim i to może bardzo przeszkadzać odbiorcy, ponieważ wokół niego występuje kilka postaci bardziej dominujących.

Sceneria filmu jest przepełniona ciemnymi barwami - szarością, brązami, granatem, przez co mamy poczucie "ciężkiej atmosfery", ale jest to w tonie filmu gangsterskiego, nie brakuje również scen brutalnych, choć te akurat nie spełniły w ogóle moich oczekiwań. Z jednej strony są drastyczne, a z drugiej zaś czegoś w nich brakuje i sprawiają wrażenie płytkich, jakby były pozbawione emocji.

Największym minusem filmu jest brak dynamiki. Sceny są niejednokrotnie przedłużane. Choć nadal w porównaniu z koreańskimi dramami to tak naprawdę nic wielkiego, to jednak nie jest to produkcja dla niecierpliwych  widzów. Natomiast warto zaznaczyć, że wiele takich scen jest potrzebnych i z wielka przyjemnością się na nie patrzy. Film ukazuje wiele kadrów powojennej Japonii, zwraca uwagę na pojedyncze drobnostki, detale, co według mnie dodaje uroku całej produkcji.

Patrząc na fabułę, ciężko jest mi się ustosunkować. Z jednej strony jest to film, który chce w jakimś stopniu pokazać kulturę azjatycką, ale z drugiej trudno tu mówić o faktach czy rzeczywistym przekazaniu realiów historycznych, bo przecież w jaki sposób tuż po wojnie biały człowiek, walczący z Japończykami, mógłby dołączyć do Yakuzy i stać się tam "kimś" w tak rozbudowanej i honorowej organizacji?

Ostatecznie jest to jedna z tych produkcji, której nie polecam każdemu. Zdecydowanie odradzam ją fanom kultury azjatyckiej, jak również osobom, które kochają porywającą akcję lub chcą zobaczyć coś unikatowego. Prawda jest taka, że fabuła nie porywa i w pewnym momencie staje się przewidywalna. Natomiast jeśli ktoś ma chęć na kino ukazujące świat japońskiej mafii z dużym przymrużeniem oka, jak również chce spokojną fabułę z ciekawie uchwyconymi kadrami, to film dla Was.

Ocena: 4/10 

Z dnia: 4.10.2018

3 komentarze:

  1. Widziałam ten film ;) Rzeczywiście akcja nie porywa.

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja miałam ochotę go obejrzeć :p cóż zobaczę, może i tak obejrzę, żeby wyrobić sobie zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie miałam jeszcze okazji oglądać tego filmu, ale jak widzę - nie ma ochów i achów.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za przeczytanie notki i zachęcam do obserwacji bloga. :)